Unikalne, muzyczne wydarzenie La Folle Journée, którego pomysłodawcą i dyrektorem artystycznym jest René Martin, to największy na świecie festiwal popularyzujący muzykę klasyczną (biorąc pod uwagę liczbę koncertów, występujących artystów oraz tysiące zgromadzonych słuchaczy).
W 2010 r. Orkiestra Sinfonia Varsovia wraz z francuskim C.R.E.A. oraz Fundacją Ogrody Muzyczne po raz pierwszy zaprosiła polskich odbiorców na wyjątkowe spotkanie z muzyką i od tej pory Szalone Dni Muzyki zyskały wielką popularność, o czym świadczy m.in. szybkość, z jaką rozchodzą się bilety. Tegoroczne, szesnasty polski La Folle Journée był wyjątkowy, ponieważ po kilkunastu edycjach w Teatrze Wielkim–Operze Narodowej zmienił swoją formułę i od tej pory będzie się odbywać w nowo otwartych przestrzeniach Sinfonii Varsovii przy ul. Grochowskiej.
Podczas wrześniowych wydarzeń, będących częścią festiwalu Sinfonia Varsovia – Nowe Otwarcie, słuchacze mogli wybierać spośród wielu tematycznych propozycji, różnorodnych gatunków muzycznych oraz składów wykonawczych. Czekała na nich muzyka wykonywana przez światowe gwiazdy, solistów, zespoły i orkiestry; lżejsza, skłaniająca się ku rozrywkowej, a obok refleksyjna. Utwory na orkiestrę, arie operowe, kompozycje monumentalne, symfonie i drobniejsze, acz przepiękne muzyczne obrazki. Dawna klasyka i współczesna. Młodzi wykonawcy, czyli artyści ze średnich szkół muzycznych z całej Polski zagrali obok uznanych profesjonalistów. I oczywiście, jak co roku nie zabrakło Smykofonii, czyli koncertów adresowanych do najmłodszych melomanów.
W pierwszym dniu Szalonych Dni Muzyki odbyło się kilka koncertów, a ja miałam przyjemność wysłuchać „Boskiego Wolfganga”, koncertu orkiestrowego przygotowanego w namiocie koncertowym.
Koncert składał się z dwóch części, obu w wykonaniu Sinfonii Varsovii pod batutą dyrygenta Piera Carla Orizio i z udziałem klarnecisty Raphaëla Sévère’a, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli francuskiej szkoły instrumentów dętych, uważanego za „francuskiego wirtuoza XXI wieku”. Na początku artyści zaprezentowali Koncert klarnetowy A-dur Wolfganga Amadeusza Mozarta, który powstał w październiku 1791 r., krótko przed śmiercią kompozytora, i jest ostatnim koncertem instrumentalnym mistrza. Podobnie jak wcześniejsze utwory z wyeksponowaną partią klarnetu, dzieło powstało z myślą o przyjacielu Mozarta, Antonie Stadlerze, wybitnym muzyku, jednym z dwóch pierwszych klarnecistów zatrudnionych w orkiestrze dworskiej w Wiedniu. W tamtych czasach klarnet dopiero zdobywał popularność wśród wykonawców oraz kompozytorów i chociaż obecnie jest to dla nas niewyobrażalne, nie trafiał nawet do obsady większości symfonii.
Łatwo zauważyć, że klarnet znakomicie nadaje się do oddania uroku wyjątkowej kompozycji Mozarta, a Sévère potrafi oczarować płynnością gry i ciepłym, pełnym brzmieniem instrumentu, nawet w najwyższych rejestrach. Melancholijny i liryczny charakter koncertu przywodzi na myśl kolory jesieni, powagi, smutku zmieszanego z nutą zadumy i radośniejszego spokoju. Barwy dźwiękowe oddają bogatą skalę ścieżki muzycznej i ukazują pełnię talentu Sévère’a.
Druga zabrzmiała Symfonia C-dur zwana Jowiszową, jedna z trzech wielkich symfonii Mozarta. Skomponowana jako ostatnia, stanowi kulminację całego symfonicznego tercetu, zaskakuje innowacyjnym finałem, gdzie kompozytor powraca do pomysłów muzycznych z pierwszej części. Aby oddać jej radosny charakter, klasyczne, czyste, pełne umiaru wzorce znakomicie połączone z ekspresją rodem z nowej epoki, orkiestra musi zagrać z pasją, ale w pełni skoncentrowana na klarownej całości. Tu Sinfonia Varsovia spisuje się jak zawsze doskonale.
Sinfonia Varsovia