Brak kurtyny w Katolickim Domu Kultury w Sandomierzu pozwala widzowi na zapoznanie się ze scenografią, zanim spektakl „Ucha igielnego” zrealizowanego na podstawie książki Wiesława Myśliwskiego przez Anetę Adamską-Szukałę w Teatrze Przedmieście w Rzeszowie, zacznie się na dobre. Ta scenografia stworzona przez Macieja Szukałę nie jest bynajmniej rozbudowana, wręcz mocno ascetyczna, ale nadaje w dużym stopniu charakter i klimat całemu przedstawieniu.
Cóż zatem widzimy na scenie? Z lewej strony niewielki stolik z maszyną do pisania, a w głębi dwie czarne zastawki, ustawione w ten sposób, że przywodzą skojarzenia z tytułowym uchem igielnym, tym silniejsze, że opisywany spektakl grany był w Sandomierzu ledwie kilkadziesiąt metrów w linii prostej od tytułowego miejsca z powieści Myśliwskiego, silnie związanego z miastem „ojca Mateusza”. Są jeszcze dwie drabiny na całą wysokość sceny. Z biegiem scenicznego czasu pojawi się jeszcze łóżko. Ta minimalistyczna dekoracja uzupełniona subtelną i przemyślaną grą świateł narzuca niejako widzowi odbiór spektaklu, wskazuje na to, że najistotniejszym jego elementem jest słowo.
Przez to „Ucho igielne” z Teatru Przedmieście sprawia też, że nie jest to łatwe spotkanie ze sztuką teatru – wymaga skupienia, uwagi w odczytywaniu gestów, spojrzeń i relacji zachodzących między bohaterami. Adaptacja dokonana przez Anetę Adamską-Szukałę nie jest przeniesieniem utworu Myśliwskiego na deski sceniczne. Adamska wybrała z niej te elementy, które wydawały jej się ważne i z jej punktu interesujące dla wielu osób. To historia pochodzącego z Sandomierza fikcyjnego profesora historii średniowiecza, który przybywa do rodzinnego miasta i tu ulega śmiertelnemu wypadkowi na wąskich schodkach, łączących dwie części miejscowości po obu stronach furty dominikańskiej, owego „ucha igielnego”. W ujęciu autorki przedstawienia następuje po nim metafizyczne spotkanie starego bohatera z samym sobą z różnych etapów swojego życia. Fundamentalne pytanie postawione przez reżyserkę brzmi: co by się stało, gdyby starość mogła spojrzeć w oczy własnej młodości? Próbą odpowiedzi na nie jest wędrówka przez czas miniony – okres dzieciństwa, studiów, porę zakochania, kariery naukowej. Bohater ma okazję do rewizji i ponownej oceny swoich dawnych wyborów życiowych i relacji z ludźmi. Jednocześnie zwraca uwagę na nieodwracalność pewnych decyzji i ich konsekwencji. A tytułowe „ucho igielne” jest w tym spektaklu metaforą ciasnego przejścia, przez które musi przejść każdy z nas wraz ze swoim bagażem życiowych doświadczeń.
Przedstawienie Teatru Przedmieście w Rzeszowie oddziałuje na widza nie tylko przekazem słownym, ciekawym ujęciem formy dialogu bohatera samego z sobą. Poza niezwykle symboliczną, ale i funkcjonalną scenografią, która w sposób szybki pozwala na zmianę miejsca akcji (dom rodzinny, pokój studencki, miasto), ważną rolę odgrywa w nim melancholijna, ale i pełna niepokojących tonów muzyka Tomasza Pyzika (grana przez kompozytora na żywo), doskonale uzupełniająca klimat świata przedstawionego i emocji bohaterów.
A ci bohaterowie zostali znakomicie sportretowani przez wyraziście, acz z wyczuciem grających aktorów rzeszowskiego teatru z Jakubem Adamskim i Janem Borkiem w rolach Młodego i Starego Bohatera na czele. Popis aktorstwa daje też Maciej Szukała, wiarygodnie wcielając się w kilka różnych postaci: od komisarza – gaduły, fryzjera, komiwojażera po współlokatora Zbycha. W kilku wcieleniach występują też: Izabela Ptak (ciepła i surowa jednocześnie Matka oraz Sąsiadka), Krzysztof Adamski (milicjant, fryzjer); Iwona Błądzińska jest zwiewną Ukochaną bohatera, a Aneta Adamska-Szukała występuje w roli Cyganki, postaci z pogranicza realnego i mistycznego świata.
To dzięki nim ta kameralna opowieść o ludzkim losie, nieuchronności przemijania jest tak poruszająca i refleksyjna. I koniecznie do obejrzenia oraz przeżycia wraz z artystami obchodzącego w tym roku 25-lecie działalności Teatru Przedmieście w Rzeszowie.
Teatr Przedmieście.