Potwierdziły się informacje, które już wcześniej publikowaliśmy na naszym portalu Bogajewska i Cieplak wystawią spektakle w Teatrze Narodowym. Podczas konferencji prasowej nowy dyrektor Teatru Narodowego Jan Klata przedstawił program pierwszego sezonu swojej kadencji. Otworzy go 22 listopada 2025 roku spektaklem „Termopile polskie” Tadeusza Micińskiego. Wybór nieprzypadkowy – inauguracja dyrekcji Klaty zbiega się z jubileuszem 260-lecia sceny narodowej.
Termopile na inaugurację
W 1997 roku Jerzy Grzegorzewski, odbudowując Narodowy po pożarze, rozpoczął swoją dyrekcję Nocą listopadową Wyspiańskiego – dramatem o narodowych powstaniach i pytaniu „Bić się czy nie bić?”. Klata sięga po Micińskiego, wskazując, że pytanie o sens walki znów staje się aktualne „w okresie przedwojennym, w którym przyszło nam żyć”.
– „To niezwykle nowoczesny, ekscentryczny formalnie tekst. Widz przenosi się do głowy ginącego podczas Bitwy Narodów pod Lipskiem księcia Józefa Poniatowskiego. Obserwujemy jego lawirowanie pomiędzy możnymi geopolitycznymi tego świata, prowadzące do nieuniknionej katastrofy. Dziś rymuje się to z naszą rzeczywistością dużo bardziej niż kiedyś, gdy Ukraina wydawała się daleko” – mówił Klata podczas konferencji
„Metafizyczna dziwność istnienia”
Najmocniejszym akcentem wystąpienia była deklaracja Klaty, że nie zamierza tworzyć teatru ideologicznego ani propagandowego.
– „Teatr nie jest narzędziem propagandowym, nie jest narzędziem pedagogicznym. Jest nawiązując do Witkacego – „metafizyczną dziwnością istnienia”. Ja na takim teatrze jestem wychowany. Taki teatr starałem się robić”
Wypowiedź odwołuje się do tradycji Witkacego, Jarockiego, Grzegorzewskiego, a zarazem wyznacza kierunek: teatr jako przestrzeń egzystencjalnego doświadczenia, a nie dydaktyki. W tym sensie Klata buduje swoją wizję Narodowego na idei wspólnotowego przeżycia i metafizycznego spotkania, a nie na doraźnej polityce.
Repertuar sezonu 2025/2026
Pierwszy sezon dyrekcji Klaty przyniesie pięć premier. Obok „Termopil polskich” w Sali Bogusławskiego zaplanowano:
- 13 grudnia 2025, Scena przy Wierzbowej – „Niewyczerpany żart” Davida Fostera Wallace’a, adaptacja i reżyseria Kamila Białaszka. Jedna z najważniejszych powieści amerykańskich lat 90. zostanie przeniesiona na scenę jako opowieść o świecie uzależnionym od mediów, rozrywki i konsumpcji.
- Marzec 2026, Scena przy Wierzbowej – „Słodki ptak młodości” Tennessee Williamsa w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Reżyserka, znana z wrażliwych interpretacji amerykańskiej klasyki, przedstawi dramat o blaskach i cieniach aktorstwa, w którym silnie wybrzmi kobieca perspektywa.
- Kwiecień 2026, Scena Studio – „Mężczyźni objaśniają mi świat” Rebekki Solnit. Adaptacji głośnych esejów feministycznych, które zapoczątkowały debatę o „mansplainingu” i ruch #MeToo, podejmą się Klaudia Gębska i Mariusz Gołosz.
- Maj 2026, Sala Bogusławskiego – „Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk w reżyserii Piotra Cieplaka. Powieść noblistki stanie się podstawą refleksji ekologicznej i egzystencjalnej – o przemijaniu, naturze i moralnej odpowiedzialności człowieka.
– „Zależy mi na tym, żeby ten repertuar nie był monolitem…tu muszą byń różne tropy literackie” – podkreślał Klata
Zespół Teatru Narodowego
Teatr Narodowy to największa scena dramatyczna w Polsce, co jasno pokazują liczby. Zatrudnia ponad 260 osób, w tym 66 aktorów i aktorek. Najnowszym członkiem zespołu jest Hugo Tarres – student Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. W Narodowym wszedł od razu w wielką rolę – tytułowego Hamleta w reżyserii Jana Englerta.
Klata podkreślał, że nie zamierza dokonywać rewolucji kadrowych – nie interesuje go model „niemiecki”, w którym wraz z nowym dyrektorem wymienia się cały zespół. Zamiast tego zapowiada kontynuację i rozwój, oparty na współpracy z aktorami i wzbogacaniu istniejącego repertuaru o nowe głosy.
Pieniądze – budżet i realia
Dyrektor zarządzający Krzysztof Torończyk podał, że poziom dotacji dla Teatru Narodowego wynosi obecnie 46 milionów złotych.
– „Budżet wynosi 46 milionów. On nie wzrasta… wzrasta o tyle, o ile władza centralna decyduje się na podwyżki. Tak się stało w tym roku – to było 5 procent. W roku poprzednim, w 2024, podwyżka wyniosła 20 procent. I o te wartości dotacja wzrasta. Natomiast jeśli chodzi o dodatkowe środki, to są one możliwe tylko w formie dotacji celowych na remonty czy inwestycje infrastrukturalne” – mówił Torończyk.
Z tej kwoty aż 90 procent stanowią koszty stałe – pensje pracowników, utrzymanie budynku i infrastruktury technicznej. To sprawia, że realnie na nowe premiery i projekty pozostaje jedynie część całego dofinansowania.
Jan Klata obrazowo porównał funkcjonowanie instytucji do utrzymania wielkiego transatlantyku: – „To coś, co jest teoretycznie wielką kwotą, mocno skrzeczy w codziennej rzeczywistości. Pracownicy nie zarabiają tutaj kolosalnych pieniędzy. Samo funkcjonowanie tego budynku przypomina ogromny transatlantyk – siłownie, przepompownie, systemy techniczne – to wszystko generuje koszty”
Dlatego dyrekcja zapowiada walkę o dodatkowe środki. – „Będziemy się oczywiście starać o dodatkowe finansowanie. Sky is the limit…Teatr wysokich lotów” – mówił Klata, nie ukrywając, że partnerem mógłby zostać m.in. LOT.
Jak dodał, walka o fundusze jest koniecznością, bo przy tak wysokich kosztach stałych Teatr Narodowy nie jest w stanie rozwijać oferty repertuarowej ani realizować dodatkowych projektów bez wsparcia sponsorów i dotacji celowych.
Perspektywy
Nowa dyrekcja Teatru Narodowego startuje w momencie szczególnym – w roku jubileuszu 260-lecia. Z jednej strony Klata mówi o teatrze jako o przestrzeni „metafizycznej wdzięczności istnienia”, wolnej od ideologii i propagandy. Z drugiej – realia ekonomiczne zmuszają do kalkulacji, walki o dodatkowe dotacje.
Program repertuarowy łączy klasykę i współczesność, polskie i światowe teksty, twórców uznanych i młodych, co ma być pierwszym krokiem do stopniowego „rozszczelniania kanonu”.
Premiera „Termopil polskich” 22 listopada 2025 roku w Sali Bogusławskiego ma być zarówno mocnym gestem artystycznym, jak i symbolicznym otwarciem dyrekcji Jana Klaty.
Na zakończenie dyrektor podkreślił, że jego intencją nie jest rewolucja, lecz stopniowe budowanie nowego etapu w historii sceny narodowej:
– „Dla mnie coś się zaczyna i coś się nie kończy” – powiedział Klata, zaznaczając, że chce wprowadzać zmiany ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie.
https://narodowy.pl/