Slide
previous arrow
next arrow
Hymn pochwalny - Teatr dla Wszystkich

Hymn pochwalny

Na afiszu

Hymn pochwalny

O filmie “„Gietrzwałd 1877. Wojna światów” w reż. Grzegorza Brauna zaprezentowanym w Kinoteatrze Adria w Bydgoszczy pisze Krystian Kajewski. A temu, kto nie wierzy, niech bardziej zależy na tym, żeby uwierzyć. Temu, który wątpi, niech zależy na tym, żeby nie wątpić. Temu, który nie widzi, niech bardziej zależy na tym, żeby zobaczyć Gietrzwałd Grzegorza Brauna....
Opublikowano: 2025-01-08

O filmie “„Gietrzwałd 1877. Wojna światów” w reż. Grzegorza Brauna zaprezentowanym w Kinoteatrze Adria w Bydgoszczy pisze Krystian Kajewski.

A temu, kto nie wierzy, niech bardziej zależy na tym, żeby uwierzyć. Temu, który wątpi, niech zależy na tym, żeby nie wątpić. Temu, który nie widzi, niech bardziej zależy na tym, żeby zobaczyć Gietrzwałd Grzegorza Brauna. Tak mogłoby brzmieć hasło reklamowe, gdyby było to hasło reklamowe.

Napisano bowiem:

Wniwecz obrócę mądrość mądrych,

a roztropność roztropnych odrzucę.

Braun odrzuca na chwilę narzędzia polityczne, żeby przywrócić życie swojej pierwszej pasji, czyli kinematografii. Nie spodziewajmy się jednak zbyt wiele po tym dziwowisku. Gietrzwałd to kino dokumentalne z tezą mocno naciąganą. Do tego jednak Braun nas przyzwyczaił. O czym opowiada to, pożal się Boże, filmidło? Anno Domini 1877 w tytułowym Gietrzwładzie toczyć się mają losy świata, a z pewnością Europy. Prusy i Rosja zbierają swoje armie na granicy. Przypomnijmy, że państwa polskiego nie ma, a Gierzwałd jest ważnym węzłem kolejowym między Rosją a Prusami.

Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie. Dwóm dziewczynkom ukazuje się w Gietrzwałdzie Matka Boska. Zupełnie jak w Fatimie, tylko że wcześniej. Przecież to polska Matka Boska. Ta najlepsza z najlepszych. Pierwszorzędna, ważniejsza od tej z Betlejem. Iż Polacy nie gesi, iż mają Chrytsusa Króla Narodów, który gra w naszej drużynie obok Lewandowskiego i Małysza.

Któż może go pouczać? Nie od dziś wiadomo, że Grzegorz Braun wie więcej niż Baruch Spinoza. Bo Spinoza był Żydem, a Żydzi wydali Chrystusa. Trudno to rozumowanie obronić, ale w tym szaleństwie jest metoda.

A zatem ani ten, co sądzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost. Zwłaszcza jeśli to wzrost politycznego kapitału Konfederacji. Kapitalny pomysł, ale czy jednak nie nazbyt szalony? Mam wrażenie, graniczące niemalże z pewnością, że film nie przekona nieprzekonanych, ale za to skonsoliduje twardy elektorat Brauna, Chrystusa Narodów. Celowo sięgam w opisie tego pomysłu do ironii romantycznej, albowiem to najbardziej trafny oręż. Wszystko w tym filmie jest wyssane z palca, jak w Ewangelii. Z tym, że nie jest to Palec Boży. Jeno palec posła Brauna. Ten sam palec, który naciskał guzik u gaśnicy pianowej. I ten sam palec, który wskazywał na ministra zdrowia. Słusznie czy nie, każdy z nas to powinien ocenić.

Lecz ja, choć nieobecny ciałem, ale obecny duchem, już osądziłem tego, który to uczynił, tak jak bym był obecny: więc może ta teza, że maryjne cudeńka uchroniły nas, Polaków, przed przedwczesnym wybuchem pierwszej wojny światowej, nie jest wcale aż tak absurdalna? Wrażenie robi spora dawka historycznych realiów, które udaje się podporządkować tej wywrotowej tezie. Braun jest zresztą wywrotowcem, którego działalności nie sposób niekiedy odmówić pewnej słuszności. Aczkolwiek wszystkie te karkołomne tezy, jak mniemam, nie przekonają nie przekonanych.            

Ja jednak nie korzystałem z żadnej z tych rzeczy: Kościół, Szkoła, Mennica, Strzelnica.

Jakąż tedy mam zapłatę? Zalecał Nietzsche filozofować młotem. Braun zaś próbuje to robić batem. Jego prowadzenie myśli przypomina znane wszem i wobec poselskie interwencje, mniej lub bardziej słuszne, ale bliższe kabaretowi niż filmowi czy polityce. Oczywiście polityka to rodzaj smutnego kabaretu, ale nawet w tym Teatrze Voltaire a rebors, Braun gra bardziej rolę,za Caillois, popsuj zabawy. Pytanie tylko komu psuje zabawę. Tym wszystkim, którzy jego zdaniem, zagrażają Polsce, czy może raczej tym, którzy chcieliby tej Polski dla wszystkich, nie tylko dla Polaków. A Gietrzwałd? Nie jest to niestety Mont Blanc. Żaden Kordian zeń nie przemówi.

I stałem się dla Żydów jak Żyd Wieczny Tułacz. A dla Polaków stałem się jak Jan Długosz. I do tego ta wojna światów w podtytule. Fascynacja Brauna Wellsem, Orwellem, a na dodatek jeszcze Gwiezdnymi wojnami nie jest tajemnicą poliszynela. Do tego jeszcze Lem. Bardziej Lem niż Dick. Wiadomo czemu. I nagle ta Matka Boska Gietrzwałdzka staje się na nowo Królową Wszechświata, którego centrum jest właśnie tu, w Polsce, w Gietrzwałdzie. A my Polacy jesteśmy prawdziwym narodem wybranym. Ech…

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] »Zamknij oczy Nel« to niestety dramatyczny przykład nadmiernej sympatii do pisanych przez siebie słów, stanowiącej jedną z form grafomanii. Podstawowym symptomem tej bolesnej dolegliwości jest nieumiejętność zaprzestania wylewania z siebie zupełnie niepotrzebnych zdań lub skreślania tego, co się wylało, a nie ma większej wartości i sensu. Piotr Domalewski jako pisarz sceniczny niestety uległ tej chorobie”

Dariusz Kosiński o „Zamknij oczy Nel”, reż. Piotr Domalewski; „Teatr”, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL