Głuchowski nie stanie do konkursu. W Warszawie tłumaczył, dlaczego. W tle zasady proponowane przez Ministerstwo Kultury

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Głuchowski nie stanie do konkursu. W Warszawie tłumaczył, dlaczego. W tle zasady proponowane przez Ministerstwo Kultury

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie przyjechał do Warszawy z prezentacją nowego sezonu.

Opublikowano: 2026-09-23
fot. archiwum Teatru dla Wszystkich

Krzysztof Głuchowski mówił o premierach, ogromnym remoncie zabytkowego gmachu, odbudowanym dachu i inwestycjach, które będą trwały jeszcze przez kilka lat. Najwięcej emocji pojawiło się jednak pod koniec spotkania. Odpowiadając na pytanie Teatru dla Wszystkich o swoją przyszłość, dyrektor potwierdził, że nie zamierza startować w zapowiadanym konkursie na kolejną kadencję.

Szeroko wyjaśnił powody tej decyzji i odniósł się do roli Ministerstwa Kultury. Jego słowa nabierają dodatkowego znaczenia w chwili, gdy resort Marty Cienkowskiej przygotowuje nowe zasady powoływania dyrektorów publicznych instytucji kultury.

Konferencja odbyła się w Warszawie, w siedzibie Polskiej Rady Biznesu. Teatr Słowackiego przyjechał ze swoim nowym sezonem, ale właściwie każdy z przedstawionych podczas spotkania tematów prowadził dalej niż do samego repertuaru. Remont głównego budynku potrwa jeszcze kilka lat. W przyszłym roku na wiele miesięcy zostanie zamknięta Duża Scena. Trwa przygotowanie kolejnych inwestycji. A kadencja człowieka, który ten proces prowadzi, kończy się 31 sierpnia 2027 roku.

Pod koniec spotkania zapytaliśmy Krzysztofa Głuchowskiego o jego wcześniejszą deklarację dotyczącą przyszłości w teatrze. Odpowiedział szeroko. Nie ograniczył się do potwierdzenia, że obecna kadencja może być ostatnią. Przedstawił własną wersję wydarzeń ostatnich kilku lat i wyjaśnił, dlaczego w zapowiadanym konkursie nie zamierza kandydować.

Kompromis po latach konfliktu

Głuchowski przypomniał sytuację, jaka powstała po wielomiesięcznym sporze dotyczącym jego odwołania. Procedura rozpoczęła się jeszcze w 2022 roku, po premierze „Dziadów” Mai Kleczewskiej i konflikcie z władzami województwa. Ówczesny Zarząd Województwa Małopolskiego wskazywał w swojej uchwale również zarzuty dotyczące nieprawidłowości stwierdzonych podczas kontroli oraz realizacji umowy określającej warunki prowadzenia teatru. Sam Głuchowski i zespół instytucji kwestionowali te zarzuty i wiązali działania władz województwa z konfliktem wokół programu artystycznego.

Podczas warszawskiej konferencji dyrektor wrócił przede wszystkim do wydarzeń z 2024 roku. Według jego relacji po zmianie sytuacji politycznej udało się w końcu stworzyć porozumienie, które zabezpieczyło dalszą działalność teatru.

„Udało nam się wspólnie najpierw z ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem, a później z minister Hanną Wróblewską […] wypracować kruchy, trudny, ale jednak kompromis zabezpieczający teatr” – mówił.

Głuchowski twierdzi, że porozumienie opierało się również na jego osobistym zobowiązaniu.

„Gwarantami tego paktu był minister kultury i ja. Czyli ja się zobowiązałem, że zostanę w tym teatrze tak długo, jak będzie to potrzebne” – mówił. Według niego rolą ministerstwa miało być zagwarantowanie niezależności instytucji.

Tak Głuchowski opisuje ustalenia z tamtego czasu. W 2024 roku Urząd Marszałkowski rzeczywiście zdecydował o ponownym powołaniu go na stanowisko od 1 września 2024 do 31 sierpnia 2027 roku. Było to zakończenie wielomiesięcznego sporu o dalsze kierowanie instytucją, ale też o jej niezależność.

Dyrektor bardzo dobrze ocenił dwa ostatnie lata współpracy z organizatorem.

Mówił, że w tym okresie Urząd Marszałkowski nie ingerował w pracę artystyczną teatru i zapewniał przewidziane finansowanie.

„Panowała harmonia, krótko mówiąc, trudna” – podsumował.

Konkurs. „Postanowiłem, że nie staję”

Sytuacja zmieniła się pod koniec sierpnia tego roku. Zarząd Województwa Małopolskiego ogłosił zamiar przeprowadzenia konkursu na stanowisko dyrektora Teatru Słowackiego. Kadencja Głuchowskiego wygasa z końcem sierpnia 2027 roku.

Podczas warszawskiej konferencji Głuchowski powiedział jednoznacznie:

„Postanowiłem, że nie staję do tego konkursu”.

Zapowiedział, że według posiadanych przez niego informacji postępowanie miałoby zostać przeprowadzone wiosną przyszłego roku. Jego podstawowym argumentem jest brak zaufania do procedury organizowanej przez obecne władze województwa.

Przypomniał wcześniejszy konkurs oraz wydarzenia towarzyszące konfliktowi o jego stanowisko.

„Stanąłem wtedy do tego konkursu, nie boję się stawać do konkursu, stanąłem, choć wiedziałem, że go przegram” – mówił. Następnie dodał: „Wracamy do tej samej historii. Jest ta sama sytuacja, to są ci sami ludzie. Moje zaufanie jest dosyć mocno ograniczone”.

To właśnie tutaj pojawia się rola Ministerstwa Kultury i obecnej ministry Marty Cienkowskiej.

Głuchowski: liczyłem na wsparcie resortu

Z dokumentów ujawnionych we wrześniu wynika, że ministra kultury Marta Cienkowska zaakceptowała zamiar przeprowadzenia konkursu na dyrektora Teatru Słowackiego.

Głuchowski odbiera tę decyzję jako odejście od sposobu zabezpieczenia teatru, który, według jego relacji, został ustalony wcześniej z resortem.

Na konferencji powiedział:

„Nie staję dlatego, ponieważ na ten konkurs zgodziło się Ministerstwo Kultury. Po prostu. W związku z tym nie mam żadnej ochrony i żadnego wsparcia z tej strony”.

Zaraz potem zastrzegł, że mówi o procesie, który jeszcze się nie zakończył, a część jego przewidywań dotyczy przyszłych działań.

Pod koniec wypowiedzi ponownie wrócił do resortu:

„Dlatego nie rozumiem decyzji Ministra Kultury, ale mam nadzieję, że ją zmieni. Liczę na to”.

Dodał przy tym, że własnego stanowiska nie uważa za sprawę najważniejszą i że zawodowo „sobie poradzi”.

Ta deklaracja zasługuje na uwagę również z innego powodu. Dwa dni przed warszawską prezentacją Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przedstawiło stan prac nad pakietem zmian ustawowych. Marta Cienkowska nazwała przygotowywaną nowelizację ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej „Konstytucją dla kultury”. Jednym z jej najważniejszych elementów mają być nowe zasady obsadzania stanowisk dyrektorów instytucji kultury.

Pisaliśmy o tym 22 września w Teatrze dla Wszystkich w materiale Koniec dyrektorskich kadencji bez końca? Ministerstwo zmienia zasady w kulturze

Ministerstwo chce więcej konkursów, Głuchowski konkurs odrzuca

Projekt przygotowywany przez MKiDN zakłada, że kadencja dyrektora publicznej instytucji kultury będzie trwała od trzech do pięciu lat lub od trzech do pięciu sezonów artystycznych. Resort chce także ograniczyć możliwość kolejnego powoływania tej samej osoby bez konkursu do dwóch kadencji. Po dwóch takich kadencjach dalsze prowadzenie instytucji wymagałoby udziału w otwartym postępowaniu.

Nie oznacza to zakazu trzeciej czy czwartej kadencji. Dyrektor będzie mógł nadal kierować instytucją, jeżeli wystartuje w konkursie i zostanie w nim wybrany.

Ministerstwo uzasadnia tę zmianę potrzebą ujednolicenia zasad obowiązujących państwowe i samorządowe instytucje kultury oraz stworzenia mechanizmu okresowej weryfikacji ich kierownictwa. Zgodnie z zapowiedzią resortu kandydat wybrany przez komisję miałby być obligatoryjnie powoływany, a skład komisji ma zachowywać równowagę pomiędzy organizatorem, reprezentacją instytucji i stroną społeczną.

Głuchowski podczas konferencji przedstawił zupełnie inną ocenę samej idei konkursu.

Jego zdaniem formalna transparentność nie gwarantuje właściwego wyboru, zwłaszcza przy obsadzaniu stanowisk w dużych instytucjach artystycznych. Mówił również bardzo krytycznie o proponowanej dwukadencyjności rozumianej jako mechanizm wymuszający okresowe otwieranie stanowiska.

Porównywał zarządzanie teatrem z biznesem i sportem. Argumentował, że doświadczenie, dotychczasowe rezultaty i wieloletnia praca powinny mieć zasadnicze znaczenie przy decyzji o dalszym zatrudnieniu.

„Ja, żeby zostać dyrektorem Teatru Słowackiego, pracowałem na to 30 lat. Stworzyłem cztery instytucje, wyprodukowałem 44 naprawdę duże festiwale, pracowałem na pięciu stanowiskach dyrektorskich i dopiero na końcu tej kariery zostałem dyrektorem Teatru Słowackiego” – mówił.

Jego stanowisko jest więc czytelne. Uważa, że po latach kierowania instytucją i na podstawie jej obecnych rezultatów organizator powinien mieć możliwość dalszego powierzenia mu funkcji bez ponownego konkursu.

Resort Marty Cienkowskiej przygotowuje rozwiązanie idące w przeciwnym kierunku proceduralnym: po określonym czasie dalsze kierowanie instytucją miałoby wymagać ponownego udziału w otwartym postępowaniu.

To właśnie ten rozdźwięk wybrzmiał podczas warszawskiej konferencji szczególnie mocno.

„Wiem, co zrobiliśmy”

Głuchowski dużą część swojej odpowiedzi poświęcił pozycji teatru.

Nie próbował ukrywać, że uważa ostatnie lata za sukces instytucji. Wskazywał na frekwencję (ponad 134 tysiące widzów), zainteresowanie przedstawieniami oraz spektakle, które wyszły poza krąg zawodowego środowiska teatralnego.

„Wolę nie narzekać czy płakać, czy znowu rozdzierać szaty, tylko wolę mówić o tym, co naprawdę udało się w tym teatrze zrobić. Czym jest ten teatr w tej chwili w Polsce? Jakie ma znaczenie? Ilu ma widzów?” – mówił.

Przywołał „Dziady” Mai Kleczewskiej oraz „Wesele” i fenomen obecności teatru także poza obiegiem stricte teatralnym.

„Jest to jedyny teatr, który przebił się przez bańkę branżową” – powiedział.

Mocne słowa padły także w odniesieniu do sposobu traktowania dyrektora po wielu latach pracy. Głuchowski wyraźnie mówił o poczuciu, że jego dotychczasowy dorobek powinien zostać wzięty pod uwagę przed podjęciem decyzji o konkursie.

Jednocześnie podkreślił, że „to jest świetny teatr, świetny zespół i życzę mu jak najlepiej i marzę o tym, żeby na moje miejsce przyszedł naprawdę dobry dyrektor. To jest moje marzenie. Chcę, żeby tam się wydarzyło coś dobrego”.

Z Urzędem Marszałkowskim dziś ma dobre relacje

Krzysztof Głuchowski zapytany podczas konferencji o współpracę z Urzędem Marszałkowskim odpowiedział:

„Relacje są dobre”.

Mówił nawet, że słyszy sygnały, iż po stronie organizatora istnieje zainteresowanie jego dalszym kierowaniem teatrem. Nie ufa jednak temu, jak sytuacja będzie wyglądała za kilka miesięcy, kiedy rozpocznie się konkurs i pojawią się kandydaci.

Kończąc ten fragment konferencji, powiedział również coś znacznie spokojniejszego:

„Jestem tylko przechodniem, jestem dwudziestym dyrektorem tego teatru i po mnie będzie dwudziesty pierwszy, dwudziesty drugi. To jest normalna kolej rzeczy”.

I właśnie dlatego spór, który może rozpocząć się w najbliższych miesiącach, będzie interesujący również poza Krakowem. Dotyczy szerszego pytania o sposób wyboru dyrektorów publicznych instytucji kultury. Jak długo powinien kierować nimi skuteczny dyrektor? Kiedy dotychczasowy dorobek uzasadnia kontynuację, a kiedy potrzebna jest ponowna otwarta procedura? Jak zabezpieczyć konkurs przed politycznym wpływem organizatora, nie rezygnując równocześnie z okresowej oceny osoby zarządzającej publiczną instytucją?

Ministerstwo Marty Cienkowskiej próbuje właśnie odpowiedzieć na część tych pytań ustawowo. Głuchowski w Warszawie przedstawił swoją odpowiedź opartą na doświadczeniu dziesięciu lat kierowania Teatrem Słowackiego.

Na razie wiadomo jedno: zapowiada, że do konkursu nie przystąpi. Jednocześnie liczy, że resort zmieni stanowisko.

Wielki remont i pytanie, kto go dokończy

Sprawa przyszłej dyrekcji nabiera dodatkowego ciężaru ze względu na skalę inwestycji prowadzonych w Teatrze Słowackiego.

Modernizacja trwa od dziewięciu lat. Teatr stara się prowadzić ją etapami bez całkowitego zamykania instytucji. W przyszłym roku ten model stanie się jednak znacznie trudniejszy.

Od maja Duża Scena ma zostać wyłączona z użytkowania na ponad osiem miesięcy. Prace obejmą dolną mechanikę sceny. Głuchowski przypomniał, że wcześniej przeprowadzono już modernizację górnej mechaniki, widowni i dachu.

Dla instytucji będzie to także problem finansowy. To właśnie Duża Scena generuje znaczną część wpływów własnych teatru.

Dyrektor mówił w Warszawie o prawie 140 tysiącach widzów oraz bardzo szerokiej działalności obejmującej spektakle, edukację, warsztaty, spotkania, konferencje i nocne zwiedzania. Według niego około 40 proc. środków potrzebnych do funkcjonowania teatr musi wypracowywać sam.

Najbardziej spektakularnym zakończonym etapem inwestycji jest odtworzenie historycznego dachu.

Samo wykonanie prac trwało około roku, ale poprzedziły je trzy lata badań i przygotowywania dokumentacji. Historyczny dach był wielokrotnie przebudowywany, a podczas remontu z początku lat 80. zniknęła część pierwotnych dekoracji.

Teatr odtworzył latarnię, herby, lwy, maszkarony, łuskowane kopuły i inne detale. Część elementów pokryto 18-karatowym złotem. Koszt remontu wyniósł według Głuchowskiego 7,5 mln zł netto.

Dyrektor chciałby pójść dalej. Trwają przygotowania do stworzenia trasy umożliwiającej wejście na dach i oglądanie z bliska odtworzonych elementów oraz panoramy Krakowa. Teatr uzyskał już pierwszą akceptację konserwatorską.

„To wszystko z bliska jest arcydziełem, więc chcemy, żeby ludzie mogli to zobaczyć” – mówił.

W planach pozostają także dalsze prace przy toaletach dla publiczności oraz budowa biblioteki, w której mają zostać zgromadzone niezwykle bogate archiwalia teatru: egzemplarze inspicjenckie, afisze, plakaty i rękopisy związane z historią krakowskiej sceny. Według Głuchowskiego pełne zakończenie modernizacji może wymagać jeszcze około pięciu lat.

Oznacza to, że bez względu na wynik przyszłorocznego konkursu kolejna dyrekcja odziedziczy proces inwestycyjny rozpoczęty i w znacznej części przeprowadzony podczas kadencji Głuchowskiego.

„Od pogardy, od nienawiści…”

Właśnie w takich okolicznościach Teatr Słowackiego rozpoczyna nowy sezon.

Hasłem 2026/2027 są słowa „od pogardy, od nienawiści…”. Głuchowski w tekście programowym pisze o prawdzie, solidarności, przyzwoitości i strachu przed drugim człowiekiem. „Jak zwykle nie ma łatwych odpowiedzi, ale spróbujemy zadać te pytania w teatrze” – deklaruje.

Podczas warszawskiego spotkania mówił o narastaniu agresji i pogardy w życiu publicznym. Zapowiadał również zainteresowanie duchowością, religijnością i rolą instytucji religijnych.

Pierwsza premiera odbędzie się 9 października w Małopolskim Centrum Nauki Cogiteon. „Układ scalony” Roberta Jarosza w reżyserii Pawła Chomczyka jest spektaklem dla młodej widowni podejmującym pytania o świadomość, technologię i granice naukowego poznania.

23 października Agata Duda-Gracz wróci do Teatru Słowackiego z przedstawieniem „Kraków narodowej sztuce czyli tryumf miernoty”. Spektakl związany z Wyspiańskim będzie rozgrywany w kilku przestrzeniach budynku i częściowo przyjmie formę wędrówki widzów przez teatr. Muzykę przygotują Maja Kleszcz i Wojciech Krzak.

27 listopada Mateusz Pakuła pokaże na Scenie MOS „Jeszcze dziś będziesz ze mną w…”, religijną farsę rozgrywającą się w przedsionku nieba.

14 lutego 2027 roku w MOS Underground odbędzie się premiera „Reniferka” Richarda Gadda w reżyserii Marii Wojtyszko. Wystąpi Daniel Malchar.

Pięć dni później Borys Lankosz przygotuje na Dużej Scenie „Jezusa Niechrystusa” według książki Piotra Augustyniaka. Głuchowski mówił w Warszawie o przedstawieniu jako o próbie zastanowienia się nad możliwością autentycznego doświadczenia religijnego również poza instytucjonalnymi formami wiary.

19 marca Piotr Mateusz Wach wystawi „Melancholię” Larsa von Triera. Będzie to polska prapremiera teatralnej adaptacji filmu.

14 maja w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu odbędzie się premiera „Przeminęło z wiatrem” w reżyserii Jakuba Roszkowskiego, przygotowana wspólnie przez sceny krakowską i opolską.

W maju we Francji zostaną pokazane także „Godziny” Michaela Cunninghama w reżyserii Christophe’a Raucka. Spektakl jest koprodukcją Teatru Słowackiego i Théâtre Nanterre-Amandiers, z udziałem krakowskiego zespołu. Polska premiera ma odbyć się w następnym sezonie.

Warszawska prezentacja pokazała więc teatr znajdujący się jednocześnie w kilku procesach, które będą miały konsekwencje znacznie dłuższe niż jeden sezon. Trwa wielomilionowa modernizacja zabytkowej siedziby. W maju zostanie zamknięta najważniejsza scena. Zaplanowane są międzynarodowe koprodukcje i następne inwestycje. Równocześnie rozpoczyna się procedura wyboru osoby, która od września 2027 roku ma tym wszystkim zarządzać.

Krzysztof Głuchowski deklaruje, że w konkursie nie wystartuje. Uważa, że jego dotychczasowa praca powinna przemawiać za kontynuacją dyrekcji i nie ufa procedurze organizowanej przez władze województwa. Liczy również, że Ministerstwo Kultury zmieni stanowisko.

Marta Cienkowska i kierowany przez nią resort proponują tymczasem reformę, której logika prowadzi w stronę regularnej weryfikacji dyrektorów poprzez konkurs po kolejnych kadencjach powierzanych bez otwartego postępowania.

Przyszłość Teatru Słowackiego staje się więc jednym z pierwszych bardzo konkretnych przykładów szerszego sporu, który w najbliższych miesiącach może objąć wiele publicznych instytucji kultury: jak pogodzić ciągłość dobrze funkcjonującej instytucji, autonomię jej programu, uprawnienia organizatora oraz zasadę, że stanowisko dyrektora publicznego teatru podlega okresowej, otwartej weryfikacji.

Teatr im. Juliusza Słowackiego 

Kategorie:


Cytat Dnia

„To duża rzecz i ważny gest, że jeden z najważniejszych polskich reżyserów ostatnich trzydziestu lat pracuje w Kijowie pod regularnym rosyjskim ostrzałem”

Witold Mrozek o „Kasandrze”, reż. Grzegorz Jarzyna; „Teatr”, 15.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL