Biografie artystów operowych często grzęzną w opisie kariery rozumianej jako ciąg prestiżowych adresów, głośnych nazwisk i kolejnych partii wpisywanych do życiorysu. Książka „Artysta życia. Wiesław Ochman” Agnieszki Malatyńskiej-Stankiewicz wymyka się temu schematowi. Choć imponujący dorobek tenora – od debiutu w Operze Śląskiej po Metropolitan Opera i La Scalę – jest tu obecny, nie on stanowi o sile tej publikacji. Jej istotą jest nie tyle kariera rozumiana jako suma osiągnięć, ile związek między osobowością artysty a jego głosem – między życiem przeżywanym a sztuką wykonywaną na scenie.
Forma trzynastu rozmów, układających się symbolicznie w imię i nazwisko bohatera, okazuje się trafnym wyborem. Pozwala autorce zachować dyscyplinę dramaturgiczną, a jednocześnie daje Ochmanowi przestrzeń do narracji swobodnej, nienarzucającej się, często podszytej humorem i dystansem. To nie jest wywiad-rzeka w sensie potocznym – raczej rozpisana na części rozmowa o sensie sztuki, o odpowiedzialności artysty wobec partytury, widza i samego siebie.
Z punktu widzenia krytyka muzycznego szczególnie cenne są fragmenty poświęcone praktyce scenicznej: pracy nad rolą, relacji z dyrygentem, zmieniającym się estetykom inscenizacyjnym. Ochman mówi o operze bez mitologizowania jej zaplecza, ale też bez taniej demistyfikacji. To perspektywa artysty, który śpiewał w czasach dominacji prymatu muzyki, a później musiał odnaleźć się w epoce reżyserskich konceptów – i który potrafi oba te światy opisać bez ideologicznego zacietrzewienia.
Jako człowieka teatru uderza mnie świadomość teatralna bohatera. Ochman nie traktuje opery wyłącznie jako sztuki wokalnej. Mówi o scenie, dramaturgii, partnerowaniu, sensie gestu i milczenia. Szczególnie interesujące są jego refleksje dotyczące inscenizacji, także tych, które sam współtworzył – zdradzają one rzadką u śpiewaków umiejętność myślenia kategoriami całości spektaklu, a nie tylko własnej partii.
Dużą wartością książki jest jej ton. Nie ma tu emfazy, autopromocji ani sentymentalnej celebracji przeszłości. Jest natomiast konsekwentnie budowany portret artysty spełnionego, który zachował ciekawość świata i ludzi. Wątki rodzinne – obecne, lecz nienachalne – nadają tej opowieści miękkości i ludzkiego wymiaru, podobnie jak rozmowy o malarstwie i kolekcjonowaniu sztuki, odsłaniające Ochmana jako twórcę myślącego obrazem i kolorem.
Agnieszka Malatyńska-Stankiewicz prowadzi te rozmowy z wyraźną kompetencją muzykologiczną, ale i z empatią. Jej pytania są precyzyjne, nieoczywiste, często prowokują do refleksji, zamiast do anegdotycznej opowieści. Dzięki temu książka unika publicystycznej powierzchowności i staje się czymś więcej niż biografią – świadectwem pewnego modelu uprawiania sztuki, dziś coraz rzadszego.
„Artysta życia. Wiesław Ochman” to lektura ważna nie tylko dla miłośników opery. To książka o etosie artysty, o pracy rozumianej jako służba formie, o klasie, która nie potrzebuje manifestów. Czyta się ją jak rozmowę z kimś, kto nie musi niczego udowadniać – i właśnie dlatego warto go słuchać.
Dla badaczy teatru muzycznego to piano – rzetelny, cenny dokument.
Dla krytyków – tak lubiane przez śpiewaka mezzo voce, punkt odniesienia i rozmowy.
Dla szerokiego czytelnika uderza forte: spotkaniem z artystą, który nie podnosi głosu, a zostawia po sobie długie, czyste echo.
Wydawnictwo Czytelnik