Slide
previous arrow
next arrow
Gdy słońce zachodzi - Teatr dla Wszystkich

Gdy słońce zachodzi

Na afiszu

Gdy słońce zachodzi

Krzysztof Warlikowski powraca do greckiego fatum, dybuków i pytań o definicję sprawiedliwości. Jednak po raz pierwszy od dawna nie jest pewien, jaki teatr wystawia.

Opublikowano: 2026-01-08
fot. Magda Hueckel / Nowy Teatr

Jeśli „Europa” Wajdiego Mouawada jako dramat miała być współczesnym wariantem tragedii greckiej, to pozostała jedynie szlachetną tego obietnicą.

To z całą pewnością tekst frapujący, zaświadczający o bogatej wyobraźni libańsko-kanadyjskiego autora, ale daleko mu do antycznej struktury, w której prawda odsłania się powoli w kolejnych paradoksach. U Mouawada ze zbrodnią konfrontujemy się szybko, a jej konsekwencje dość łatwo same się dookreślają. Zagadka rodzinnej klątwy nie jest aż taką zagadką, jest za to wyłożona deklaratywnie. Co nie musi być strasznym zarzutem. Ale to trochę tak, jakby ktoś nam nałożył słuchawki, włączył nieźle napisaną piosenkę i od razu przeskoczył na refren; tymczasem wcześniej były jeszcze dwie zwrotki.

Trudno mieć pretensje do Krzysztofa Warlikowskiego. Wziął ten tytuł, bo był dla niego wygodny. Nie zawsze trzeba prezentować czterogodzinne kolaże, czasem trzeba odpocząć. Poza tym temat był dla Warlikowskiego wymarzony. To znów powrót do jego ukochanych dybuków. Choć opowieść o dziewczynce przyczyniającej się do rzezi dzieci w fikcyjnej dolinie Aksaï-Jali-Handan znajduje się poza kontekstem żydowskim, to przecież w planie metaforycznym pozostaje przetworzeniem genialnego toposu: ta ośmiolatka już jako kobieta siedemdziesięciopięcioletnia szukająca w sobie i u swoich trzech córek odkupienia po latach, zapewne będzie go szukać także w kolejnych pokoleniach. No i jest jeszcze atrakcyjny kontekst z mitologią Starego Kontynentu w cieniu Orientu.

A na scenie widać porozumienie reżysera z jego aktorską kompanią, która gwarantuje frajdę. Jej jest tu sporo. Ale czy nie za sporo, i dobrze nam już znanej? Nie rozumiem, dlaczego staruszkę Europę musi grać Andrzej Chyra. Wiem, że jako jedna z Elizabeth Costello w poprzednim spektaklu Warlikowskiego przeszedł samego siebie. Teraz też jest znakomity, zaskakujący, osobliwy. A jednak chciałoby się czegoś innego i to jest moja pretensja do reżysera. Zresztą o tego typu kwestiach pisałem szeroko niemal dwa lata temu.

Innym problemem dzisiejszego przedstawienia jest to, że Warlikowski nie jest pewien, jaki rodzaj teatru chce wystawić. Chyba ostatecznie z braku przekonania, że Mouawad pisze jak Sofokles, rozbija swoją realizację na momentami dość naiwne koncepty i tym samym rozmywa jej przesłanie. Zdecydowanie zbyt wiele tutaj narracji pokazywanej na ekranie zamiast na scenie, dodatków performatywnych, które osłabiają dramaturgię, i w końcu zbyt wiele od niechcenia, dosłownie potraktowanych fragmentów, przykładem te rozgrywające się w sali sądowej. W ten sposób więc najmocniej wybrzmiewają monologi (przede wszystkim fenomenalnych Magdaleny Cieleckiej jako inspektorki śledczej ONZ o imieniu Assia i Mai Ostaszewskiej jako Jovette, czy samego Andrzeja Chyry), co w jakimś stopniu znowu dowodzi deklaratywności tekstu, który przynajmniej broni się jako bezkompromisowy opis makabrycznych mordów. I niech taki nawet będzie. Bo gdyby Warlikowski nie rozmieniał się na drobne i odważniej połączył temat „Europy” z bieżącym ludobójstwem, zobaczylibyśmy wypowiedź innego kalibru, co więcej, tak inną od tych, które dotychczas proponował. Jakiś rodzaj teatru protestu? A dlaczego nie?

W finale reżyser stawia pytania o rozliczenie grzechów, o to, czy wskazanie winnych cokolwiek zmienia, czy po czymś takim w ogóle da się iść dalej. I sugeruje, że iść trzeba, nawet wbrew światu, gdyż naprawienie choćby cząstki win jest jak „jodyna na zdarte kolano”. Ale przecież o wiele ciekawsze wnioski wyciągał już wiele, wiele lat temu, kiedy oglądaliśmy „(A)pollonię”. Pora na nowe uderzenie o tamtej sile.

Nowy Teatr

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL