Slide
previous arrow
next arrow
Farsa czy dramat? O reżyserii bez reżysera w Teatrze Żeromskiego - Teatr dla Wszystkich

Farsa czy dramat? O reżyserii bez reżysera w Teatrze Żeromskiego

Na afiszu

Farsa czy dramat? O reżyserii bez reżysera w Teatrze Żeromskiego

Kielecki Teatr Stefana Żeromskiego zamiast sceny artystycznej stał się sceną politycznej farsy, w której decyzje prawa przegrywają z lokalnym chaosem i ignorancją procedur.

Opublikowano: 2025-07-11
fot. Teatr Żeromskiego Kielce

W teatrze każda sztuka ma swój porządek: jest tekst, są aktorzy, światło, reżyser. A przede wszystkim – intencja. Tymczasem w kieleckim Teatrze im. Stefana Żeromskiego od miesięcy oglądamy przedstawienie bez reżysera, ale za to z nadmiarem dramaturgii. I nie mam tu na myśli artystycznej sceny – mowa o scenie administracyjno-politycznej, na której odgrywa się spektakl zatytułowany „Kto zostanie dyrektorem?” – pisze Wiesław Kowalski.

Z jednej strony mamy Ministerstwo Kultury, które jednoznacznie wskazuje zwycięzcę legalnie przeprowadzonego konkursu – Jacka Jabrzyka, reżysera z doświadczeniem i rekomendacją komisji. Z drugiej – zarząd województwa świętokrzyskiego, który mimo tej decyzji odmawia przedstawienia mu warunków organizacyjno‑finansowych, unieważnia konkurs, ogłasza nowy, który kończy się fiaskiem (bo nikt się nie zgłasza), i kontynuuje poszukiwania… wbrew prawu i wbrew środowisku artystycznemu.

Dodatkowo, po nieudanej próbie „p.o.” z Anną Wieczur, uruchamiane są kolejne rundy, a wicemarszałek zapowiada… Mariusza Malca – reżysera – jako nowego pretendenta na dyrektora kieleckiej placówki. Wypowiedzi Malca przywołują hojne obietnice: idealna współpraca, teatr „ponad podziałami”. Brzmi pięknie – jak scenariusz kolejnego aktorskiego konfliktu, w którym głównym zadaniem jest… przedłużenie niepewności.

Gdyby nie powaga sytuacji – byłoby to śmieszne. Ale śmiesznie nie jest.

Bo co to jest, jeśli nie klasyczna farsa? Mamy przecież wszystkie jej elementy: wielokrotne wejścia i wyjścia postaci (tu: kandydatów Malec, Wieczur, Jabrzyk), zderzenia nieporozumień, absurdalne próby obejścia przepisów i powracający, jak upiorny refren, motyw „p.o. dyrektora”, jakby teatr był firmą czekającą na likwidację, a nie żywym organizmem kultury.

A może jednak to dramat? Dramat instytucji, która od 1 lipca pozostaje bez dyrekcji. Dramat zespołu aktorskiego, który – wbrew propagandowej narracji marszałkini – nie tylko nie popiera działań samorządu, ale otwarcie zarzuca mu łamanie prawa. Dramat środowiska teatralnego, które patrzy z niedowierzaniem, jak poważna scena z wielką tradycją i międzynarodowymi sukcesami jest wykorzystywana do politycznych rozgrywek lokalnych włodarzy.

Analizując od wielu lat rozwój procesów twórczych i struktur zarządzania kulturą, mogę powiedzieć jedno: to, co się dzieje w Kielcach, jest zamachem na autonomię sztuki. I nie – nie chodzi o to, że marszałek Janik „nie chce podporządkowywać się ministerstwu”. Chodzi o to, że jako organ współprowadzący teatr, ma ustawowy obowiązek dokończenia konkursu i powołania wskazanego kandydata. Punkt. Tu nie ma miejsca na kreatywną interpretację – to nie dramat Szekspira, by sobie dowolnie układać zakończenie.

Zmiana kandydatów – po Wieczur i Malcu – prowadzi do pytania, czy marszałek szuka realnego alternatywnego lidera, czy tylko odwleka nieuchronne uznanie woli prawa i komisji. W sprawie chodzi o respektowanie procedur, a nie osobiste preferencje.

Wszystkie instytucje – prokuratura, sąd administracyjny, SKO – zostały już w tę sytuację wciągnięte. Konflikt urósł do rangi symbolicznej. Zamiast teatru – pole bitwy. Zamiast decyzji – przeciąganie liny. A każda nowa propozycja pełniącego obowiązki tylko przedłuża chaos i niepewność.

A przecież teatr to nie urząd. Tu nie da się zarządzać w trybie tymczasowym przez kilka sezonów. Teatr potrzebuje wizji, planu repertuarowego, stabilności finansowej i artystycznej. To, co dzieje się w Kielcach, to nie tylko kryzys zarządczy – to niszczenie zaufania do instytucji kultury jako przestrzeni wspólnego dobra.

Wybór Jacka Jabrzyka nie był przypadkowy – jego program zyskał większość głosów komisji, a jego osoba poparcie zespołu. Można go oceniać, można krytykować – ale trzeba go powołać, bo takie są zasady gry. Tylko wtedy teatr może wrócić na swoje tory – tworzyć, a nie uczestniczyć w grotesce.

Farsa czy dramat? Niestety – oba gatunki naraz. A w roli widzów – my wszyscy, z coraz większym zażenowaniem.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL