DŹWIĘKI MUZYKI
O koncercie Confusion Project w bydgoskim klubie Eljazz pisze Krystian Kajewski.
Coście znaleźli?
Diament, perłę
w koronie.
Słowa, które usłyszałem we śnie…
Jak już meldowałem, wszystko normalnie. O 19:15 byłem umówiony na wywiad z Confusion Project, tuż przed ich wczorajszym koncertem w bydgoskim Eljazz. Przyszedłem jednak godzinę wcześniej i w drzwiach zetknąłem się z liderem i pianistą tej formacji, przesympatycznym Michałem Ciesielskim, który zgodził się porozmawiać ze mną wcześniej. Dlatego wywiad trwał 27 minut i skończył się wcześniej, niż miał się zacząć. Rozmowa była żywa i inspirująca, o czym będziecie mogli się przekonać, oglądając jej zapis. Link poniżej.
Po wywiadzie, wzruszywszy ramionami i uścisnąwszy sobie dłonie, wymieniliśmy się prezentami – książka za płytę. Koncert zaczął się niemal punktualnie o dwudziestej. W sali było 25 osób. Trochę mało, jak na tak znakomitą muzykę.
– Gdzie browningiem? Strzelać należy dźwiękami muzyki!
Zespół Confusion Project to niegdysiejsze trio w składzie: Michał Ciesielski – piano, Piotr Gierszewski – gitara basowa, Adam Golicki – perkusja. Od niedawna skład uświetnia wyjątkowa wokalistka z Neapolu, Simona de Rosa. W tym zestawieniu powstała płyta Feathers, której kompozycje usłyszeliśmy wczoraj.
– Żadnych marszrut nie było, zniknęły…
Kiedy muzycy pojawili się na scenie, Simona przejęła pałeczkę – a właściwie czarodziejską różdżkę – i poprowadziła słuchaczy w muzyczną podróż dookoła świata: od rodzinnego Neapolu, przez pobliską Hiszpanię, aż po Kazachstan i odległe Chiny.
Nie było, nie ma i nie będzie słów odpowiednich, aby opisać dźwięki muzyki. Jimi Hendrix mawiał, że rozmawiać o muzyce to jak ciąć nożycami fale oceanu. Z takim właśnie oceanem zetknęliśmy się podczas wczorajszego koncertu, a Simona – trochę jak Okeanida – używając wszystkich możliwych technik wokalnych, jak to żartobliwie określiłem, chwilami wręcz „dudziakując”, opowiadała nam, fragment po fragmencie, tę muzyczną podróż sentymentalną. Każde z tych miejsc to przecież przestrzeń nasycona osobistym doświadczeniem – od Neapolu, który jest dla Simony ojczyzną, po Chiny, gdzie Confusion Project spotkali Simonę de Rosę i gdzie narodził się album Feathers.
… To nonsens… Nonsensowne jest twierdzenie, że jazz jest martwy. Żyje i ma się dobrze. Udowadnia to między innymi muzyka Confusion Project, poszerzająca pole twórczego działania o wątki etniczne, ale także prog-rockowe czy nawet drum’n’bassowe. Muzycy tego fantastycznego trio są bowiem raczej poszukiwaczami nowych rozwiązań niż adaptatorami starych, zaprzeszłych wzorców.
– Zresztą formalnie – to ciągle jazz, cały ten jazz, który swoim językiem dotyka tylu innych sposobów wyrażania się poprzez muzykę. To właśnie dźwięki tej jazzowej muzyki są dla Confusion Project bazą wypadową do podróży w różne, wydawałoby się, odległe stylistycznie rejony. Świetnie prowadzi to trio lider i pianista Michał Ciesielski, którego fortepianowe improwizacje są za każdym razem niezmiernie wciągające. I sekcja rytmiczna: gęsty, pulsujący bas Gierszewskiego i łomotliwa, chwilami wręcz metalowa gra na perkusji Golickiego.
– Trafić prosto – nie do żadnego serca, czy tam gdzie… Jak diamentową kulą między oczy…
Lecz nie byłem tu od Wieczoru powrotu. I powracać będę częściej, bo bydgoski El Jazz to absolutna ekstraklasa, jeśli chodzi o koncerty jazzowe. A już za tydzień będę rozmawiać z jego założycielem, Józefem Eliaszem.
Wywiad z Michałem Ciesielskim z Confusion Project przed koncertem w bydgoskim El Jazz. – YouTube
fot. Alicja Kusek