Slide
previous arrow
next arrow
Dzień, który trwa wiecznie. Wrocławski „Dzień Świstaka” Marcina Wierzchowskiego - Teatr dla Wszystkich

Dzień, który trwa wiecznie. Wrocławski „Dzień Świstaka” Marcina Wierzchowskiego

Na afiszu

Dzień, który trwa wiecznie. Wrocławski „Dzień Świstaka” Marcina Wierzchowskiego

11 października na Dużej Scenie Teatru Muzycznego Capitol odbędzie się polska prapremiera musicalu „Dzień Świstaka”, opartego na kultowym filmie Danny’ego Rubina z 1993 roku.

Opublikowano: 2025-10-09
fot. Łukasz Giza / Teatr Muzyczny Capitol

Scenariusz Rubina i muzyka Tima Minchina przenoszą do teatru historię o człowieku, który każdego ranka budzi się w tym samym dniu. W wersji Marcina Wierzchowskiego to nie tylko opowieść o pętli czasu, lecz także o lęku przed zmianą, potrzebie samoświadomości i sile, która każe człowiekowi powtarzać własne błędy.

Musical w pętli. Capitol stawia na premierę z przesłaniem

Teatr Muzyczny Capitol od lat poszukuje formuły musicalu, która nie jest wyłącznie widowiskowa, lecz intelektualnie angażująca. Po sukcesie takich tytułów jak „Blaszany bębenek” czy „Liżę twoje serce” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz, Capitol otwiera nowy rozdział. „Dzień Świstaka”, w reżyserii Marcina Wierzchowskiego, to projekt, który łączy filozofię teatru psychologicznego z rytmem i energią musicalu.

– Nie chodzi o musical. Chodzi o ten musical – wspomina Konrad Imiela, dyrektor artystyczny Capitolu, cytując pierwszą rozmowę z reżyserem. To właśnie Wierzchowski, znany z „Alte Hajm/Stary dom” i „Gaz!”, zaproponował Capitolu adaptację kultowego filmu Rubina. Jak przyznaje Imiela, początkowo zaskoczyła go ta propozycja. – Byłem zachwycony, ale również mocno zaskoczony tym, że reżyser tak skupiony na budowaniu gęstych emocjonalnie, głębokich psychologicznie światów chce robić musical – mówi.

Dlaczego oni śpiewają?

Wierzchowski, związany ze Szkołą Filmową w Łodzi i Akademią Sztuk Teatralnych w Krakowie, nie ukrywa, że „Dzień Świstaka” to jego pierwsze pełne spotkanie z formą musicalową. – Muzyka musicalowa z założenia sprawia, że jest lżej, nawet gdy dotykamy trudnych emocji i przeżyć. Poza tym, gdy człowiek śpiewa, to znaczy że jeszcze ma siłę żyć. Myślę, że śpiew dużo bardziej nas łączy niż słowa – mówi reżyser.

Ta lekkość nie oznacza ucieczki od poważnych tematów. Przeciwnie: w wersji Capitolu Punxsutawney staje się miejscem utknięcia – w czasie, w emocjach, w sobie. Wierzchowski pyta, czy rzeczywiście można ruszyć naprzód, jeśli nie zrozumie się własnej przeszłości. Bohater grany przez Alberta Pyśka – cyniczny prezenter pogody Phil Connors – przechodzi przez kolejne wersje tego samego dnia jak przez etapy terapii. Każda relacja, każdy gest powracają, aż do momentu, gdy powtarzalność stanie się lustrem.

– Zaczęliśmy od budowania postaci. Nie dałem sobie przyzwolenia, żeby pracować od razu nad scenariuszem. Dopiero, gdy zobaczyłem bohatera w działaniu, stanąłem przed tysiącem reżyserskich decyzji. Musiałem wejść w ten świat, aby zrozumieć, jak działają piosenki – tłumaczy Wierzchowski.

To podejście – bliskie metodzie psychologicznego teatru autorskiego – nadaje musicalowi nieoczywisty wymiar. Śpiew nie jest tu dekoracją, ale impulsem do zrozumienia samego siebie.

Punxsutawney jak sen

W Capitolu pętla czasu przyjmuje formę scenicznego labiryntu. Joanna Załęska projektuje przestrzeń, w której codzienność zamienia się w sen. Wszystko wygląda znajomo, ale nic nie jest takie samo. Postaci powracają w przebranych rolach – niczym figury z podświadomości Phila. Jakby mieszkańcy byli jednocześnie kimś z rzeczywistości i kimś z przeszłości. W tym świecie świstak staje się symbolem utknięcia, ale i momentu przebudzenia.

Muzyka Tima Minchina, w aranżacjach Christophera Nightingale’a, jest nośnikiem emocji: balansuje między groteską a melancholią, między ironią a nadzieją. Łukasz Bzowski (kierownictwo muzyczne) wraz z orkiestrą Capitolu buduje strukturę dźwiękową, która pozwala aktorom śpiewać siebie – a nie tylko rolę. Choreografia Piotra Stanka dopełnia tej koncepcji: ruch powtarzany, zatrzymany, zniekształcony – staje się metaforą życia w pętli.

Zespół i energia Capitolu

W obsadzie oprócz Pyśka i Mirelli Burcewicz (Rita Hanson) zobaczymy m.in. Krzysztofa Suszka, Rafała Kozoka, Ewę Szlempo-Kruszyńską, Justynę Woźniak, Bartosza Pichera i Mateusza Kierasia. Współtworzą oni świat, w którym każda postać ma swój własny „dzień świstaka” – moment zawieszenia pomiędzy próbą zmiany a rezygnacją.

Na scenie słychać i widać cały Capitol: perfekcyjnie zgrany zespół, precyzyjną orkiestrę, znakomitą technikę. Ale tym razem to nie tylko spektakl o muzyce i rytmie – to musical, który ma duszę. Wierzchowski, znany z intelektualnej precyzji, tu daje się ponieść emocjom. – Cały proces pracy był dla mnie czymś zupełnie nowym – chwilami frustrującym, ale ostatecznie fascynującym – przyznaje.

Dlaczego „Dzień Świstaka” teraz?

Pytanie o czas i powtórzenie nabiera dziś szczególnej aktualności. W świecie, który coraz częściej przypomina pętlę – informacyjną, polityczną, emocjonalną – historia Phila Connorsa staje się metaforą współczesności. Wierzchowski, znany z umiejętności konstruowania scenicznych światów, które są jednocześnie realne i symboliczne, pokazuje, że teatr może być miejscem przebudzenia.

To nie przypadek, że „Dzień Świstaka” trafia na afisz Capitolu właśnie teraz, gdy teatr – po latach eksperymentów formalnych – szuka nowego języka emocji. Wierzchowski, który przez dwie dekady tworzył autorskie spektakle o pamięci i tożsamości, po raz pierwszy sięga po gotowy tekst. Ale to, co z nim robi, przypomina twórczość reżyserów, którzy potrafią z remake’u uczynić osobistą wypowiedź.

W jego „Dniu Świstaka” nie ma komedii o pogodynce – jest przypowieść o człowieku, który próbuje zrozumieć sens życia, powtarzając w kółko ten sam dzień. O teatrze, który – jak sam świstak – wychyla się z nory, by sprawdzić, czy zima minęła, czy może znów trzeba przeżyć to samo.

Premiera w Capitolu

Polska prapremiera musicalu „Dzień Świstaka” odbędzie się 11 października 2025 roku na Dużej Scenie Teatru Muzycznego Capitol. Kolejne spektakle zaplanowano na 12, 15–19 października oraz 14–16 listopada.

Bilety: 80–140 zł (normalne) i 60–120 zł (ulgowe).
Spektakl dla widzów 16+, z napisami w języku angielskim.

https://www.teatr-capitol.pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL