Drapieżność i żądza pieniądza

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Drapieżność i żądza pieniądza

O „Dożywociu” w reż. Michała Chorosińskiego na festiwalu „Fredro w Łazienkach” pisze Anna Czajkowska.

Opublikowano: 2026-07-23
fot. Teatr Klasyki Polskiej
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

Jednym ze spektakli Teatru Klasyki Polskiej, który pojawił się na tegorocznym festiwalu w Łazienkach, jest „Dożywocie”.

Napisana w 1835 r. komedia to historia sprzedaży pewnej testamentowej darowizny, ale tak naprawdę pretekst, dzięki któremu autor pokazał swój kunszt i geniusz w mistrzowsko kreślonym portrecie ludzkiej chciwości, skąpstwa i małostkowości. Sama sztuka mimo komediowej tonacji zdaje się bliższa dramatowi, dzięki jadowitości satyry, która uderza w naturę zepsucia i hipokryzji, oraz przez wnikliwą analizę władzy pieniądza, zdolnego omotać słabą naturę człowieka. Świadczy o tym już motto sztuki, wzięte od Andrzeja Maksymiliana Fredry, krewniaka pisarza: „U skąpego lub u chciwego – cała w mieszku dusza”.

Spektakl w reżyserii Michała Chorosińskiego, znakomity pod względem językowym i konstrukcyjnym, uwodzi komizmem sytuacyjnym, swawolnym nieraz tonem, zachwyca szykownym oraz giętkim wierszem. Można rozmaicie interpretować tekst „Dożywocia”, ale Chorosiński zdecydował się na wierność oryginałowi, bez udziwnień i zmian.

Sprytny i chciwy lichwiarz, imć Łatka, wszedł w posiadanie dożywotniej renty znanego hulaki Leona Birbanckiego. Aby zwielokrotnić swoje dochody, Łatka stara się cichcem i na wszelkie sposoby troszczyć o zdrowie oraz długie życie lekkomyślnego młodzieńca, okazując Leonowi niemal rodzicielską czułość. Ostatecznie, zdesperowany postanawia pozbyć się kłopotu i odsprzedać prawa do dożywocia drugiemu lichwiarzowi, Twardoszowi, póki jeszcze sam na tym nic nie traci.

„Dożywocie” pisane ośmiozgłoskowcem staje się prawdziwą ucztą dla miłośników teatru. Aktorzy we właściwy sposób kładą akcent na tekście i na jego sensach, w dużej mierze wykorzystując muzyczność wypowiadanych fraz. Język utworu to perła sama w sobie, wciąż miła dla ucha widza. Jarosław Gajewski jako Łatka znakomicie czuje owe niuanse. Jego bohater ze swych przywar, pazerności doprowadzonej do ostatecznych granic czyni niemal poezję i skąpstwu oddaje się cały, choć bez drapieżności. To świetna rola, pełnia cieniowania, a sam Łatka jest tyleż śmieszny, ile żałosny, samotny w swoim histerycznym oślepieniu chciwością.

Sebastian Fabijański inaczej buduje swoją rolę, z brawurą i powiewem nowoczesnego spojrzenia na interesy oraz sprzedajność. Birbancki stara się zachować niezależność, posługuje się buntem, jednak zaciekłości w nim nie dostrzegam. Za nic ma pazerność Łatki i jego szczwane pomysły. Ten birbant i lekkoduch, mimo wszystko kieruje się uczuciem i potrafi o nie skutecznie zawalczyć

Przeciwieństwem nadruchliwego, rozedgranego Łatki jest Twardosz Dariusza Kowalskiego. Niewzruszony niczym kamień, lichwiarz z nieruchomą, pozbawioną mimiki twarzą tworzy świetny, groteskowy duet z Łatką.

Po mistrzowsku napisana sztuka daje wielkie pole do popisu pozostałym aktorom, również drugoplanowym. Niefrasobliwi bracia Lagenowie, Rafał i Michał, chętni do wypitki i do wybitki stanowią parę utracjuszy podobnych Birbanckiemu, tyle że żonatych. Ksawery Szlenkier i Tomasz Drabek są brawurowo niepoważni, trochę infantylni i swoją werwą bawią całą publiczność, stanowiąc niezbędny element niedoskonałego, pełnego przywar towarzystwa. Podobnie zresztą jak sprytny, acz trochę naiwny Filip, grany przez Leszka Zduna. Natomiast Paweł Lipnicki jako Orgon ujmuje statecznością i odpowiednią, stylizowaną mową, a Maria Witkowska w roli jego córki Rózi, uwodzi swym niewinnym czarem i kobiecym uporem. Bartosz Turzyński czyli Doktor Hugo oraz Henryk Gołębiewski – kelner, dzielnie partnerują pozostałym.

Nie ma u Fredry niepotrzebnych miejsc, momentów statycznych czy nużących. Spektakl jest niezwykle zwarty i dynamiczny, co wykorzystuje trzyosobowy zespół muzyczny, zgrabnie wpisując muzykę skomponowaną przez Marcina Pospieszalskiego w klimat przedstawienia.

Fredro dorzucił sporą łyżkę goryczy do wymownego humoru, która mocno zmienia odbiór lekkiej komedii. Dramat przybrany w kostium z epoki pozostaje nadal uniwersalnym, bez zjadliwości traktując o emocjach i stępionym zmyśle moralnym, a także grze pozorów z widocznym podtekstem. W przedstawieniu Teatru Klasyki Polskiej nieodmiennie królują dowcip, finezyjność i trafna analiza obyczajowości oraz charakterów ludzkich, aktualnych dawniej, aktualnych i dziś.

Teatr Klasyki Polskiej

Kategorie:


Cytat Dnia

„Poza tym spektakl jest długi i nudny, tak samo szary jak biedne, zakłamane życie w czasach transformacji systemowej w Polsce, choć pełne nadziei i zmian. Końcówka drażni, wydaje się niezrozumiała. A jednak ma sens ten zatomizowany pląs artystów, bo jest dyskotekowym chaosem indywidualnej, radosnej ekspresji”

Ewa Bąk o „Piramidzie zwierząt”, reż. Michał Borczuch; Okiem Widza, 21.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL