Nieczęsto się zdarza, by książka o malarstwie miała dramaturgię dobrze skonstruowanego spektaklu – a właśnie takie wrażenie pozostawia lektura „Boznańska. Nie tylko Dziewczynka”. Marta Motyl, z wyczuciem godnym reżyserki, prowadzi czytelnika przez kolejne akty życia Olgi Boznańskiej, nie tylko odsłaniając kulisy jej twórczości, ale też nadając rytm opowieści, który przypomina napięcie rozwijające się na scenie.
To nie jest biografia w tradycyjnym sensie – raczej kameralny dramat psychologiczny, rozgrywający się w trzech starannie zbudowanych dekoracjach: Krakowie, Monachium i Paryżu. Każde z tych miejsc staje się nie tylko tłem, ale i aktorem – współtworzy kontekst, w którym dojrzewa styl Boznańskiej. Motyl nie traktuje jednak sztuki malarskiej jak dodatku do życiorysu, lecz jako główną oś narracyjną. To właśnie poprzez obrazy artystki – ich światło, fakturę, ton – czytamy emocje, wybory, dylematy.
Dla człowieka związanego z teatrem szczególnie poruszające jest to, jak autorka pisze o cielesności obrazu. Opisy technik Boznańskiej – rozcieranych pociągnięć, miękkich przejść tonalnych, „srebrzenia” planów – brzmią jak partytura dla scenografa światła. Boznańska, jak reżyser światłocienia, posługuje się pigmentem jak światłem scenicznym: nie tylko oświetla, ale i prowadzi wzrok, buduje napięcie, sugeruje emocję. Motyl potrafi to pokazać z rzadką precyzją, ale też bez akademickiego zadęcia – tłumaczy subtelności techniczne z pasją i jasnością, która nie gubi czytelnika.
Ogromnym walorem tej książki jest również odwaga w rozbrajaniu stereotypów. Boznańska nie jawi się tu jako eteryczna „malarka szarości”, ale jako artystka radykalnie niezależna, eksperymentująca z kolorem, podejmująca ryzyko formalne – niemal jak awangardowy twórca teatru, który odrzuca instrukcję obsługi i wybiera intuicję. Motyl dowodzi, że pozorna jednolitość jej palety to w rzeczywistości pełnowymiarowa symfonia barwna – subtelna, ale śmiała.
Na uwagę zasługuje także sposób, w jaki Motyl pokazuje samotność Boznańskiej – nie jako melancholijną pozę, ale jako świadomy wybór. Czytamy o artystce, która odrzuca konwenanse, narusza granice płciowych i społecznych oczekiwań, żyje według własnego rytmu. Jest w tej opowieści coś z monodramu – jeden głos, jedna przestrzeń, jedna obsesja: malarstwo. Ale też wiele przemilczeń, niedopowiedzeń, znaków do interpretacji. Jak w dobrym teatrze – nic nie jest dopowiedziane do końca.
Wreszcie – ogromną siłą książki jest jej język. Styl Motyl nie jest wykładowy, lecz sugestywny i obrazowy. Czasem przypomina didaskalia pisane z miłością do detalu, kiedy indziej – emocjonalną narrację zza kulis. Nie narzuca interpretacji, lecz pozwala czytelnikowi samodzielnie odkrywać znaczenia. To lektura, która – jak dobrze wystawiony dramat – zostaje w pamięci i uruchamia chęć powrotu do źródła: do obrazów, do muzeum, do ciszy wokół płócien Boznańskiej.
„Boznańska. Nie tylko Dziewczynka” to książka znakomicie napisana i potrzebna. To nie tylko wnikliwa opowieść o malarstwie, ale i subtelne studium samotności, wrażliwości, niepokornego życia. Z pełnym przekonaniem polecam tę lekturę – nie tylko miłośnikom historii sztuki, ale wszystkim, którzy cenią sztukę jako formę duchowego i estetycznego przeżycia. Boznańska – dzięki Motyl – powraca nie jako „zakonnica sztuki”, lecz jako świadoma, złożona, niepokojąca artystka, której dzieło zasługuje na uważne, cierpliwe spojrzenie.
https://wydawnictwolira.pl/produkt/boznanska-nie-tylko-dziewczynka/