Białystok na styku sztuki i tożsamości
O spektaklach „Goście Wieczerzy Pańskiej”, „Threesome/Trzy” i „Fobia” z Nowego Teatru w Warszawie, zaprezentowanych podczas 39. Dni Sztuki Współczesnej w Białymstoku, pisze Justyna Białous.
W kolejnych dniach festiwalu organizowanego przez Białostocki Ośrodek Kultury mierzyliśmy się z trudnymi pytaniami o tożsamość, cielesność i pamięć. Reinterpretacje klasycznych tekstów kultury stawały się pretekstem do podważania dominujących narracji historycznych. Z kolei świadome operowanie niedopowiedzeniem zmuszało nas, jako widzów, do aktywnego poszukiwania odpowiedzi w sobie.
„Goście Wieczerzy Pańskiej” w reżyserii Tomasza Fryzeła to spektakl inspirowany filmem Ingmara Bergmana o tym samym tytule – uniwersalna opowieść o kryzysie tożsamości. Przedstawienie posługuje się minimalistycznymi środkami wyrazu, operując trzema przestrzeniami: gestu, słowa i obrazu. W każdej z nich dominuje oszczędność i sugestia, ograniczenie do niezbędnego minimum, pozostawiające szerokie pole dla wyobraźni odbiorcy. W historię jesteśmy włączani także za sprawą światła, które przez cały spektakl pozostaje zapalone na widowni. Reżyser nie pozwala zapomnieć o obecności widza, co symbolicznie demokratyzuje przestrzeń teatru. Gesty aktorów mają charakter symboliczny, a nie mimetyczny – nie odtwarzają zdarzeń, lecz je sygnalizują, towarzysząc fragmentom dialogów. Całość, oparta na braku i zawieszeniu, buduje atmosferę wewnętrznej pustki i bezsilności bohaterów. Ograniczone środki wyrazu kierują uwagę na to, co najistotniejsze: emocjonalne napięcie, niepokój i przytłoczenie, które stają się głównym przekazem spektaklu.
„Threesome/Trzy” – spektakl teatru tańca w reżyserii i wykonaniu Wojciecha Grudzińskiego, zaprezentowany w Białostockim Teatrze Lalek – nawiązuje do klasycznego tańca, odwołując się do biografii Stanisława Szymańskiego, Wojciecha Wiesiołłowskiego i Gerarda Wilka. W dominujących narracjach historycznych ich homoseksualna tożsamość bywa pomijana lub marginalizowana. Grudziński, poprzez osobistą więź z tymi postaciami, podejmuje próbę wydobycia i uwypuklenia tego wymiaru ich życia. Spektakl rozpoczyna się od gestu redefinicji ciała, by następnie przejść w intensywny taniec oparty na rytmice oberka. Artysta, reinterpretując taniec klasyczny za pomocą szybkiego tempa, stroboskopowego światła i dynamicznej muzyki, nadaje choreografii niemal transowy charakter. Nieustanny ruch – mimo narastającego zmęczenia – staje się komentarzem do kondycji tancerza jako artysty balansującego na granicy fizycznych możliwości. Kostium zaprojektowany przez Martę Szypulską – delikatna, błękitna koronka – kontrastuje z muskularnym ciałem wykonawcy, podkreślając paradoksy tańca: jego pozorną lekkość i ekstremalne wymagania wobec ciała.
Festiwal zamykał spektakl Fobia Markusa Öhrna – mocna, oparta na kontrastach inscenizacja, w której ironia i czarny humor sąsiadują z drastycznymi obrazami przemocy, również seksualnej, oraz wulgarnym językiem. Muzyka na żywo, wykonywana przez Michała Pepola i Bartka Wąsika, czerpie z dorobku klasyków – Brahmsa, Szymanowskiego i Dvořáka – zestawiając wysublimowaną warstwę dźwiękową z brutalnością współczesnych dialogów. Öhrn sięga po postacie ikoniczne dla polskiej kultury – Karola Szymanowskiego, Marię Konopnicką i Bolesława Śmiałego – by wydobyć i uwidocznić przemilczany wymiar ich nieheteronormatywnej tożsamości. Posługując się Fag Fightersami Karola Radziszewskiego, reżyser przenosi queerową narrację z obszaru performansu do języka teatru, inicjując dyskusję o pamięci zbiorowej i społecznych tabu.
Wizualna strona spektaklu, zaprojektowana przez scenografkę i kostiumografkę Saskię Hellmann, wnosi dodatkowy poziom znaczeń. Białe, „pudełkowe” wnętrze sceny kontrapunktowane jest intensywnymi detalami – różowymi maskami, tęczową flagą – które rozbijają sterylność przestrzeni i nadają jej symboliczny wymiar. Fobia to nie tylko silne doświadczenie estetyczne, lecz także bezkompromisowa konfrontacja ze stereotypami, lękami i społecznymi uprzedzeniami.
Białostocka publiczność dała się poznać jako niezwykle zaangażowana – nie tylko uważna podczas spektakli, ale też aktywna w rozmowach po ich zakończeniu. Te spotkania – często przedłużające się długo po zgaszeniu świateł – były świadectwem żywego dialogu między sceną a widownią. Widzowie nie pozostawali biernymi odbiorcami, lecz stawali się współuczestnikami procesu twórczego, współtwórcami sensów.
Choć wszystkie prezentowane spektakle podejmowały wspólny temat – szeroko rozumianej tożsamości i pamięci – każdy z nich wnosił inną perspektywę, formę wyrazu i emocjonalne natężenie. Ta różnorodność pozwoliła dotrzeć do różnych grup odbiorców, rezonując z ich własnym doświadczeniem i wrażliwością. Teatr, jak rzadko kiedy, ukazał się tu nie jako przestrzeń zamkniętej estetyki, lecz jako miejsce konfrontacji – z sobą samym, z historią, z drugim człowiekiem.
To, co szczególnie warte odnotowania, to gotowość publiczności do przyjęcia trudnych tematów – przemilczanych w debacie publicznej, niewygodnych, często bolesnych. Białystok pokazał, że teatr może być przestrzenią odważnej rozmowy i że ta rozmowa jest potrzebna. Różnorodność formalna i tematyczna spektakli nie rozpraszała, lecz pogłębiała odbiór, oferując każdemu widzowi możliwość odnalezienia własnego punktu odniesienia – własnej prawdy wśród scenicznych metafor.
fot. Julie Folly/Nowy Teatr w Warszawie