Awatar, który grał siebie. Lagerfeld w teatrze mody i mitu
O książce „Karl Lagerfeld. Raj jest teraz” Williama Middletona wydanej przez Wydawnictwo Marginesy pisze Wiesław Kowalski.
William Middleton w swojej biografii Karl Lagerfeld. Raj jest teraz tworzy imponujący portret jednej z najbarwniejszych postaci współczesnej kultury wizualnej. Choć Lagerfeld znany był przede wszystkim jako projektant mody – zwłaszcza domów Chanel, Fendi i własnej marki – autor ukazuje go jako twórcę o znacznie szerszym spektrum działań. Na uwagę zasługują wątki dotyczące jego współpracy z operami i scenami teatralnymi, które w narracji Middletona nie pełnią roli marginalnych ciekawostek, lecz stanowią istotny element kształtujący artystyczną tożsamość projektanta.
Lagerfeld był nie tylko rzemieślnikiem mody, ale i prawdziwym inscenizatorem. Jego pokazy często miały strukturę teatralnego widowiska – z jasno określoną dramaturgią, przemyślaną scenografią, a czasem wręcz symbolicznym finałem. Projektował także kostiumy operowe i teatralne – m.in. dla mediolańskiej La Scali czy Opery Bastille w Paryżu – co Middleton opisuje jako jeden z przejawów jego wszechstronności. Miał wyczucie gestu scenicznego i doskonale rozumiał, jak sylwetka funkcjonuje w ruchu i w świetle – co zbliżało go bardziej do scenografa niż klasycznego couturiera.
To, co szczególnie interesujące z perspektywy teatru, to sposób, w jaki Lagerfeld budował wizerunek – nie tylko marek, którymi zarządzał, ale też swój własny. Middleton pokazuje, że ten słynny biały kucyk, rękawiczki i okulary to nie był kaprys ekscentryka, lecz konsekwentnie skonstruowana postać sceniczna – „awatar”, jak sam projektant miał o sobie mówić. W tym sensie jego życie przypominało długie, wieloaktowe przedstawienie, z wyraźnie wyznaczonymi rolami, zmianami scenografii i dyskretnym reżyserowaniem reakcji publiczności.
Autor nie pomija również ciemniejszych barw tej postaci – złożonych relacji rodzinnych, kontrowersyjnych wypowiedzi i emocjonalnej powściągliwości, która kontrastowała z jego medialną wszechobecnością. Wątek relacji z Jacquesem de Bascherem – jedynym bliskim emocjonalnie związkiem w życiu Lagerfelda – pokazany jest z wyczuciem, choć może nieco zbyt oszczędnie, jakby autor nie chciał burzyć stworzonego przez projektanta mitu o dystansie i samokontroli.
Momentami książka traci tempo, szczególnie gdy Middleton koncentruje się na szczegółowym opisie kreacji czy gości na pokazach. Dla osób mniej zainteresowanych modą te fragmenty mogą wydawać się nadmiarowe. Z drugiej strony, są one wierne duchowi Lagerfelda – człowieka, który traktował modę jak spektakl totalny, gdzie liczy się każdy detal: światło, tkanina, zapach, muzyka i sposób, w jaki porusza się modelka na wybiegu.
Mimo pewnych braków – chociażby zbyt powierzchownego potraktowania wpływu Lagerfelda na współczesną kulturę medialną i estetykę celebrycką – jest to książka solidnie udokumentowana, napisana z osobistym zaangażowaniem, ale i dystansem. Middleton miał dostęp do prywatnych zapisków, rozmawiał z wieloma współpracownikami projektanta, ale nie ulega pokusie nadmiernej idealizacji.
Dla osób związanych z teatrem szczególnie cenne będą te momenty, które pokazują Lagerfelda jako mistrza inscenizacji, reżysera własnego życia i mistrza kompozycji wizualnej. Nie był tylko projektantem ubrań – był twórcą obrazów, przestrzeni, ruchu i nastroju. Książka Middletona pozwala to zrozumieć, choć może zostawia czytelnika z pragnieniem sięgnięcia po więcej: więcej analizy, więcej pogłębienia, więcej osobistego głosu.
fot. Wydawnictwo Marginesy