W świecie pełnym nieustającego szumu medialnego i błyskawicznie zmieniających się trendów warto na chwilę się zatrzymać i posłuchać tych, którzy wciąż próbują mówić prawdę – o nas samych, o rzeczywistości, o kondycji człowieka we współczesnym świecie.
Teatr nie zawsze krzyczy, ale nigdy nie milczy całkowicie. Choć często pozostaje na marginesie głównego nurtu, to właśnie tam toczy się jeden z najważniejszych dialogów – o wartościach, wolności, empatii, wspólnocie i niezgodzie na bylejakość.
Inspirując się słynnym kwestionariuszem Marcela Prousta, przygotowaliśmy autorską ankietę, która pozwala zajrzeć głębiej – nie tylko w artystyczne motywacje twórców, lecz także w ich spojrzenie na współczesny teatr, jego problemy i wartości.
Na pytania Malwiny Kiepiel i Wiesława Kowalskiego odpowiada dziś Malina Prześluga – kierowniczka literacka, dramaturżka Teatru Animacji w Poznaniu.
1. Jakie były Twoje pierwsze emocje związane z teatrem – jako widza, dziecka, ucznia? Co w teatrze poruszyło Cię po raz pierwszy?
Nie miałam styczności z teatrem jako dziecko. Do 15. roku życia mieszkałam w mieście bez teatru i z tego okresu pamiętam tylko jedno przedstawienie – jakiś objazdowy teatrzyk grał w domu kultury. Dziury po papierosach w krzesełku, na którym siedziałam, i latająca nad widownią kukła wiedźmy ze szmat. Bałam się i nie rozumiałam – więc było to poruszające.
Pierwszym z „dorosłych” przedstawień były Czerwone nosy Eugeniusza Korina w Teatrze Nowym w Poznaniu.
2. Czym jest dla Ciebie teatr dzisiaj? Sztuką, misją, zawodem, ucieczką, oporem wobec świata? A może wszystkim naraz?
Pracą, misją, przygodą, przyjemnością, a czasem też rozczarowaniem. Ucieczką jest dla mnie samo pisanie – i to jest najważniejsze.
3. Co sprawia, że wciąż chcesz tworzyć, grać, reżyserować – mimo trudności, jakie niesie dzisiejsza rzeczywistość artystyczna w Polsce?
Bywa z tym różnie. Kocham pisać i w tym sensie kocham moją pracę. Ale jeśli chodzi o pisanie dla teatru, to czasem dziwię się, że wciąż mi się chce, bo mam wrażenie, że teatr nie idzie do przodu i zaczyna mnie nużyć. To taka trochę toksyczna relacja – z tych: „on się w końcu zmieni”, „ja go zmienię”. Ale może to ja jestem już w ogonie i nie widzę, co się dzieje na froncie. W każdym razie robię swoje, bo to uwielbiam.
4. Jakie zmiany są dziś najbardziej potrzebne w instytucjonalnym życiu teatralnym? Co powinno zostać zreformowane – i dlaczego?
Godziny prób. 9–13 i 14–17, a dla aktorów grających wieczorem – tylko ta poranna. Mamy rodziny, dzieci, placówki czynne do 17, mamy hobby – miejmy życie poza pracą.
5. Jak oceniasz pozycję artysty teatru w Polsce w 2025 roku – zarówno w wymiarze społecznym, jak i materialnym?
Jest źle – i trudno mi dziś wierzyć, że będzie lepiej.
6. Z czym w teatrze się dziś nie zgadzasz? Co budzi Twój sprzeciw lub poczucie niesmaku?
Wszechobecny samozachwyt niektórych twórców, kółka wzajemnej adoracji. Bardzo brakuje mi przeciągu, świeżości, młodej rewolucji. Bywa tak, że młodzi twórcy przyuczani są do zawodu przez pedagogów, którzy zapominają o swojej faktycznej misji – albo kieruje nimi frustracja niezrealizowanych ambicji czy wypalenie. W efekcie ze szkół wychodzą artyści z podciętym skrzydłem albo sformatowani tak, by odtwarzać, robić rzeczy nieobarczone ryzykiem i skrojone pod oczekiwania.
7. Co Cię w polskim teatrze ostatnich lat zachwyciło, dało nadzieję, zapadło w pamięć?
Wbrew temu, co napisałam wyżej – na szczęście: niektóre objawienia na Forum Młodej Reżyserii w Krakowie oraz spektakle offowych kolektywów. Czyli wszelkie przejawy buntu wobec establishmentu. Ale jest ich za mało i są wygaszane, zanim wybrzmią szerzej.
8. Jakie znaczenie mają dla Ciebie nowe technologie i media społecznościowe w kontekście twórczości teatralnej? Czy według Ciebie ułatwiają one przekaz, czy go spłycają?
Za mało się nad tym zastanawiałam, by powiedzieć coś sensownego.
9. Czy uważasz, że teatr powinien zabierać głos w sprawach społecznych i politycznych? Gdzie, Twoim zdaniem, przebiega granica między sztuką a manifestem?
Oczywiście. Ale bez znamion agitacji czy wywyższania jednej grupy nad drugą. To chyba cholernie trudne zadanie, bo gdy polityka łączy się ze sztuką, łatwo o skrajne emocje, tendencyjność i ideologiczne koszmarki. Niestety, w moim odczuciu teatr swoim przekazem umacnia często tylko ściany banieczki, w której siedzimy.
Manifest jest dla mnie aktem poświęcenia w imię prawdy, w którą się wierzy. Pytanie brzmi: czy spektakle zaangażowane politycznie mają w sobie pierwiastek autentycznego i świadomego poświęcenia? A drugie pytanie brzmi inaczej: ile jeszcze trzeba będzie poświęcić, jakim kosztem – i jakie niewłaściwe zachowania taki etos poświęcenia legitymizuje? I czy w ogóle powinien?
10. Jakie wartości są dla Ciebie dzisiaj najważniejsze jako artysty i człowieka? Czy zmieniły się one w ostatnich latach?
Najważniejsze, by wartości, jakie wyznaję jako człowiek, były zgodne z tymi, które wyznaję jako artystka. A z nich kluczowe są: prawda, szacunek i pokora.
11. W jaki sposób radzisz sobie z kryzysami twórczymi i zawodowymi? Czy masz swoje metody na odzyskiwanie siły do działania?
Jeszcze mnie taki nie spotkał, by nie pomogło po prostu samotne pisanie. To jest piękno mojej profesji. Proces pisania jest remedium na kryzysy. I świadomość, że ja po pierwsze zajmuję się pisaniem, a dopiero po drugie – pisaniem dla teatru. Piszę dużo poezji, piszę prozę. Mnie niezbędne jest pisanie, nie teatr. To daje ogromne poczucie niezależności – i płynącą z niej siłę.
12. Na koniec: co chciałabyś, żeby widzowie czuli po wyjściu z Twojego spektaklu? Czego mają szukać – i co zabrać ze sobą?
Wierzę, że za większością ludzkich działań, myśli i przekonań kryje się pragnienie bycia kochanym. Chciałabym, żeby teatr otwierał na miłość.
fot. Maciej Zakrzewski
Malina Prześluga (ur. 1983) – dramatopisarka, pisarka, kulturoznawczyni. Kierowniczka literacka i dramaturżka Teatru Animacji w Poznaniu, wykładowczyni kierunku lalkarskiego Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie, filii we Wrocławiu. Autorka kilkunastu książek dla dzieci (jej „Ziuzia” w 2013 otrzymała tytuł Książki Roku Polskiej Sekcji IBBY) oraz wielokrotnie nagradzanych tekstów dramatycznych dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Jej dramaty są publikowane w Nowych Sztukach dla Dzieci i Młodzieży i Dialogu oraz wystawiane w teatrach dramatycznych i lalkowych w Polsce i zagranicą. W 2022 roku najważniejsze jej dramaty dla dorosłego widza ukazały się w antologii „To mogło być śmieszne, ale nie było. 8 dramatów”, wyd. ADiT.
Laureatka konkursów dramaturgicznych, m.in. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej (2013 r. „Chodź na słówko”, 2016 r. „Smoki”), trzykrotna laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Dramaturgicznego Strefy Kontaktu (2015 r. „Garnitur Prezydenta”, 2017 r. „Nie ma”, 2021 r. „Kobieta i życie”), Konkursu na Sztukę dla Dzieci i Młodzieży Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu (2007, 2009, 2010, 2011, 2013, 2015, 2016, 2018), Konkursu Metafory Rzeczywistości (2013 r. „Kwaśne Mleko”). Dwukrotna laureatka Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej (2020 r., za dramat „Debil”, 2022 za “Jeszcze tu jesteś”).
Otrzymała nagrodę Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za dokonania w dziedzinie literatury i dramaturgii dla dzieci (2015), Medal Młodej Sztuki (2012) oraz Nagrodę Marszałka Województwa Wielkopolskiego (2015). Laureatka Nagrody Artystycznej Miasta Poznania (2020).
Jej dramaty zostały przetłumaczone na języki: francuski, angielski, niemiecki, czeski, chorwacki, bułgarski, ukraiński, rumuński, białoruski, rosyjski i węgierski.
absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku oraz Studia Wokalno-Aktorskiego Danuty Baduszkowej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Współpracował z wieloma teatrami w Polsce, m.in. Teatrem Polskim w Bydgoszczy. Ma na swoim koncie ponad 60 ról teatralnych. Od roku 2001 zajmuje się krytyką teatralną.