Slide
previous arrow
next arrow
„Aniela” – przestylizowana satyra z teatralnym rodowodem - Teatr dla Wszystkich

„Aniela” – przestylizowana satyra z teatralnym rodowodem

Na afiszu

„Aniela” – przestylizowana satyra z teatralnym rodowodem

Serial Aniela na Netflixie, stworzony przez Pawła Demirskiego, to produkcja budząca skrajne emocje. Od entuzjastycznych pochwał po krytykę za nadmierną stylizację i formalną pustkę. Niezależnie od opinii, trudno nie dostrzec w nim ambicji i wyraźnych odniesień do wcześniejszego dorobku scenicznego autora. Choć Demirski oficjalnie rozstał się z teatrem, duch jego współpracy z Moniką Strzępką, z...
Opublikowano: 2025-06-14
fot. TdW

Serial Aniela na Netflixie, stworzony przez Pawła Demirskiego, to produkcja budząca skrajne emocje. Od entuzjastycznych pochwał po krytykę za nadmierną stylizację i formalną pustkę. Niezależnie od opinii, trudno nie dostrzec w nim ambicji i wyraźnych odniesień do wcześniejszego dorobku scenicznego autora. Choć Demirski oficjalnie rozstał się z teatrem, duch jego współpracy z Moniką Strzępką, z którą stworzył jedne z najważniejszych polskich spektakli ostatnich dekad, jest w Anieli wyczuwalny na każdym kroku – pisze Wiesław Kowalski.

Serial opowiada historię tytułowej Anieli (Małgorzata Kożuchowska), wyrzuconej z willi w Konstancinie przez męża-milionera (Jacek Poniedziałek), która musi odnaleźć się w realiach zwykłych ludzi, zamieszkując blokowisko i konfrontując się z rzeczywistością, od której całe życie była odgrodzona. Brzmi znajomo? To nie przypadek – fabularny punkt wyjścia do złudzenia przypomina mechanizmy znane z teatru Strzępki: zderzenie klas, odwrócenie ról, dekonstrukcja mitu zamożności jako synonimu wolności.

Podobnie jak w spektaklach W imię Jakuba S., Był sobie Andrzej, Andrzej i Andrzej czy Tęczowa trybuna 2012, mamy tu jasną identyfikację tego, co „wysokie”, z hipokryzją i przemocą strukturalną – oraz tego, co „niskie”, z autentycznością, potencjałem przemiany i prawdą. Dawniej bohaterem był chłop, dziś – blokerka, kasjerka, fanka rapu. Mechanizm ten sam: odwrócenie perspektywy i przywrócenie głosu tym, których system chciałby przemilczeć.

Estetycznie jednak Aniela stawia pytania. Serial jest wyraźnie wystylizowany: kolorystyka, kadry, scenografia – wszystko podporządkowane jest celowo sztucznej, teatralnej wręcz estetyce. Ten zabieg mógłby działać jako forma ironii lub dystansu, jednak w dłuższej perspektywie zaczyna przytłaczać. Stylizacja dominuje nad przekazem, a to, co miało być narzędziem krytyki – zaczyna sprawiać wrażenie celu samego w sobie. W teatrze podobne rozwiązania, jak przesadna scenografia, potrafiły wzmocnić przekaz, demaskując sztuczność świata przedstawionego. Tu – ekranowa gładkość czasami odbiera powagę tematowi.

Nie zmienia to faktu, że warstwa aktorska broni się znakomicie. Małgorzata Kożuchowska w roli Anieli jest w pełni świadoma formy, w jakiej przyszło jej grać – łączy autoironię z subtelną psychologią, nie popadając w banał. Obok niej Jacek Poniedziałek, Gabriela Muskała (w podwójnej roli), Cezary Pazura, Anita Szapelska i Monika Frajczyk tworzą galerię postaci na granicy parodii, ale jednocześnie bardzo prawdziwych w swoich społecznych uwarunkowaniach. To właśnie obsada podtrzymuje napięcie i nie pozwala, by historia rozpadła się w efektownym nadmiarze.

Sceny zbiorowe – jak ta w areszcie po ekscesach bohaterów – przypominają o teatrze jako miejscu wspólnego losu i symbolicznego rozliczenia. To jeden z najbardziej trafionych momentów w serialu, w którym społeczne role zostają na chwilę zawieszone, a postaci zaczynają mówić z bardziej uniwersalnego poziomu. To echo scenicznych momentów przełomu, gdy teatralna konwencja na chwilę pękała, odsłaniając żywą tkankę dramatu społecznego.

W warstwie tematycznej Aniela portretuje współczesną klasę wyższą – neurotyczną, zblazowaną, uciekającą w rytuały psychoterapii, ekologicznej poprawności i pseudointeligentnych frazesów. Krytyka ta jest celna, ale czasami uderza w zbyt oczywiste tony. Serial demaskuje współczesne formy zakłamania: coachingowy język przemocy, duchowe snobizmy i relacyjne kalkulacje. Czasem jednak robi to zbyt grubą kreską. I choć nie brakuje momentów błyskotliwych („jestem tak szczęśliwa, jakbym codziennie adoptowała psa ze schroniska”), zdarza się, że forma – zamiast odkrywać znaczenie – je przykrywa.

W rezultacie Aniela to serial wyraźnie wyrastający z tradycji polskiego teatru krytycznego, ale zrealizowany w medium, które nie zawsze sprzyja takiej intensywności formy. To nie jest „teatr telewizji” w klasycznym rozumieniu – to teatr cytatu, przetworzony przez filtr platformy streamingowej. Próba przeniesienia języka scenicznego na ekran jest odważna, choć nie w pełni udana.

Ostatecznie Aniela to dzieło niejednoznaczne: błyskotliwe, choć nierówne; mocne w detalach, ale miejscami zgrzytliwe. Zachwyca aktorsko, irytuje formalnie, i choć porusza ważne tematy, mówi je językiem, który może nie wszystkim przypaść do gustu. Dla jednych będzie to nowy rozdział w twórczości Demirskiego, dla innych – tylko pastisz teatru w błyszczącej oprawie Netfliksa. Warto jednak samemu się przekonać i wyrobić własną opinię.

fot. TdW

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL