Wybór tego właśnie tytułu na początek nowej kadencji ma znaczenie symboliczne i jednoznaczne: Klata wkracza do Teatru Narodowego z manifestem.
Krakowskie Wesele było jednym z najbardziej komentowanych spektakli ubiegłej dekady – przez widzów, krytyków i środowisko teatralne. Reżyser sięgnął po dramat uważany za fundament narodowego kanonu, by wydobyć z niego to, co niewygodne, rozedrgane, dziś aktualne. Inscenizacja nie tylko odarła tekst Wyspiańskiego z patyny, ale zamieniła go w ostrą diagnozę społeczną. Jak pisał nasz recenzent, Przemysław Skrzydelski – „Jan Klata jako reżyser dojrzał. Trudno doszukać się w tym »Weselu« formalnie niedopracowanych fragmentów”.
Publicysta podkreślał także siłę konceptu i scenicznej brutalności: „Chyba najmocniejszy zyskuje to wymiar, gdy Poeta (Zbigniew W. Kaleta) wypowiadając słynne »A to Polska właśnie« nie wskazuje na serce Panny Młodej, lecz ostrożnie i łagodnie stara się przyłożyć dłoń poniżej jej piersi, próbując wyczuć dziecięcą obecność.”
Wybór tej właśnie realizacji na otwarcie dyrekcji to wyraźny sygnał: Klata nie zamierza uciekać od tematów trudnych, kontrowersyjnych czy bolesnych. Przeciwnie – chce wejść w dialog z publicznością i narodową wyobraźnią poprzez teksty, które od lat rezonują, ale które trzeba na nowo odczytać. „Inteligentny, lecz i do imentu rozgoryczony Czepiec Krzysztofa Zawadzkiego (być może nawet najlepsza rola w tym »Weselu«) paraduje przebrany w stroje z różnych mód…”– pisał Skrzydelski.
Powrót tego spektaklu na scenę narodową ma wymiar programowy. Nie tylko dlatego, że Klata debiutuje w Teatrze Narodowym, ale dlatego, że robi to bez fałszywej skromności – sięga po spektakl już istniejący, znakomicie przyjęty, ale też wysoce polityczny. Trudno o mocniejszy komunikat.
W koncepcji programowej przedstawionej w konkursie na dyrektora teatru Narodowego Jan Klata podkreślał, że Teatr Narodowy powinien być miejscem „namysłu wspólnoty nad sobą, dokonywanego z bezwzględną uczciwością przy pomocy najwyższej jakości środków artystycznych”. Z hasła Wyspiańskiego „Co jest w Polsce – do myślenia” uczynił oś swojego myślenia o scenie narodowej, postulując teatr jako przestrzeń myślenia przeciw konformizmowi, cynizmowi i zblazowanemu zniechęceniu.
„Wierzę, że polska inteligencja nie zginęła” – pisał – „że jest w stanie przepoczwarzać się na nowo i nie utonąć w odmętach płynnej ponowoczesności”. Wskazywał przy tym na kontynuację strategii teatralnego myślenia obecnych u Jerzego Grzegorzewskiego i Jerzego Jarockiego. Deklarował również, że „profil Teatru Narodowego powinien pozostać wyjątkowy. Tutaj ważne są idee, a nie ideologia”.
Jan Klata jest od wielu lat jedną z centralnych postaci polskiego teatru – odważny interpretator klasyki, dyrektor artystyczny Starego Teatru w latach 2013–2017, twórca spektakli takich jak Król Ubu, Do Damaszku, Trylogia. Po odejściu z Krakowa pracował gościnnie w Polsce i za granicą, a jego inscenizacje prezentowano na prestiżowych międzynarodowych festiwalach.
Wybór Teatru Narodowego jako nowego miejsca działalności artystycznej zamyka pewien krąg, a zarazem otwiera nowy. Czy Klata zdoła przemówić w Teatrze Narodowym tak samo mocno jak w Starym? Czy narodowa scena przyjmie jego język, jego ekspresję, jego bezkompromisowość? Czy stanie się miejscem nowej polifonii – czy też nowej wojny? Odpowiedź przyjdzie z czasem, ale już dziś wiadomo jedno: zaczyna się bez taryfy ulgowej.
Bilety na spektakle w TN są dostępne w cenie 180 zł.
Prawnik, teatrolog. Od roku 2018 producentka filmów dokumentalnych, m.in. poświęconego Kardynałowi Wyszyńskiemu, Róży Czackiej, czy też wielokrotnie nagradzanego dokumentu o Wandzie Rutkiewicz.