Slide
previous arrow
next arrow
Koncert w piekle - Teatr dla Wszystkich

Koncert w piekle

Na afiszu

Koncert w piekle

O „Fauście” wg Goethego w reż. Jana Nowary w Teatrze Siemaszkowej w Rzeszowie pisze Malwina Kiepiel.

Opublikowano: 2025-12-31
fot. Wiktoria Cieśla/Teatr Siemaszkowej

Ocena Recenzenta:

Premierowy na rzeszowskiej scenie „Faust” powstał w ramach projektu Klasyka 3.0 i od początku jasno komunikuje swoje założenia. To przedstawienie adresowane do młodej widowni. Tekst Goethego zostaje przełożony na język czytelny, pozbawiony nadmiernych komplikacji. Nie ma tu prób uwspółcześniania ani dopisywania aktualnych tez. Jan Nowara skupia się na selekcji materiału i konsekwentnym prowadzeniu wybranych wątków.

Najtrafniejszym rozwiązaniem – działającym jak szybkie wyciągnięcie ręki do widza – jest wprowadzenie narratora. To on ustala reguły odbioru spektaklu i oferuje swoistą instrukcję obsługi tej opowieści. W realizacji skierowanej do młodych widzów jest to decyzja zrozumiała i funkcjonalna.

Robert Żurek gra Fausta jako postać wyjętą z szeregu jak najbardziej współczesnych figur. To mężczyzna elegancki, pewny siebie, ktoś, kto wiele już przeżył i wiele posiada. Motorem jego działania nie jest romantyczny niepokój ani metafizyczne rozdarcie, lecz pożądanie – życia, ciała, młodości. Relacja z Małgorzatą oparta jest na nierówności: wieku, wiedzy i doświadczenia. Faust porusza się swobodnie w świecie, w którym ona dopiero próbuje znaleźć dla siebie miejsce. Ten rozdźwięk nie zostaje zneutralizowany – przeciwnie, staje się źródłem katastrofy.

Przedstawienie wyraźnie zaznacza dwa punkty zwrotne dramatu. Pierwszym jest zakład o duszę, obecny bez metaforycznego rozmycia. Drugim – tragedia uwiedzionej Małgorzaty, która staje się osią całej opowieści.

Małgorzata grana przez Anielę Kowalską to rola prowadzona bez sentymentalizmu. Jej historia układa się w logiczny ciąg zdarzeń: presja otoczenia, relacja z Faustem, uwiedzenie, wstyd, lęk, tragedia. Istotne jest to, że w tekście wyraźnie pada informacja o jej wieku – Małgorzata ma szesnaście lat. Z dzisiejszego punktu widzenia całkowicie zmienia to ciężar tej relacji. Spektakl tej perspektywy nie łagodzi ani nie omija.

Kobiece postaci – zarówno pod względem dramaturgicznym, jak i aktorskim – są w tej inscenizacji wyraźnie silniejsze. Nie chodzi tu o pojedyncze kreacje, lecz o sposób poprowadzenia całej kobiecej perspektywy. To kobiety ponoszą konsekwencje działań Fausta i Mefistofelesa.

Mefistofeles, grany przez Michała Chołka, jest postacią zaprojektowaną świadomie pod oczekiwania młodej widowni. Wchodzi jako elegancki mężczyzna w czerni, poruszający się krokiem lekko wodewilowym. To diabeł światowy, „salonowy lew”, obyty i ironiczny, bardziej przewodnik niż kusiciel. Dopiero później – wraz z wyraźną zmianą kostiumu i estetyki – ujawnia swoją właściwą funkcję. Przestrzeń sceny przeobraża się w piekło, które nie ma nic wspólnego z metafizyczną grozą, lecz zostaje pokazane jako… koncert rockowy. Mefistofeles staje się gitarzystą rodem z Metalliki – diabłem popkulturowym par excellence.

Ten koncert w piekle jest kulminacją strategii interpretacyjnej spektaklu. Piekło nie straszy ani nie moralizuje. Uwodzi intensywnością i obietnicą doświadczenia – dokładnie tak, jak działa współczesna kultura nadmiaru. Faust nie zostaje wciągnięty w abstrakcyjny spór dobra ze złem, lecz w świat dźwięku, obrazu i energii. Ten wybór nie jest gestem chaosu ani prowokacją dla samej prowokacji. To świadoma strategia skierowana do młodej widowni, dla której piekło nie funkcjonuje już jako metafizyczna groźba, lecz jako przestrzeń intensywnych doznań. W tym sensie reżyser nie rozbija sensów „Fausta”, lecz przekłada je na język kultury, w której emocje i bodźce zastępują dawny patos.

Rzeszowska interpretacja Mefistofelesa dobrze wpisuje się w tradycję odczytań „Fausta”. O diable Goethego pisał przecież Tomasz Mann, określając go jako „najgenialniejszą, najbardziej plastyczną i żywą figurę diabła w całej poezji, bez patosu Klopstocka czy Miltona”. To diabeł światowy, zanurzony w ludzkich pragnieniach. Właśnie takiego proponuje nam Jan Nowara.

Wersja Nowary ogranicza się do pierwszej części „Fausta”. Przedstawienie kończy się na konsekwencjach paktu i tragedii Małgorzaty. Faust nie zostaje ani potępiony, ani ocalony. Pozostaje źródłem katastrofy. Reżysera interesuje cena zapłacona przez kobiety i pustka, która zostaje po ambicjach. Faust w każdej chwili może zacząć wszystko od nowa – tu i teraz.

https://teatr-rzeszow.pl/event/faust/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL