„Madame Matisse” – kobiety, które stworzyły artystę

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

„Madame Matisse” – kobiety, które stworzyły artystę

O książce “Madame Matisse” Sophie Haydock Wydawnictwa Albatros pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-11-02
fot. Wydawnictwo Albatros

Ocena Recenzenta:

W teatrze często mówimy, że to, co dzieje się za kulisami, jest równie ważne jak to, co rozgrywa się na scenie. W przypadku Henri’ego Matisse’a – malarza, którego kolory i formy zrewolucjonizowały europejską sztukę – kulisy jego życia tworzyły trzy kobiety. To one, jak aktorki w dramacie rozpisanym na dekady, kształtowały jego wrażliwość, wspierały jego geniusz, a niekiedy płaciły za to najwyższą cenę.

Sophie Haydock w swojej najnowszej powieści Madame Matisse nie pisze jednak klasycznej biografii artysty. Tworzy raczej rodzaj psychologicznego tryptyku, w którym trzy bohaterki – żona Amélie, córka Marguerite i muza Lidia – stają się równorzędnymi postaciami opowieści o sztuce, miłości i poświęceniu.

Trzy kobiety, jeden świat

Każda z bohaterek reprezentuje inny rodzaj kobiecej siły. Amélie, żona artysty, to uosobienie oddania – kobieta, która wbrew konwenansom porzuca własne ambicje, by pielęgnować talent męża. Marguerite, córka Matisse’a, żyje w cieniu geniuszu ojca, próbując zachować lojalność wobec obojga rodziców. Lidia, rosyjska emigrantka, przynosi ze sobą inny ton: obcość, nową energię, artystyczną świeżość. To dzięki niej Matisse odzyskuje wiarę w malarstwo, ale jej obecność rozpala też domowe konflikty.
Haydock unika prostych podziałów. Nie ma tu rywalizacji o względy mężczyzny – jest raczej wspólnota losu kobiet, które próbują przetrwać w orbicie wielkiego artysty. Ich emocje nie są tłem dla geniuszu, lecz równorzędnym elementem jego portretu.

Między sztuką a życiem

Autorka pisze w sposób niezwykle wizualny – nieprzypadkowo. Każda scena ma w sobie coś z teatralnego obrazu, jakby czytelnik obserwował kolejne akty dramatu rozgrywającego się w atelier, w salonach Nicei czy paryskich pracowniach. Narracja jest skupiona, klarowna, oszczędna w słowach, a jednak pełna napięcia. Haydock potrafi opowiadać o sztuce bez patosu: farby, szkice i płótna są tu tylko pretekstem do pytań o granice poświęcenia i o to, czym właściwie jest twórczość – wspólnym dziełem, czy samotnym aktem egoizmu?

Dla czytelnika zafascynowanego teatrem relacja między Matissem a jego trzema „muzami” może przywodzić na myśl dramat psychologiczny. Każda z kobiet gra swoją rolę w spektaklu jego życia, każda wnosi inny ton – czułość, bunt, wyrozumiałość – a całość przypomina powoli toczącą się próbę generalną przed premierą, która nigdy się nie odbyła.

Hołd dla kobiecej obecności

Największą siłą powieści Haydock jest przesunięcie punktu ciężkości: to nie artysta jest w centrum opowieści, lecz kobiety, które mu towarzyszą. Pisarka nie mitologizuje Matisse’a – pokazuje go jako człowieka z krwi i kości, często nieświadomego tego, jak wiele zawdzięcza innym. Madame Matisse to więc nie tyle historia o miłości, co o wspólnym tworzeniu – o tym, że za każdym „ja” twórcy kryje się czyjeś „my”.

Haydock prowadzi czytelnika przez kilka dekad francuskiej historii, od końca XIX wieku po czasy II wojny światowej. Na tle zmieniających się pejzaży – Paryża, Nicei, Riwiery – rozgrywa się dramat, który równie dobrze mógłby być przeniesiony na scenę. Zresztą, ta powieść ma w sobie coś z teatru – rytm dialogów, wyraziste kontrasty i precyzyjnie nakreślone relacje międzyludzkie.

Dlaczego warto?

Madame Matisse to lektura dla tych, którzy w sztuce szukają nie tylko estetycznego zachwytu, ale też pytań o moralny koszt talentu. Dla tych, którzy potrafią dostrzec w biografiach artystów dramat ludzkich wyborów, a w kobiecych postaciach – nie „muzę”, lecz współautorkę dzieła.

Sophie Haydock stworzyła książkę, która mogłaby stać się materiałem na scenariusz – gęsty od emocji, pełen niejednoznacznych relacji i rozpisany na głosy. Madame Matisse to nie romans ani biografia, lecz rodzaj intymnego spektaklu o tym, jak wielka sztuka rodzi się z ludzkiego bólu i oddania.

Sophie Haydock, Madame Matisse, Wydawnictwo Albatros, Seria Butikowa

https://www.wydawnictwoalbatros.com/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL