Slide
previous arrow
next arrow
Widzialność poprzez teatr - Teatr dla Wszystkich

Widzialność poprzez teatr

Na afiszu

Widzialność poprzez teatr

O spektaklu „Teatr niewidzialnych dzieci” Marcina Szczygielskiego w reż. Przemysława Jaszczaka z Teatru Pleciuga w Szczecinie na FMP w Wałbrzychu pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-09-16
fot. Teatr Pleciuga

Prezentacja „Teatru niewidzialnych dzieci” w Wałbrzychu pokazała, jak wiele siły drzemie w teatrze dla młodego widza, gdy nie obawia się on tematów wymagających, a jednocześnie potrafi zachować lekkość, humor i artystyczną klarowność. Spektakl oparty na nagradzanej powieści Marcina Szczygielskiego to nie tylko portret dzieci z domu dziecka w latach 80., ale też opowieść o odwadze, wspólnocie i wewnętrznej potrzebie bycia zauważonym.

Przeniesiony na scenę przez Przemysława Jaszczaka tekst staje się nie tyle ilustracją epoki, co uniwersalną przypowieścią o tym, jak teatr — tworzony nawet w trudnych warunkach — może stać się przestrzenią transformacji. Nie tylko dla bohaterów, ale też dla widzów.

Forma, która znaczy

Jednym z najmocniejszych aspektów przedstawienia jest jego warstwa wizualna i formalna. Klaudia Laszczyk, odpowiedzialna za scenografię, kostiumy i lalki, zaproponowała świat, który balansuje między dokumentalnym realizmem a subtelnym przerysowaniem. Lalki — niepełne, częściowo animowane przez widocznych aktorów — zyskują dzięki temu charakter symboliczny. To dzieci, które są i nie są — obecne, ale jakby przezroczyste. Aktorzy współistnieją z nimi na scenie, dodając im emocjonalnego głosu, ale też zachowując przestrzeń na metaforę.

Ta hybrydowa forma działa nie tylko estetycznie, ale i dramaturgicznie: pozwala zbudować postaci dzieci jako konkretne jednostki, ale też nośniki wspólnego doświadczenia bycia „niewidzialnym” w oczach systemu i dorosłego świata.

Zespół, który gra sercem

Na scenie pracuje zespół aktorski, który nie próbuje przytłoczyć emocją, ale raczej ją modeluje — z wyczuciem i precyzją. Aleks Joński w roli Michała pokazuje dziecko wycofane, zagubione, ale pełne uważności — gotowe, by otworzyć się na nowe, mimo strachu. Jego interpretacja unika dydaktyzmu, prowadząc postać naturalnie, z delikatnym humorem i autentycznością.

Na osobne wyróżnienie zasługuje Maja Bartlewska jako Sylwia — dziewczyna z charakterem, która w toku wydarzeń przechodzi wewnętrzną przemianę. Nie przez gwałtowne zwroty, ale przez codzienne wybory i decyzje, które pokazują, że liderką nie trzeba się urodzić — można się nią stać, gdy pojawia się wspólnota, która tego potrzebuje.

Równie istotne są postaci drugoplanowe — zarówno bliźniaczki, jak i opiekunki czy epizodyczne role dorosłych. Tworzą one barwną, wielogłosową społeczność — niejednorodną, ale dzięki temu wiarygodną. Każdy głos wybrzmiewa tutaj inaczej, każda obecność ma znaczenie.

Dźwięk, obraz, światło – dramaturgia warstw

Muzyka Rafała Ryterskiego, projekcje Anety Wawrzoły i Grzegorza Habryna, a także światło zaprojektowane przez Monikę Sidor, budują przestrzeń nie tylko estetyczną, ale i emocjonalną. Nie są dodatkiem, lecz językiem, w którym opowiada się o rzeczach, na które słów czasem brak. Obraz, dźwięk i światło wzmacniają rytm narracji — prowadzą od intymnych wyciszeń po zbiorowe uniesienia, od chłodu instytucji po ciepło rodzącej się wspólnoty. Dzięki temu spektakl oddycha — żyje swoim wewnętrznym pulsem.

Historie, które nie rdzewieją

Jedną z największych zalet spektaklu jest jego świadome osadzenie w kontekście historycznym, bez nachalnego dydaktyzmu. Lata 80., z ich szarą codziennością, stanem wojennym i absurdami PRL-u, nie są tu tłem, lecz strukturą, która rezonuje. Nie chodzi o to, by dzieci „zrozumiały historię”, ale by poczuły, jak żyło się wtedy rówieśnikom — i jak teatr mógł być dla nich formą ucieczki i ekspresji.

Spektakl nie próbuje tłumaczyć wszystkiego wprost. Dla młodszych widzów wiele zostaje na poziomie emocji i intuicji. Dla dorosłych — pojawia się dodatkowa warstwa nostalgii i refleksji. To teatr międzypokoleniowy, który działa równolegle na kilku poziomach.

Widzialność jako prawo

Tytułowe „niewidzialne dzieci” to nie tylko mieszkańcy domu dziecka. To każde dziecko, które czuje się niewysłuchane, niezauważone, pomijane. Ten spektakl — subtelnie, ale wyraźnie — przypomina, że widzialność to nie luksus, ale prawo. A teatr, jeśli tylko chce, może być miejscem, gdzie to prawo zostaje wreszcie zrealizowane.

Przedstawienie Teatru „Pleciuga” to przykład sztuki dla młodych, która nie infantylizuje, nie moralizuje, ale słucha i odpowiada. Z czułością, z humorem, z artystyczną odpowiedzialnością.

Warto zobaczyć. Bo to teatr, który — jak bohaterowie spektaklu — tworzy przestrzeń, gdzie niewidzialni wreszcie mogą stać się obecni.

https://pleciuga.pl/spektakl/204/teatr-niewidzialnych-dzieci

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL