Krytyczne przekroczenie Rubikonu
Przykład Przemysława Guldy pokazuje, że granice między niezależnym komentarzem a instytucjonalną zależnością coraz bardziej się zacierają.
fot. P. Gulda (Instagram)




Przykład Przemysława Guldy pokazuje, że granice między niezależnym komentarzem a instytucjonalną zależnością coraz bardziej się zacierają.
fot. P. Gulda (Instagram)
Zatrudnienie czynnego recenzenta teatralnego w teatrze, który opisuje i ocenia spektakle innych scen, to niebezpieczny precedens. Podważa wiarygodność krytyki i osłabia zaufanie do środowiska, które i tak od lat zmaga się z kryzysem. Przykład recenzenta Przemysława Guldy pokazuje, że granice między niezależnym komentarzem a służbową zależnością w polskim teatrze dawno się zatarły.
3 września Przemysław Gulda – recenzent teatralny i publicysta – został zatrudniony w warszawskim Teatrze Studio. Dyrektor Roman Osadnik wyjaśnia: „Jego zatrudnienie jest decyzją dyrekcji, podjętą w oparciu o jego wieloletnie doświadczenie w obszarze krytyki teatralnej, wiedzę o współczesnym dramacie oraz praktykę w pracy kuratorskiej i dramaturgicznej. Uznałem, że kompetencje pana Guldy będą wartościowym uzupełnieniem zespołu literackiego naszego teatru”.
Do obowiązków Guldy należy – jak precyzuje Osadnik – „współpraca przy kształtowaniu repertuaru, opracowywanie materiałów dramaturgicznych, wspieranie reżyserów i twórców w pracy koncepcyjnej oraz kontakty z autorami”.
Dyrekcja uspokaja, że każdy przypadek powinien być „oceniany indywidualnie, z zachowaniem transparentności i profesjonalnych standardów” i zapewnia: „Jesteśmy przekonani, że jego praca na rzecz Teatru Studio nie podważa wiarygodności ani samego krytyka, ani naszej instytucji – przeciwnie, wzbogaca nasz zespół o perspektywę osoby, która od lat uważnie śledzi życie teatralne w Polsce i za granicą”.
Takie tłumaczenia nie usuwają jednak wątpliwości. Zatrudnienie czynnego recenzenta w teatrze, który podlega ocenie krytycznej, osłabia nie tylko wizerunek samego autora, ale i całej instytucji. To nie problem jednostkowy, lecz precedens, który może doprowadzić do dalszej marginalizacji krytyki teatralnej. Za chwilę może się okazać, że jest ona w ogóle zbędna – wystarczy, że pracownicy teatrów będą publikować teksty wychwalające własne przedstawienia, prezentując je jako rzetelną i obiektywną ocenę.
Sam Przemysław Gulda został przedstawiony na stronie e-teatru w następujący sposób:
„Przemysław Gulda – dziennikarz zajmujący się kulturą od lat dziewięćdziesiątych. Najpierw w wydawnictwach alternatywnych, a od początku nowego wieku w »Gazecie Wyborczej«. Publikuje na łamach portalu Wirtualna Polska, a jego teksty ukazywały się też m.in. w »Notatniku Teatralnym« czy »Blizie«. Współpracował przez wiele lat z »Nowym Dziennikiem«. Od kilku lat publikuje codzienne »instarecenzje« nowości kulturalnych na kanale @guldapoleca, a płytowych – na Facebooku”.
Gulda na swoim profilu w mediach społecznościowych definiuje się jako doradca, który sprawdzi i powie, co warto zobaczyć w teatrze, czego warto posłuchać.
Problem polega na tym, że Gulda – mimo pracy w Teatrze Studio – nadal publikuje recenzje spektakli innych scen, uznając, że taka praktyka jest normalna. Od kilku dni portal e-teatr opatruje jego nazwisko dopiskiem „konsultant Teatru Studio”. Nie jest to jednak rozwiązanie problemu, lecz jego instytucjonalne autoryzowanie. W praktyce oznacza to, że naganne zachowanie nie zostało zatrzymane, ale zaczęło być oficjalnie tolerowane.
Stanowisko w tej sprawie zajęło Międzynarodowe Stowarzyszenie Krytyków Teatralnych – AICT Polska, którego prezesem jest dr Tomasz Miłkowski. W odpowiedzi na nasze pytania pisze:
„Samo zatrudnienie takich wątpliwości nie budzi, stwarza jednak pewne kłopotliwe sytuacje dla samego krytyka, który może popadać w konflikt interesów, jeśli na przykład recenzowałby spektakle własnego teatru lub teatrów w jakimś stopniu pozostających w relacji konkurencyjnej. Modelowym rozwiązaniem w takich sytuacjach jest rezygnacja z uprawiania bieżącej praktyki recenzenckiej – w okresie zatrudnienia w teatrze – przynajmniej w obszarze teatralnym, do którego zalicza się pracodawca”.
Dr Miłkowski przypomina również o kodeksie postępowania w sprawie krytyki:
„Po wielu latach międzynarodowej debaty w roku 2011 przyjęty został ostatecznie dokument »Kodeks postępowania krytyka teatralnego«, który obowiązuje członków AICT. […] O konflikcie interesów stanowi pkt 9 wspomnianego »Kodeksu«, który pozwolę sobie zacytować: »Krytycy teatralni powinni podejmować wszelkie możliwe wysiłki, mające na celu uniknięcie sytuacji, które mogą być postrzegane jako konflikt interesów, poprzez rezygnowanie z recenzowania czy oceniania w jakikolwiek sposób przedstawień, z którymi są osobiście związani«”.
W podobnym tonie wypowiedział się krytyk teatralny i dziennikarz radiowy dr Tomasz Mościcki:
„Sytuacja, w której pracownik teatru zatrudniony na jakimkolwiek stanowisku (nieważne, czy to dyrektor, kierownik literacki, aktor, reżyser, czy nawet sprzątaczka), a równocześnie piszący recenzje teatralne, to sytuacja nie do przyjęcia. Wchodząc do teatru, wybiera się pewną stronę. Pisząc recenzje, osoba taka dopuszcza się czynu poza jakąkolwiek etyką i moralnością. Świadczy to o nieprzyzwoitości i braku honoru. Nic to, że w dzisiejszych czasach pojęcie honoru i przyzwoitości zanika. To jednak nie zwalnia nas z obowiązku przypominania o istnieniu tych pojęć. Nieprzekonanym pozostaje przypomnieć, że opinie takiego »recenzenta« są zwyczajnie niewiążące i należy takie osoby ostracyzować”.
Będąc obiektywnym, należy oddać głos samemu bohaterowi sprawy. Najmocniejszym oskarżeniem okazuje się jego własna wypowiedź sprzed trzech lat – z 21 sierpnia 2022 r., opublikowana w „Ankiecie o krytyce” na portalu e-teatr, w odpowiedzi na pytanie redakcji Raptularza.
Czy któraś z okoliczności wymienionych niżej Pana zdaniem naraża krytyka podejmującego się zrecenzowania spektaklu na zarzut przekroczenia dobrych obyczajów
bliska prywatna znajomość z głównymi realizatorami lub odtwórcami przedstawienia oraz kierownictwem teatru
bliska prywatna znajomość z rodziną lub bliskimi głównych realizatorów lub odtwórców przedstawienia oraz kierownictwa teatru
podległość służbowa wobec któregoś z głównych realizatorów lub odtwórców przedstawienia albo członków kierownictwa teatru na przykład rektor lub dziekan będący wykładowcą
wykonywanie w tym samym czasie lub w nieodległych terminach płatnych prac na zlecenie teatru w którym wystawiono przedstawienie
praca na etacie w innym teatrze
inne jakie
„Mam wrażenie, że to pytanie jest nieco źle sformułowane. Na zarzut naraża krytyka i krytyczkę każda z tych okoliczności. Takie zarzuty zawsze ktoś może wysunąć. Ważniejsza jest raczej kwestia własnego poczucia odpowiedzialności i umiejętności oddzielenia spraw zawodowych i pozazawodowych. W tym kontekście pierwsze dwie okoliczności znacznie mniej narażają na przekroczenie granic dziennikarskiej rzetelności niż te, które dotyczą podległości służbowej, a już zwłaszcza wykonywania płatnych zleceń na rzecz teatru”.
To właśnie podległość służbową i wykonywanie płatnych zleceń na rzecz teatru Gulda uznał trzy lata temu za największe zagrożenie dla rzetelności krytyka.
Dziś sam znajduje się dokładnie w sytuacji, którą wówczas wskazywał jako etycznie wątpliwą. Nie jest już tylko niezależnym komentatorem życia teatralnego, lecz uczestnikiem struktur jednej z instytucji. Nadal jednak publikuje recenzje, w których ocenia działania artystyczne innych teatrów. To podważa nie tylko wiarygodność jego opinii, ale i zaufanie do całego środowiska krytyki teatralnej.
Trudno dziś orzec, czy jest to przejaw indywidualnego rozchwiania standardów, czy początek nowej normy – w której rola krytyka zostanie podporządkowana instytucjonalnym interesom. Jedno jest pewne: taka sytuacja wymaga jasnego i otwartego omówienia. Bo stawką jest nie tylko reputacja jednej osoby, lecz przyszłość niezależnej krytyki teatralnej w Polsce.
„Istnieją niewielkie szanse na zmianę ludzkich charakterów. Pozostaje nam więc jedynie rozsądnie wybierać do nomen omen ciał przedstawicielskich ludzi, którzy potrafią utrzymać na wodzy chcicę i chciwość. Sejm niech pozostanie parlamentem, a tragedie i słabości człowieka oraz jego zachowania nieparlamentarne zostawmy teatrom”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.