Slide
previous arrow
next arrow
Ryszarda Hanin: milcząca siła teatru - Teatr dla Wszystkich

Ryszarda Hanin: milcząca siła teatru

Na afiszu

Ryszarda Hanin: milcząca siła teatru

Była mistrzynią drugiego planu – ale bez niej polski teatr byłby uboższy. Ryszarda Hanin w pamięci widzów i w cieniu reflektorów.

Opublikowano: 2025-08-30
fot. mat. prasowy z filmu "Seksmisja"

Trzydzieści lat po śmierci Ryszardy Hanin, aktorki głęboko wpisanej w pejzaż powojennego polskiego teatru i filmu, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że była artystką osobną. Nie gwiazdą – w rozumieniu krzykliwej popularności – ale kimś, kto dzięki dyscyplinie, erudycji i absolutnej prawdzie scenicznej, zapisał się w pamięci widzów jako aktorka wewnętrznego światła. Rzadko o takich artystkach mówi się głośno. Częściej – z wdzięcznością i ciszą.

Widziałem ją po raz pierwszy w “Ja, Feuerbach” Dorsta, u boku Tadeusza Łomnickiego. On – legendarny mistrz, błyskotliwy, nadwrażliwy. Ona – postać Kobiety, której obecność miała pozornie marginalne znaczenie. Ale to, co Hanin potrafiła uczynić z milczenia, było doświadczeniem niemal fizycznym. Gdy była na scenie – nie mogłeś oderwać od niej wzroku. Jakby to nie tekst, ale jej wewnętrzny głos reżyserował spektakl.

W tych późniejszych, kameralnych przedstawieniach – “Lekcji” i “Łysej śpiewaczce” Ionesco na Scenie Prezentacje – powracała do roli służącej. Ale u Ionesco służąca to nie postać tła. To istnienie absurdalne, przełamujące groteskę codzienności. Hanin z wdziękiem godnym przedwojennej damy i z brutalną szczerością sceniczną, łączyła lekkość z mrokiem. Niby komedia, ale gdzieś głęboko pod tekstem pulsowało coś bardzo ludzkiego, niepokojącego.

Nie była aktorką “medialną”, choć jej dorobek ekranowy – zwłaszcza w Teatrze Telewizji – pozwolił wielu widzom odkryć tę szczególną jakość: aktorstwo bez fałszu, bez taniego efektu, zawsze “w sprawie”.

Jej życiorys mógłby sam posłużyć za scenariusz filmu: urodzona jako Szarlota Hahn w zamożnej rodzinie we Lwowie, studentka Sorbony, uczennica Charles’a Dullina, wojenne losy rzucone na wschód, współzałożycielka teatru frontowego, aktorka i pedagog, wreszcie – cicha mistrzyni drugiego planu, bez której polski teatr byłby uboższy.

W epoce szybkich ról i jednorazowych olśnień, Hanin przypomina, że są aktorki, które pracują jak rzeźbiarki – powoli, w skupieniu, nie dla poklasku, lecz w służbie prawdzie. I że nawet służąca w teatrze absurdu może być lustrem, w którym przegląda się nasze człowieczeństwo.

Dziś, gdy wracam myślami do jej ról – nie potrafię oddzielić jej głosu od jej obecności. Głosu, który wciąż we mnie gra, cicho, jak echo starego teatru. I może właśnie tak powinno się wspominać wielkich artystów: bez patosu, ale z czułością i pokorą wobec ich pracy.

Jej obecność na scenie nie potrzebowała fajerwerków – wystarczała cisza, skupienie i prawda. Takich artystek nie da się zastąpić.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL