Slide
previous arrow
next arrow
Żegnamy Teatr Małgorzaty Potockiej w Radomiu - Teatr dla Wszystkich

Żegnamy Teatr Małgorzaty Potockiej w Radomiu

Na afiszu

Żegnamy Teatr Małgorzaty Potockiej w Radomiu

Z Małgorzatą Potocką, dyrektorką Teatru Powszechnego w Radomiu, rozmawia Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-08-22
fot. Magdalena Franczuk

Rozmowa o wyzwaniach zarządzania teatrem publicznym, znaczeniu kompetencji menedżerskich oraz o tym, dlaczego konkursy na dyrektorów instytucji kultury powinny być bardziej transparentne i profesjonalne. Małgorzata Potocka dzieli się też refleksjami na temat przyszłości teatru i radzi młodym artystom oraz menedżerom, jak przygotować się do tej trudnej roli.

Jak ocenia Pani swoją dotychczasową kadencję? Z jakimi założeniami obejmowała Pani funkcję i które z nich udało się zrealizować?

Miałam dwie trzyletnie kadencje, choć organizator mógł powołać mnie na pięć lat. Pierwsza przypadła na czas pandemii, który znacząco ograniczył działalność artystyczną. Mimo to nie zwolniłam pracowników, nie zawiesiłam pracy aktorów – zorganizowałam teatr w trybie hybrydowym. Równolegle zaczęłam tworzyć serial internetowy, dzięki czemu zespół miał zapewnione wynagrodzenie, a teatr zyskał nową, internetową widownię. Udało się również pozyskać wsparcie z „tarczy dla kultury”.

Po ponownym otwarciu teatru rozpoczęłam drugą kadencję – z konkretnymi planami i wizją dalszego rozwoju. Przez dwa lata budowałam międzynarodowe partnerstwa i zdobywałam fundusze na koprodukcje. Uważam, że mało kto z zewnątrz rozumie, jak złożona i długofalowa jest praca dyrektora teatru. Do sukcesu potrzeba czasu i konsekwencji, co pokazują przykłady Grotowskiego, Kantora czy Jarzyny.

Doceniłam dorobek poprzednika, który nadał scenie bardziej ambitny profil i rozbudował repertuar familijny. Teatr Powszechny jako jedyny w Radomiu musi odpowiadać na potrzeby różnych grup. Zespół aktorski udowodnił, że potrafi pracować z najlepszymi reżyserami, a unikatowe zaplecze techniczne – pracownie krawieckie, stolarnię, kostiumernię – to wartość nie do przecenienia. Likwidacja takich działów to dziś smutny trend, a przecież rzemieślnicy teatralni myślą sceną – to ogromna wartość w procesie twórczym.

Od początku stawiałam też na rozwój pracowników – umożliwiłam udział w kursach, warsztatach, studiach. Dzięki świetnej współpracy z kierowniczką literacką, Jolą Korłub, pozyskaliśmy milionowe dotacje, które pozwoliły stworzyć nowoczesny dział edukacji. Prowadzimy zajęcia dla seniorów, młodzieży, nauczycieli i osób z niepełnosprawnościami – w tym dzieci z zespołem Downa – czego nie robi prawie żaden teatr w Polsce.

Finansowo opieramy się w dużej mierze na środkach zewnętrznych – ministerialnych, wojewódzkich, z Instytutu Adama Mickiewicza oraz od sponsorów. Udało się również powołać Fundację Radom Arte, wspierającą działania edukacyjne i artystyczne teatru.

Czego nauczyła się Pani jako dyrektorka Teatru Powszechnego i co uznaje Pani za największe osiągnięcie?

Przede wszystkim – działania w trudnych warunkach. Przez lata pracowałam w zespołach, które sama tworzyłam – zgranych, pełnych energii. W instytucji publicznej zetknęłam się z inną rzeczywistością: odpowiedzialnością za finanse, koniecznością współpracy ze związkami zawodowymi, a także z naturalnym oporem wobec zmian. Nauczyłam się, że trzeba cierpliwie budować zaufanie, stawiać na dialog i szukać porozumienia.

Pandemia paradoksalnie zbliżyła mnie do zespołu. Zamiast wycofać się, działałam aktywnie – produkowaliśmy spektakle, zdobywaliśmy fundusze, wprowadzaliśmy nowe formaty. Udało się zrealizować wiele ważnych inicjatyw: spektakl Teatru Telewizji, międzynarodowe koprodukcje, rozwój Festiwalu Gombrowiczowskiego, zaproszenie do Radomia uznanych reżyserów i dramaturgów.

Jestem szczególnie dumna z premiery „Tęsknię za domem” Radosława Maciąga. Już po pierwszym czytaniu wiedziałam, że to tekst wyjątkowy. Namówiłam autora do reżyserii – i dziś mamy nagrodzone przedstawienie. Wspierałam też tzw. inicjatywy aktorskie, współpracowałam z twórcami młodego pokolenia i dbałam o rozwój całego zespołu.

Radom to miasto z ogromnym potencjałem – z żywą kulturą i silną tożsamością. Chciałam przełamywać stereotypy i udowodnić, że teatr w tym mieście może być ambitny, nowoczesny i zauważany w Polsce i za granicą. Miejsce nie ogranicza – decydują pasja, talent i konsekwencja.

Jakie były Pani oczekiwania wobec konkursu – i czy sposób jego przeprowadzenia je spełnił?

Wystartowałam w konkursie, bo chciałam kontynuować rozpoczętą pracę. Liczyłam na rzetelną procedurę i wybór najlepszego kandydata – osoby z wizją, znajomością specyfiki instytucji, ostrożnej finansowo, ale gotowej do rozwoju.

Decyzja o nierozstrzygnięciu konkursu była dla mnie dużym zaskoczeniem. Trudno mi zrozumieć, dlaczego część członków komisji wstrzymała się od głosu, zamiast dokonać jasnego wyboru.

Czy przebieg przesłuchań oraz prac komisji konkursowej budził w Pani jakieś wątpliwości?

Rozmowa przebiegała w sposób merytoryczny i odniosłam wrażenie, że komisja jest rzeczywiście zainteresowana moją kandydaturą. Mimo to zauważyłam, że nie wszyscy członkowie zapoznali się z moim programem, nie znali szczegółów mojej pracy ani realnej sytuacji teatru – zarówno pod względem artystycznym, jak i finansowym. Dlatego tym bardziej niezrozumiałe było dla mnie przerwanie prac komisji.

Czy miała Pani poczucie, że wszyscy kandydaci byli oceniani według tych samych kryteriów?

Nie mam takiej pewności, ponieważ po konkursie nie rozmawiałam z pozostałymi uczestnikami. Nie chciałam też szczegółowo analizować tej sytuacji.

Jak przyjęła Pani decyzję komisji o nierozstrzygnięciu konkursu?

Zdawałam sobie sprawę, że taka decyzja wywoła wiele napięć w zespole, stworzy atmosferę niepewności wśród pracowników, zatrzyma rozpoczęte prace produkcyjne oraz zahamuje przygotowania do Festiwalu Gombrowiczowskiego. Nie potrafiłam pojąć tego kroku.

Co – Pani zdaniem – mogło wpłynąć na taki wynik? Czy widzi Pani w tym przesłanki merytoryczne, polityczne, czy może osobiste?

Jestem kandydatką niezależną, a tylko taka osoba może skutecznie współpracować z różnymi środowiskami. Nie przyszłam tu, by kogokolwiek wyrzucać, lecz by służyć. Praca w instytucji publicznej wymaga pełnego zaangażowania, które często nie przynosi żadnych korzyści materialnych. Teatr to miejsce, które trzeba naprawdę pokochać i poświęcić mu się bez reszty – to misja porównywalna do pracy ratowników GOPR-u. Brak zrozumienia tej pasji łatwo prowadzi do frustracji.

Politycy mają swoje oczekiwania, jednak dyrektor musi mieć swobodę podejmowania decyzji. Jeśli konkurs zakończył się bez wyłonienia zwycięzcy, oznacza to, że pojawiły się okoliczności, które sprawiły, iż część komisji nie chciała lub nie mogła oddać głosu. Gdyby wszystko było jasne, decyzja z pewnością zapadłaby jednogłośnie.

Czy zamierza Pani ponownie wystartować w kolejnym konkursie, jeśli zostanie ogłoszony?

Bardzo trudno mi rozstać się z teatrem, zwłaszcza że mam klarowną wizję i wiele projektów w toku. Jeśli jednak konkurs odbywałby się na dotychczasowych zasadach, nie widzę w tym sensu. Mimo że otrzymuję wsparcie od pracowników i większości aktorów, ich opinie zdają się nie mieć znaczenia. W środowisku teatralnym często pytają mnie, dlaczego tak się dzieje, ale sama nie potrafię znaleźć na to odpowiedzi.

Jak wygląda dziś sytuacja w teatrze – zarówno pod względem organizacyjnym, jak i atmosfery w zespole?

Teatr funkcjonuje bardzo dobrze – zarówno organizacyjnie, jak i finansowo. Choć struktura organizacyjna wymaga jeszcze dopracowania, pracownicy mogą czuć się bezpiecznie, ponieważ ich miejsca pracy nie są zagrożone. Sytuacja jest znacznie stabilniejsza niż w innych teatrach, np. we Wrocławiu czy Kielcach, gdzie problemy są poważniejsze. W Radomiu działania jedynie zwolniły tempo, co oznacza około rocznej straty. Nowy dyrektor z pewnością wniesie swoje zasady, ale zespół jest na to przygotowany – teatr ma za sobą współpracę z wieloma szefami.

Czy czuje Pani poparcie ze strony zespołu artystycznego i pracowników teatru?

Tak, otrzymuję wyraźne wsparcie zarówno ze strony zespołu artystycznego, jak i pracowników teatru. To dla mnie bardzo istotne, ponieważ utwierdza mnie w przekonaniu, że razem podążaliśmy właściwą drogą.

Czy dyrektorowanie Teatrowi Powszechnemu w Radomiu było dla Pani najtrudniejszą rolą zawodową?

Przez wiele lat prowadziłam prywatną firmę filmowo-telewizyjną, obsługując międzynarodowe ekipy. To wymagało ode mnie opanowania różnorodnych rozliczeń zgodnych z międzynarodowymi przepisami, a także współtworzenia umów uwzględniających odmienności kulturowe, takie jak różne kolory skóry, religie czy diety. Byłam pierwszą menadżerką produkcyjną spełniającą takie wymagania, co było ogromnym wyzwaniem.

Znacznie trudniejsza była dla mnie praca dyrektora telewizji, gdzie polityczne napięcia i odpowiedzialność za przekazywanie informacji na poziomie państwowym były na porządku dziennym. To zupełnie inny wymiar stresu.

Praca w teatrze nie była najtrudniejszym zadaniem, ale wiązała się z wieloma wyrzeczeniami i rezygnacją z innych zawodowych aktywności. Mogłam grać jedynie latem, a produkcje filmowe i serialowe odbywają się przez cały rok. Zrezygnowałam z kilku ciekawych projektów, które nie byłyby możliwe do pogodzenia z obowiązkami dyrektora. Przestałam też wyjeżdżać za granicę i ograniczyłam kontakty towarzyskie, stając się mniej dostępna. Zyskałam jednak nowych przyjaciół w Radomiu, którzy wspierają mnie i myślę, że te relacje są trwałe.

Co uważa Pani za najważniejsze w pracy dyrektora teatru publicznego?

Kluczowe w roli dyrektora teatru publicznego są wytrwałość, cierpliwość oraz zdolność do budowania zaufania. Równie istotne jest odpowiedzialne zarządzanie programem artystycznym, finansami publicznymi oraz kreowanie wspólnoty wokół instytucji, co często stanowi największe wyzwanie.

Pomimo licznych trudności, sytuacja teatrów publicznych w Polsce pozostaje stosunkowo stabilna. Mają one zapewnione stałe finansowanie, co pozwala im na tworzenie długoterminowego repertuaru, a pracownicy mogą liczyć na poczucie bezpieczeństwa i rozwój zawodowy.

W innych krajach, także europejskich, sytuacja wygląda inaczej – dotacje trafiają przede wszystkim do scen narodowych, podczas gdy teatry prywatne muszą nieustannie walczyć o przetrwanie. W Stanach Zjednoczonych teatry takie jak La MaMa czy The Wooster Group funkcjonują na zasadzie krótkich projektów, granych zaledwie przez kilka tygodni. Nawet spektakle uznanych twórców, jak Marina Abramović czy Robert Wilson z Willemem Dafoe, są wystawiane przez ograniczony czas. Aktorzy angażowani są jedynie na czas trwania projektu i często muszą szukać dodatkowych źródeł dochodu.

Stąd różnice między zarządzaniem teatrem prywatnym a publicznym są ogromne – oba te światy rządzą się innymi regułami i wymagają odmiennych strategii.

Jaką przyszłość widzi Pani dla tej instytucji – niezależnie od tego, kto nią będzie kierował?

Nie znałam osobiście innych kandydatów, poza Aldoną Figurą, którą znam jako utalentowaną reżyserkę, ale nie menedżerkę. Jeśli moje doświadczenie, wiedza i zaangażowanie nie wystarczyły, to ktoś inny przejmie pałeczkę. Ważne jednak, czy nowy dyrektor zdecyduje się „spalić ziemię” po poprzedniku, czy raczej wykorzysta otwarte możliwości i będzie kontynuował rozwój teatru.

Ta instytucja ma ogromny potencjał. Zespół tworzą zarówno doświadczeni aktorzy, jak i młodzi, obiecujący twórcy – jak Anna Podolak, Filip Łannik, Laura Pajor, Zuzanna Repelowicz czy Tomasz Wóltański, rekomendowani przez wybitnego aktora i profesora AST Krzysztofa Dracza.

Chciałabym, aby teatr rozwijał się nowocześnie i podążał za współczesnymi trendami. Szczególnie ważna jest scena dziecięca, którą tworzyli wybitni twórcy, tacy jak Cezary Domagała czy Michał Derlatka, dyrektor Teatru Miniatura. Mimo ograniczeń potrafili tworzyć efektowne spektakle, więc mam nadzieję, że ta linia repertuarowa będzie kontynuowana.

Czy uważa Pani, że nierozstrzygnięcie konkursu to porażka systemowa – nie tylko lokalna, ale szersza, dotycząca polityki kulturalnej w Polsce?

Tak, uważam, że to porażka systemowa. Dyrektorzy teatrów są często niedoceniani i pomijani w procesach decyzyjnych, a instytucje kultury bywają pod silnym wpływem polityki, co utrudnia ich stabilne funkcjonowanie. Komisje konkursowe powinny być całkowicie niezależne, a obecny model bywa czystą formalnością – wynik konkursu to tylko sugestia, a ostateczna decyzja należy do organizatora

Przygotowanie do konkursu to ogromny wysiłek – napisanie programu, strategii finansowej, konsultacje z twórcami i spójne ułożenie repertuaru. Jeśli jednak decyzje komisji są pomijane, to cały proces traci sens i nie jest ani uczciwy, ani efektywny.

Czy uważa Pani, że obecny model konkursów na dyrektorów instytucji kultury powinien zostać zmieniony? Jeśli tak – w jaki sposób?

Tak, model wymaga zmian. Konkursy powinny być traktowane poważnie, a wymagania jasno określone – np. doświadczenie menedżerskie minimum 5 lat. Dziś kryteria są zbyt niskie, co pozwala kandydować osobom bez odpowiednich kompetencji zarządczych.

W komisjach konkursowych powinno zasiadać więcej praktyków – doświadczonych dyrektorów i specjalistów, takich jak niezależna księgowa czy prawnik, którzy potrafią ocenić programy oraz kondycję finansową teatrów. Obecnie komisje często nie dysponują kompetencjami niezbędnymi do rzetelnej oceny kandydatów.

Ważne jest również, by komisje były niezależne, a ich decyzje respektowane. Dziś wyniki konkursów bywają lekceważone, co podważa sens całej procedury i budzi uzasadnione podejrzenia.

Obecność przedstawicieli związków zawodowych danego teatru w komisjach konkursowych może budzić kontrowersje. Znacznie bardziej obiektywni byliby reprezentanci związków ogólnopolskich – po zapoznaniu się z sytuacją w instytucji mogliby podejmować decyzje wolne od osobistych emocji czy partykularnych interesów. Często zdarza się, że część członków związku pozostaje w ostrym sporze z dyrektorem, co prowadzi do napięć i utrudnia współpracę. Uważam jednak, że związki zawodowe powinny prowadzić z dyrektorem konstruktywny dialog w sprawach pracowniczych i zawodowych – w końcu wszystkim chodzi o wspólny cel i dobro teatru.

W naszym przypadku w komisji znalazł się zastępca przewodniczącego związku aktorów, podczas gdy sam przewodniczący był jednym z kandydatów. To sytuacja niedopuszczalna, dlatego słusznie zareagował związek ogólnopolski. Organizator znalazł rozwiązanie – nie przerwał procedury, lecz wprowadził zmiany: wspomniany członek został zastąpiony nową osobą, a konkurs był kontynuowany. Nikt jednak nie przewidział, że ostatecznie pozostanie on nierozstrzygnięty.

Po tych wszystkich doświadczeniach moją obecną misją jest zorganizowanie podczas zjazdu dyrektorów teatrów debaty z udziałem przedstawicieli ministerstwa i prawników, by wspólnie wypracować jasne, jednolite zasady wyboru dyrektorów instytucji kultury.

Co powiedziałaby Pani młodemu artyście lub menedżerowi, który rozważa objęcie funkcji dyrektora w teatrze publicznym?

Przede wszystkim trzeba dobrze poznać swoje predyspozycje do zarządzania – czy potrafi się kierować zespołem, podejmować trudne decyzje finansowe i personalne. Warto skorzystać z pomocy specjalistów, np. psychologów przywódców, którzy pomogą ocenić mocne i słabe strony oraz przygotują do roli lidera.

Trzeba pamiętać, że funkcja dyrektora nie przynosi powszechnej sympatii – zawsze pojawią się osoby w opozycji czy konflikcie, które mogą utrudniać pracę.

Nie popieram „odmładzania” kadr za wszelką cenę. Dyrektor teatru to odpowiedzialna rola wymagająca doświadczenia, szerokiej wiedzy o teatrze i silnej osobowości. Wiarygodność i status buduje się latami, a młody reżyser czy aktor nie zawsze są na to gotowi.

Kocham ten teatr i życzę mu jak najlepiej.

https://teatrdlawszystkich.pl/sceniczne-przygody-z-gombrowiczem-czyli-jak-starosc-mlodosci-sie-klania/

https://teatrdlawszystkich.pl/polska-b-przemawia-do-polski-a/

https://teatrdlawszystkich.pl/dom-w-pulapce-milczenia/

https://www.teatr.radom.pl/

Kategorie:


Cytat Dnia

„Scenografia czasem jest w stylu szkolnych przedstawień (tekturowe elementy zjeżdżające z góry i mocno umowna zmiana plenerów), ale to dobrze, bo realizatorzy nie bali się klasycznego języku teatralnego”

Michał Derkacz o „Lubiewie”, reż. Jędrzej Piaskowski; Wroclawdlastudenta.pl, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL