Choć nazwisko Mikisa Theodorakisa najczęściej przywoływane jest w kontekście filmu Grek Zorba (1964), jego działalność artystyczna znacznie wykraczała poza kino. Komponował intensywnie dla sceny teatralnej i baletowej, budując muzyczny świat, w którym dramat spotykał się z melosem ludowym, rytmem antycznej tragedii i gorącym temperamentem śródziemnomorskiej duszy.
Grek Zorba w wersji baletowej, z librettem opartym na powieści Nikosa Kazantzakisa i choreografią Lorki Massine’a, to najpełniejszy przykład tej synergii. Miałem okazję oglądać dwie realizacje tego spektaklu w Teatrze Wielkim w Łodzi – pierwszą, prapremierową z 1990 roku, i drugą z 2020. O ile ta pierwsza miała w sobie żywioł, autentyczność i szczerość emocji, tak druga – mimo poprawności technicznej – nie zdołała poruszyć w podobny sposób. Brakowało głębi, spontaniczności i wewnętrznego ognia, który u Theodorakisa zawsze wychodził poza samą muzykę.
Bo jego muzyka w Zorbie nie jest ilustracją. Jest narracją, komentarzem, nastrojem i impulsem. Rytmy sirtaki, melodyka zakorzeniona w tradycji, dramatyczne napięcia i chwile lirycznego oddechu tworzą opowieść równoległą do tej scenicznej. Właśnie dlatego taniec w tej inscenizacji powinien być nie tyle popisem, co wyrazem – pulsującym emocjami, prawdziwym, przeżytym.
Theodorakis komponował również dla klasycznego teatru – m.in. do Antygony, Medei i Elektry – zawsze sięgając po środki muzyczne, które wydobywały z greckich dramatów ich uniwersalny wymiar. Nie bał się łączyć tradycji ze współczesnością, prostoty z ekspresją. I w każdej z tych kompozycji czuć było, że muzyka nie służyła tylko nastrojowi, ale także idei.
Był twórcą zaangażowanym – także społecznie i politycznie. Kompozytorem, dla którego dźwięk był formą protestu, opowieści o wolności, miłości i tragizmie losu. Jego życie i twórczość to jedno – jakby każda nuta była echem jego przeżyć, przekonań i tęsknot.
W rocznicę jego urodzin warto powrócić do muzyki Mikisa Theodorakisa nie tylko po to, by ją usłyszeć, ale by ją poczuć – bo była czymś więcej niż tylko sztuką. Była głosem.
absolwent Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Słupsku oraz Studia Wokalno-Aktorskiego Danuty Baduszkowej przy Teatrze Muzycznym w Gdyni. Współpracował z wieloma teatrami w Polsce, m.in. Teatrem Polskim w Bydgoszczy. Ma na swoim koncie ponad 60 ról teatralnych. Od roku 2001 zajmuje się krytyką teatralną.