Slide
previous arrow
next arrow
Subtelna symfonia współczesnej miłości - Teatr dla Wszystkich

Subtelna symfonia współczesnej miłości

Na afiszu

Subtelna symfonia współczesnej miłości

O spektaklu „Sensus” w reżyserii Agaty Puszcz, wystawionym przez Teatr Sakowicz Cempura podczas 6. Międzynarodowego Festiwalu „Metamorfozy Lalek” w Białymstoku, pisze Wiesław Kowalski. „Sensus” to spektakl, który nie próbuje nikogo olśnić teatralną brawurą. Zamiast tego oferuje coś o wiele cenniejszego: intymne, czułe, wielowarstwowe spotkanie z doświadczeniem współczesnej relacji – rozpisanej na głosy ciała, pamięci i...
Opublikowano: 2025-06-26

O spektaklu „Sensus” w reżyserii Agaty Puszcz, wystawionym przez Teatr Sakowicz Cempura podczas 6. Międzynarodowego Festiwalu „Metamorfozy Lalek” w Białymstoku, pisze Wiesław Kowalski.

„Sensus” to spektakl, który nie próbuje nikogo olśnić teatralną brawurą. Zamiast tego oferuje coś o wiele cenniejszego: intymne, czułe, wielowarstwowe spotkanie z doświadczeniem współczesnej relacji – rozpisanej na głosy ciała, pamięci i materii. Duet Natalia Sakowicz i Maciej Cempura – nie tylko twórcy, lecz również wykonawcy przedstawienia – z chirurgiczną precyzją, ale i czułością wchodzą w temat związku ludzi urodzonych gdzieś pomiędzy końcem PRL-u a początkiem Internetu. Przyglądają się miłości po trzydziestce bez złudzeń, lecz też bez cynizmu.

Nieprzypadkowo spektakl nosi tytuł „Sensus” – łacińskie „czucie”, „postrzeganie”, ale także „świadomość” i „rozsądek”. Te znaczenia przenikają strukturę przedstawienia, w którym lalki nie pełnią funkcji dekoracyjnej – są przedłużeniem, a może i odwrotnością ciał postaci. To poprzez nie bohaterowie wyrażają to, co pozostaje niewypowiedziane – z lęku, ze zmęczenia, z obawy przed konfrontacją. W początkowych sekwencjach relacja Eli i Filipa tętni świeżością, napięciem, wzajemną fascynacją. Ich ruchy są oszczędne, wyważone, niemal ceremonialne – jakby każdy krok był świadectwem rodzącej się bliskości, wymagającej delikatności i uwagi. W tej ostrożności można już przeczuć coś kruszącego się.

Lalki wkraczają na scenę stopniowo, nie po to, by uzupełniać relację Eli i Filipa, lecz by ją pogłębiać – jakby były cielesnym cieniem, który z czasem zaczyna dominować. Stworzone przez Olgę Ryl-Krystianowską pełnowymiarowe, cielisto-białe sobowtóry przypominają nie tyle bohaterów, co ich emocjonalne pozostałości. Ich precyzyjna budowa – przeguby, stawy, elastyczność – pozwala animować każdy najdrobniejszy gest. Jednak z biegiem scen lalka przestaje być posłuszna – zaczyna wyrażać opór, rezygnację, chłód. W jednej z najdotkliwszych scen Ela chce, by lalka Filipa powtórzyła czuły dotyk – ale ta unika jej ręki. Jakby kontakt fizyczny był już za trudny. W tym geście kryje się cała ambiwalencja relacji, która zaczyna się wypalać.

Ogromna płachta, spod której wydobywane są kolejne fragmenty animantów, staje się metaforą relacyjnej pamięci – tego, co skryte, nieuświadomione, ale wciąż obecne. Dialogi, stworzone przez Zuzannę Bojdę, Sakowicz i Cempurę, zachowują literacką jakość i oszczędność, unikając psychologicznego banału. Jedna z najpiękniejszych scen to liryczna wymiana – kim byliby dla siebie, gdyby byli kolorem, materiałem, przestrzenią. Ona: pomarańcz, jedwab, domek na przedmieściach. On: biel, plusz, blok z wielkiej płyty. Ta metaforyczna wyliczanka przesiąknięta jest delikatnością i wzajemną uważnością. Ale to tylko jedna warstwa.

Z czasem lalki – niegdyś źródło czułości – stają się ciężarem. W jednej z najbardziej sugestywnych scen Ela niesie na plecach Filipa, jego lalkę i jeszcze swoją własną – jakby cały emocjonalny ciężar związku spoczywał na niej samej. To obraz, który można odczytać zarówno jako metaforę nierównowagi w relacji, jak i doświadczenia przeciążenia bliskością, która przestaje być wspólna. „Sensus” nie moralizuje, nie wskazuje winnych – raczej podąża za emocjami swoich bohaterów, próbując uchwycić to, co tracimy, gdy przestajemy siebie słyszeć.

Kiedy aktorzy zdejmują swoje codzienne ubrania i zostają w cielistych kostiumach, zakładając maski lalek, ich ciała zatracają indywidualność. Upodabniają się do animantów – nie tylko fizycznie, ale symbolicznie. To moment, w którym rozmywa się granica między człowiekiem a formą. Bohaterowie stają się trybami w mechanizmie codzienności, a ich ruchy zaczynają przypominać automatyczne, wyuczane reakcje. Miłość przekształca się w przyzwyczajenie, bliskość w rytuał, obecność w powtarzalność.

„Sensus” to teatr głęboko refleksyjny – surowy w formie, ale pełen emocjonalnej precyzji. Nie obiecuje łatwych odpowiedzi. Zmusza do przyglądania się własnym relacjom – temu, jak często oddajemy stery rutynie, jak łatwo zamieniamy się w cienie samych siebie. Niezależnie od wieku i osobistych doświadczeń, ten spektakl zostaje w nas – jak pytanie, które powraca nocą, kiedy wszystko inne milknie.

fot. Bartek Warzecha

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL