Slide
previous arrow
next arrow
Brzydkie słowo na H - Teatr dla Wszystkich

Brzydkie słowo na H

Na afiszu

Brzydkie słowo na H

O spektaklu “Anioły w Warszawie” Julii Holewińskiej w reż. Wojciecha Farugi w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Alicja Cembrowska. „Anioły w Warszawie” odkopują zapomnianą warstwę historii o epidemii HIV w Polsce. W świetle reflektorów stawiają doświadczenie, które nie miało okazji zakotwiczyć się w polskiej pamięci zbiorowej – z zadziwiająco wysublimowaną i chłodną, a jednocześnie poruszającą...
Opublikowano: 2025-06-19

O spektaklu “Anioły w Warszawie” Julii Holewińskiej w reż. Wojciecha Farugi w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Alicja Cembrowska.

„Anioły w Warszawie” odkopują zapomnianą warstwę historii o epidemii HIV w Polsce. W świetle reflektorów stawiają doświadczenie, które nie miało okazji zakotwiczyć się w polskiej pamięci zbiorowej – z zadziwiająco wysublimowaną i chłodną, a jednocześnie poruszającą wrażliwością reprezentują głos, który nie dostał szansy, by być usłyszanym.

Spektakl w warszawskim Teatrze Dramatycznym to efekt współpracy dramaturżki Julii Holewińskiej i reżysera Wojciecha Farugi. Tytuł odsyła do kultowej sztuki Tony’ego Kushnera – na szczęście jest to tylko pewnego rodzaju trop skojarzeniowy, sugerująca temat formalność, a nie koncepcyjny pomysł czy zabawa w naśladownictwo. Znajomość Aniołów w Ameryce nie jest niezbędna, by skonfrontować się z całkowicie autonomiczną wersją warszawską.

A skonfrontować się warto, bo jest to propozycja niebanalna i przemyślana w swojej konstrukcji. Holewińska w intrygujący sposób splata losy postaci, w których życie wdarł się wirus HIV i choroba AIDS. Jest połowa lat 80. Niby fundamenty komunizmu drżą coraz intensywniej, jednak Polska nadal jest krajem izolacji, osamotnienia i szarości. Ta szarość jest tu szczególnie symptomatyczna – eksponuje specyficzny kontekst ludzkich dramatów, rozbitych rodzin, narkotycznych transów, kotłujących się lęków i hiperbolizowanych wyobrażeń o jakimś „adidasie” – jak chorobę nazywają bohaterowie. Do przedstawienia tych okoliczności twórcy używają przede wszystkim języka – scenografia Katarzyny Borkowskiej jest umowna, a i tak często zadymiona; okolice Dworca Centralnego i Pałacu Kultury i Nauki są zaledwie naszkicowane, rekwizyty – ograniczone do minimum. To przestrzeń, w którą najłatwiej się wtopić, również będąc szarym. Ale historia ludzkości to przecież nie opowieść o dążeniu do bycia niewidocznym.

Maszerujący na wprawionej w ruch platformie – na początku, w środku i na końcu spektaklu – zespół aktorski nakreśla polityczno-społeczne tło. Taki zabieg doskonale nawiguje po konstrukcji spektaklu, ale jednocześnie pozwala zachować jego strukturę – jej fundamentem jest człowiek; opowieść o doświadczeniu lekarki (Anita Sokołowska), charyzmatycznym młodym chłopaku, który szuka drogi do realizacji marzeń (Jan Sałasiński), czy chorym na hemofilię, który przypadkowo zostaje zakażony (Paweł Tomaszewski). Opowieść – nie rekonstrukcja. Czuć, że twórcy wykonali pracę źródłową. Udało im się jednak uniknąć męczącej publicystyki, żonglowania oskarżeniami czy podręcznikowego zapisu edukacyjno-historycznego. Według podobnego klucza zespół aktorski realizuje postaci – nie ma tu uciążliwego przestylizowania, co nie wyklucza kreatywności i oryginalności gry aktorskiej.

A nawet więcej. Jest w Aniołach w Warszawie pewna zwyczajność – a może raczej brak sensacyjności. Wydaje się wręcz, że spektakl jest manifestem przeciwko krzykliwym nagłówkom, narracji spłaszczonej do kontrowersyjnych ogólników, epatowaniu brudem i przemocą (sceny dotyczące seksu czy agresji są prezentowane symbolicznie, co dodaje im ekspresji i nie ujmuje siły rażenia). Inna metoda osiągania chłodnego dystansu zawarta została w samym tekście – bohaterowie w emocjonalnych momentach „wyskakują” z siebie i ewoluują w trzecioosobowego narratora. Za tymi doskonale zastosowanymi narzędziami podążają plastycznie kształtujące atmosferę światła Borkowskiej.

Bywa też onirycznie – szczyptę realizmu magicznego wprowadza Syrena (Helena Urbańska). Jest duchową przewodniczką i życiową doradczynią. Bezkompromisową przyjaciółką, której formą buntu jest język – trochę wulgarny, ale jednak szczery i nazywający problemy, co w propagandowym systemie komunistycznym, jak wiemy, nie było mile widziane. W końcu jednak człowiek jest przeciążony udawaniem, kumulowanym wstydem, blokowanymi emocjami i politycznymi gierkami, na których nigdy nie zyskuje przeciętny obywatel. I krzyczy. Domaga się zmiany – chociażby po to, by reanimować nadzieję i sensy.

„Pocałuj mnie” – ta prośba staje się niemal refrenem spektaklu. Bo to przede wszystkim opowieść o ludziach – łaknących zrozumienia, czułości i wolności. O tym, że nawet w szarości, a może tym bardziej, pragniemy kochać, całować i przytulać. I o tym, że choroba to tylko jedna z wielu form zniewolenia. Problemem nie jest AIDS. O tym przypominają Anioły w Warszawie.

fot. Karolina Jóźwiak / Teatr Dramatyczny Warszawa

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] idziemy do teatru i okazuje się, że literatura ze swoim porównaniem homeryckim, heksametrem, nadmiarowym nasyceniem historii bohaterami i zdarzeniami może mieć swoją sceniczną egzemplifikację, która mocniej działa na odbiorcę niż starożytny grecki epos w najlepszym tłumaczeniu”

PikWroclaw.pl o „Odysei”, reż. Małgorzata Warsicka; 27.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL