ANKIETA DLA TWÓRCÓW I ARTYSTÓW TEATRU – Co teatr mówi o nas – a co my o teatrze w 2025 roku? – Michał Zdunik
Autosave-File vom d-lab2/3 der AgfaPhoto GmbH
Autosave-File vom d-lab2/3 der AgfaPhoto GmbH
W świecie pełnym nieustającego szumu medialnego i błyskawicznie zmieniających się trendów warto na chwilę się zatrzymać i posłuchać tych, którzy wciąż próbują mówić prawdę – o nas samych, o rzeczywistości, o kondycji człowieka we współczesnym świecie.
Teatr nie zawsze krzyczy, ale nigdy nie milczy całkowicie. Choć często pozostaje na marginesie głównego nurtu, to właśnie tam toczy się jeden z najważniejszych dialogów – o wartościach, wolności, empatii, wspólnocie i niezgodzie na bylejakość.
Inspirując się słynnym kwestionariuszem Marcela Prousta, przygotowaliśmy autorską ankietę, która pozwala zajrzeć głębiej – nie tylko w artystyczne motywacje twórców, lecz także w ich spojrzenie na współczesny teatr, jego problemy i wartości.
Na pytania Malwiny Kiepiel i Wiesława Kowalskiego odpowiada dziś Michał Zdunik – dramatopisarz, reżyser, eseista i kompozytor muzyki teatralnej.
1. Jakie były Twoje pierwsze emocje związane z teatrem – jako widza, dziecka, ucznia? Co w teatrze poruszyło Cię po raz pierwszy?
Nie pamiętam, żeby przedstawienia dla dzieci szczególnie mnie poruszały czy fascynowały – to wszystko przyszło później. Miałem chyba 15 lat, gdy zobaczyłem w Teatrze Narodowym „Operetkę” Gombrowicza w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego oraz „Kosmos” – również Gombrowicza, wystawiony przez Jerzego Jarockiego. Dopiero wtedy zaczynałem regularnie chodzić do teatru i te spektakle – piękne, metaforyczne, z doskonałym aktorstwem i wyczuciem rytmu – bardzo wysoko ustawiły poprzeczkę dla wszystkiego, co zobaczyłem później. Wtedy właśnie pomyślałem, że tworzenie takich światów byłoby czymś wspaniałym.
2. Czym jest dla Ciebie teatr dzisiaj? Sztuką, misją, zawodem, ucieczką, oporem wobec świata? A może wszystkim naraz?
Myślę, że wszystkim po trochu. Obecnie najbardziej staram się traktować teatr jako zawód – regularną pracę, której poświęcam określone godziny, nawet jeśli pracuję koncepcyjnie w domu. Taka wewnętrzna dyscyplina jest dla mnie konieczna. Oczywiście teatr pozostaje także sztuką, formą ucieczki, misją i oporem – ale w pierwszej kolejności chcę po prostu uczciwie i rzetelnie wykonywać powierzone mi zadania. To ogromny przywilej, że mogę mówić o rzeczywistości, dzielić się refleksjami i wizjami – i że to jest moja praca. Staram się nie zawieść tego zaufania.
3. Co sprawia, że wciąż chcesz tworzyć, grać, reżyserować – mimo trudności, jakie niesie dzisiejsza rzeczywistość artystyczna w Polsce?
Chcę rozmawiać z widzami, czytelnikami, słuchaczami – mówić im o sprawach najważniejszych, wspólnie wątpić i szukać odpowiedzi na najtrudniejsze pytania: o śmierć, przemijanie, bezradność, cierpienie. Nie twierdzę, że znam odpowiedzi – pewnie nikt ich nie zna – ale warto tworzyć wspólnotę w tym poszukiwaniu. Wierzę, że teatr i sztuka w ogóle są zadawaniem pytań o obecność Boga – mówię to całkowicie poważnie. Prawie każda rzecz, którą zrobiłem, o tym właśnie opowiada.
4. Jakie zmiany są dziś najbardziej potrzebne w instytucjonalnym życiu teatralnym? Co powinno zostać zreformowane – i dlaczego?
Najpilniejsze jest ustabilizowanie statusu zawodowego artystów i zapewnienie im zabezpieczenia socjalnego. Czekam, aż uchwalona zostanie ustawa, która wprowadzi konkretne rozwiązania. Obecnie działamy w swego rodzaju „szarej strefie” – pracujemy bez etatów, na umowach o dzieło, a założenie własnej działalności gospodarczej często się po prostu nie opłaca. Trudno w takich warunkach mówić o poczuciu bezpieczeństwa czy planowaniu przyszłości.
5. Jak oceniasz pozycję artysty teatru w Polsce w 2025 roku – zarówno w wymiarze społecznym, jak i materialnym?
W kulturze zarabia się mało, instytucje publiczne są chronicznie niedofinansowane, a artyści zmuszeni są do szukania dodatkowych środków czy pisania wniosków grantowych. Media często pokazują tylko ten jeden procent – „gwiazdy” i ich zarobki – ale to wierzchołek góry lodowej. Większość z nas z trudem wiąże koniec z końcem. Ostatnio rozmawiałem z koleżanką – mamy po trzydzieści kilka lat, pewne sukcesy i doświadczenie, a wciąż walczymy o byt. W korporacji bylibyśmy już pewnie na stanowiskach kierowniczych – w sztuce wciąż jesteśmy na dole drabiny. Żartuję czasem, że teatr składa się z krótkich chwil sukcesów – premier, festiwali, noclegów w dobrych hotelach – które pomagają przetrwać długie tygodnie trudu i niepowodzeń.
6. Z czym w teatrze się dziś nie zgadzasz? Co budzi Twój sprzeciw lub poczucie niesmaku?
Nie lubię dosłowności i banału. Działania obliczone na wywołanie taniego skandalu, źle rozumiana performatywność, postdramatyzm, który maskuje inscenizacyjne niedostatki – to budzi mój sprzeciw. Ale najbardziej razi mnie teatr bez tematu, bez postawionego problemu. Nawet jeśli nie zgadzam się z przesłaniem spektaklu czy jego estetyką – potrafię go przyjąć, jeśli mówi coś ważnego o świecie.
7. Co Cię w polskim teatrze ostatnich lat zachwyciło, dało nadzieję, zapadło w pamięć?
Praca z Teatrem Wierszalin w Supraślu i Teatrem Lalki i Aktora „Kubuś” w Kielcach była dla mnie ogromnym odkryciem. Jako reżyser dramatyczny, wykształcony w Akademii Teatralnej w Warszawie, miałem ograniczony kontakt z teatrem formy – a tam zobaczyłem, jak przedmiot, rytm i dźwięk mogą budować metafory i całe światy. Cieszę się, że mogę pracować w takich miejscach. Nadzieję daje mi też zmiana pokoleniowa – mam wrażenie, że w moim środowisku jest coraz więcej wzajemnego wsparcia, mniej zawiści i niezdrowej rywalizacji. To bardzo budujące.
8. Jakie znaczenie mają dla Ciebie nowe technologie i media społecznościowe w kontekście twórczości teatralnej? Czy według Ciebie ułatwiają one przekaz, czy go spłycają?
Nowe technologie mogą wzbogacić teatr – ale tylko wtedy, gdy ich użycie jest uzasadnione. Nie mogą być jedynie ornamentem czy wypełnieniem pustki. Sam coraz bardziej skłaniam się ku refleksji, że teatr powinien pozostać analogowy – oparty na żywej obecności aktora i przedmiotu. Media społecznościowe często mnie irytują – wymuszają nieustanne pokazywanie sukcesów, co może rodzić frustrację i kompleksy. Ale jednocześnie są narzędziem promocji i pozwalają nawiązywać kontakt z innymi twórcami.
9. Czy uważasz, że teatr powinien zabierać głos w sprawach społecznych i politycznych? Gdzie, Twoim zdaniem, przebiega granica między sztuką a manifestem?
Uważam, że teatr powinien być uniwersalny, a nie doraźny. Kiedy zadajemy fundamentalne pytania – o sens życia, obecność Boga, kondycję człowieka – zawsze można je osadzić w aktualnym kontekście. Nie chodzi o kopiowanie rzeczywistości, lecz o jej przetworzenie, stworzenie metafory. Dla mnie mistrzem takiego dialogu ze światem jest Stanisław Wyspiański.
10. Jakie wartości są dla Ciebie dzisiaj najważniejsze jako artysty i człowieka? Czy zmieniły się one w ostatnich latach?
Uczciwość. Artysta powinien działać w zgodzie ze sobą, z własnym sumieniem i przekonaniami. To także staranność w przygotowaniu prób, punktualność, szacunek wobec współpracowników. Pracujemy za publiczne pieniądze – musimy być odpowiedzialni wobec wspólnoty, która nam zaufała. Skoro państwo, społeczeństwo uznało, że nasza działalność artystyczna jest warta wsparcia, nie możemy tego zaufania zawieść.
Staram się też być po prostu dobrym człowiekiem – dla aktorów i wszystkich współpracowników. Być serdecznym, empatycznym, otwartym na ich potrzeby i problemy. To jest, moim zdaniem, najważniejsze – nie tylko w teatrze, ale i w życiu. Ostatecznie liczy się to, ile dobra damy drugiemu człowiekowi. Nie wierzę w sztukę, która opiera się na czyimś cierpieniu. Cel nie uświęca środków – nic nie jest tego warte.
11. W jaki sposób radzisz sobie z kryzysami twórczymi i zawodowymi? Czy masz swoje metody na odzyskiwanie siły do działania?
W moim odczuciu artysta nie może pozwolić sobie na „kryzys twórczy”. Jeśli coś nie wychodzi – trzeba próbować dalej. Jeśli jakaś fraza w dramacie nie brzmi – pisz i skreślaj. Jeśli nie pasuje akord – graj, aż znajdziesz właściwy. John Williams, wybitny kompozytor muzyki filmowej, powiedział kiedyś, że nie wierzy w blokady twórcze – codziennie musi napisać określoną ilość muzyki, niezależnie od weny. Kluczem jest wypracowanie nawyku regularności.
W chwilach zawodowego kryzysu pomaga mi świadomość, że mam też inne umiejętności. Z wykształcenia jestem polonistą z przygotowaniem pedagogicznym, więc – w razie potrzeby – mogę pracować w zawodzie nauczyciela. To daje pewne poczucie bezpieczeństwa. Warto mieć dodatkowe kompetencje, które pozwolą przetrwać trudniejsze momenty.
12. Na koniec: co chciałbyś, żeby widzowie czuli po wyjściu z Twojego spektaklu? Czego mają szukać – i co zabrać ze sobą?
Kiedyś chciałem zostawiać widzów z uczuciem dramatycznej, często smutnej refleksji. Dziś chciałbym im dawać nadzieję. Poczucie, że – owszem – istnieje śmierć, ale po niej przychodzi zmartwychwstanie. Że mimo cierpienia, niepewności i przemijania, jest sens i światło. Jeśli ktoś po spektaklu poczuje się mniej samotny – to znaczy, że warto było go stworzyć.
fot. Agnieszka Dudziak
Michał Zdunik (ur. 1990) – dramatopisarz, reżyser, eseista i kompozytor muzyki teatralnej. Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim i reżyserii w Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie. Autor nagradzanych dramatów i słuchowisk radiowych, m.in. Szczegółowa teoria życia i umierania i Głosy ciemności. Reżyseruje spektakle teatralne, słuchowiska i opery, tworzy muzykę sceniczną, pisze eseje i teksty krytyczne o teatrze, literaturze i muzyce. Jego prace były prezentowane na wielu festiwalach, w tym „Dwa Teatry”, Teatroteka Fest czy Grand Prix Nova. Współpracuje z Teatrem Polskiego Radia, scenami dramatycznymi w całej Polsce oraz mediami kulturalnymi. Stypendysta m.in. Ministra Kultury oraz Miasta Stołecznego Warszawy.