„Kwartet” po raz setny w warszawskim Ateneum
Już w sobotę na Scenie 20 Teatru Ateneum po raz 100. zostanie zagrany „Kwartet” Ronalda Harwooda w reż. Wojciecha Adamczyk.
„Kwartet” Ronalda Harwooda (1999) jest jedną z najbardziej znanych sztuk teatralnych słynnego brytyjskiego dramaturga, powieściopisarza i scenarzysty filmowego, laureata Oscara w 2002 roku za najlepszy scenariusz adaptowany „Pianisty” Romana Polańskiego.
Rzecz dzieje się w domu spokojnej starości dla artystów-weteranów, gdzie spotykają się dawni sceniczni partnerzy z genialnego kwartetu z IV aktu opery „Rigoletto” Giuseppe Verdiego. Jedna z par kwartetu była niegdyś małżeństwem…
Swego czasu sławni, młodzi i piękni, dziś są siedemdziesięciolatkami pełnymi zgryźliwości i wzajemnych zabawnych złośliwości, wspominającymi z sentymentem i nieukrywaną miłością minione czasy. Ostatnim rzutem na taśmę próbują odtworzyć kwartet Verdiego, który w finale sztuki zabrzmi jak wyzwanie rzucone światu przez byłych wirtuozów operowego śpiewu. I po raz któryś okazuje się, że prawdziwa sztuka jest nieśmiertelna.
„Kwartet” był i jest aktorskim popisem dla czworga gwiazd „starej daty” każdego teatru, w Ateneum reprezentowanych przez Magdę Zawadzką, Marzenę Trybałę/ Sylwię Zmitrowicz oraz dwóch Krzysztofów, Gosztyłę i Tyńca.
fot. Bartek Warzecha/Teatr Ateneum