Wolność młodości ma głos
O spektaklu Teatru Proscenium „Hair” Gerome Ragni, Jamesa Rado i Galta MacDermota w reż. Antoniusza Dietziusa w Scenie Relax w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.
„Hair” w reżyserii Antoniego Dietziusa to nie tylko inscenizacja legendarnego musicalu, lecz interesujące studium młodzieżowego buntu jako fenomenu kulturowego. Teatralna wersja tego kultowego dzieła przenosi widzów w klimat lat 60., pełnych buntu, wolnościowych manifestów i młodzieżowych rewolucji, ale nie ogranicza się do nostalgii za przeszłością. To żywa, porywająca opowieść o młodości, pasji, sprzeciwie wobec systemu i pragnieniu wolności.
Młoda obsada, licząca dwadzieścia osób, doskonale oddaje ducha epoki. Ich postacie są autentyczne, pełne spontaniczności i ekspresji. Młodzi aktorzy w każdej scenie pokazują prawdziwe, nieudawane zaangażowanie, które sprawia, że spektakl staje się świeży i aktualny, mimo upływu ponad półwiecza. Ich energia doskonale oddaje młodzieżowy bunt tamtych lat, nie będąc przy tym przerysowaną czy sztuczną.
Santiago Bello (choreografia) stworzył dynamiczną wizję ruchu, która idealnie dopełnia treść musicalu. Od energicznych układów tanecznych po subtelniejsze gesty, każdy ruch odzwierciedla młodzieżowy bunt. Synchronizacja, precyzja i sprawność wykonania sprawiają, że taniec nie tylko stanowi uzupełnienie opowieści, ale staje się jej równorzędnym narratorem.
Muzyka jest fundamentem tego spektaklu. Piosenki takie jak „Aquarius”, “I got life”, „Good Morning Starshine”, „I’m Black / Ain’t Got No” czy tytułowe „Hair” to ikony lat 60., które w polskim tłumaczeniu brzmią równie porywająco jak w oryginale. Wykonania aktorów, pod czujnym okiem Jarosława Praszczałka, oddają ducha tamtych lat. Wokalnie spektakl stoi na solidnym i mocno wyrównanym poziomie, choć akustyka sali w niektórych momentach nie sprzyjała pełnemu wydobyciu dźwięków – górne rejestry solistów były stłumione, a brak pogłosu mógł przeszkadzać w wyeksponowaniu pełnej barwy wokalnej. Stąd największe wrażenie robiły sceny zbiorowe.
Scenografia Antoniego Dietziusa, Bartłomieja Szrubarka i Mateusza Otłowskiego jest minimalistyczna, ale pełna symboliki. Kolorowe detale, proste, ale sugestywne rekwizyty oddają atmosferę lat 60., a jednocześnie współczesne spojrzenie na pogubiony świat młodych ludzi, którzy, szukając wolności, stawiali pytania o sens życia i przyszłość. Prosta, ale trafna wizja przestrzenna skutecznie podkreśla kontrast pomiędzy marzeniami o lepszym świecie a brutalnością ówczesnej rzeczywistości.
Choć „Hair” opowiada o wydarzeniach sprzed ponad 50 lat, jego przesłanie – o wolności, pokoju, równości i tolerancji – wciąż jest aktualne. Konflikt młodych ludzi z systemem, ich walka o własne prawa, to temat, który nadal rezonuje z dzisiejszą młodzieżą. Widać to w każdym geście aktorów, w ich zaangażowaniu, które jest manifestem w obronie tych wartości.
„Hair” to spektakl, w którym młodsza publiczność odnajdzie pełną pasji radość i bunt, a starsi – sentymentalną podróż do czasów, które, mimo iż minęły, wciąż kształtują naszą rzeczywistość.
fot. Kamil Szpilski/Teatr Proscenium w Warszawie