Krakowski Teatr Słowackiego zaczyna sezon od pytań ostatecznych. Robi to w bardzo innowacyjnej formie, przenosząc premierę do COGITEONU – Małopolskiego Centrum Nauki. Co więcej, nad tak fundamentalnymi kwestiami, jak m.in. pytaniem, co to znaczy „być”, każe się pochylać dzieciakom – i bardzo dobrze!
„Układ scalony” bazuje na kontraście. W nowoczesnej, naszpikowanej multimediami sali pojawia się dwójka aktorów wyjętych rodem ze średniowiecznych, jarmarcznych trup. Nie przejmując się zbytnio lekkim niedopasowaniem do okoliczności, grają. Zabawne scenki z udziałem Peruna, jego żony Petunii i syna Witka zostają w pewnym momencie przerwane przez dający o sobie znać nieznany byt. Jak się niebawem okazuje, gigantyczne skupisko układów scalonych COGITEONU „zainteresowane” niecodzienną, teatralną aktywnością tego miejsca, zmieniło się w biokrzemową istotę, będącą hybrydą nauki i sztuki.
Najbardziej istotna wartość edukacyjna tego spektaklu płynie właśnie z tego połączenia. Dla pokolenia urodzonego ze smartfonem w ręku teatr jest niekiedy równie egzotyczny jak widok telefonu z kablem i tarczą do wykręcania numerów. Dlatego pokazanie przedstawienia jako czegoś, co porusza najbardziej nurtujące człowieka kwestie, takie, nad którymi bezradnie rozkłada algorytmowe ręce nawet sztuczna inteligencja, pozwala dzieciakom zainteresować się sztuką, czyli zjawiskiem, w którym tajemnica łączy się z emocjonalną i intelektualną przygodą. W całej operacji pomaga szkatułkowy lejtmotyw „teatru w teatrze”, dzięki czemu aktorzy mogą sprawnie przeskakiwać między wątkami opowieści.
Zielona Nać (tak każe się tytułować powstały byt) ma swojego nemezis, czyli Majestat Szarej Sali, któremu służą agentki 831 i 928, wysłane przez niego na scenę w celu neutralizacji niepokornego bytu. Wątek sensacyjny podkręca akcję, na czym „Układ scalony” jedynie zyskuje. Majestat uosabia zagrożenie, które niesie za sobą potencjalna samoświadomość komputerów przyszłości. Jego celem jest absolutna unifikacja wszystkiego, dlatego dyrdymały w postaci rozmyślań nad sensem istnienia traktuje jak aberrację, której należy się czym prędzej pozbyć.
W przedstawieniu nie brakuje również sporej dawki humoru, jak wtedy, gdy Zielona Nać próbuje naciągnąć Sołtysa na inwestycję w kryptowaluty albo pyta o możliwość podpisu elektronicznego pod cyrografem przygotowanym przez Rokitę. Splot sprawnej dramaturgii z wciągającymi postaciami gwarantuje przepis na sukces. Efekt wow (nie mylić z wysłanym na Ziemię przez kosmitów w 1977 r. sygnałem Wow!) stanowi z kolei sfera wizualna przedstawienia.
Wykorzystanie nowoczesnej technologii COGITEONU pozwoliło na zobrazowanie kilku istotnych treści stricte edukacyjnych (np. czym jest krzem), jednak największe wrażenie zdecydowanie zrobił monolog Hamleta w wykonaniu Zielonej Naci. Szekspirowski tekst wygłoszony tubalnym głosem i zielone, ogromne macki rozchodzące się po ścianach sprawiały nieco niepokojące wrażenie, dając przez moment impuls widzowi: „A co, gdyby faktycznie sympatyczna Nać uzyskała samoświadomość i przestała być przyjazna?”.
Teatr daje podmiotowość. Aktor wygłaszający kwestię na scenie otrzymuje na zasadzie sprzężenia zwrotnego emocje widza, jego reakcje, a to staje się paliwem jego działania. Jeśli Nać wygłasza monolog, który zostaje w słuchaczach, i wie, że jest obserwowany, to możemy mówić o świadomej interakcji czy nie? Tego typu pytania pozostają z widzami długo po zakończeniu spektaklu i, co najważniejsze, są niezwykle aktualne dla najmłodszych, dla których AI funkcjonuje jako immanentna część ich rzeczywistości.
„Układ scalony” to pozycja obowiązkowa dla rodzica i dziecka. Przedstawienie w nowoczesnej formie o kwestiach starych jak świat. „Pójść albo nie pójść” – nad tym pytaniem akurat nie trzeba się zastanawiać.
Teatr im. Juliusza Słowackiego