Mikołaj Grabowski już trzykrotnie pracował z zespołem aktorskim Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, w tym dwukrotnie zajmował się Witoldem Gombrowiczem („Wspomnienia polskie” i „Ślub”). Na inaugurację tegorocznego XVII Międzynarodowego Festiwalu Gombrowiczowskiego przygotował spektakl „Przeciw…”.
Autorski scenariusz Mikołaj Grabowski oparł na „Dziennikach”, „Ferdydurke” i eseju „Przeciw poetom”, który – jak się wydaje – dał tytuł festiwalowej premierze. O ile dwa pierwsze utwory przynajmniej z grubsza są znane miłośnikom literatury i teatru, o tyle z tekstem diatryby z początku lat 50. ubiegłego wieku sprawa może wyglądać już mniej optymistycznie. Gombrowicz zawarł w niej własne poglądy na poetów i ich twórczość. Zarzucał im uleganie dyktatowi słowa, patosowi i duchowości, ucieczkę od rzeczywistości, sztuczność języka i nienaturalną, infantylną formę. Ale Gombrowicz nie tylko poetom był przeciw. Negacja, można rzec, była jego znakiem rozpoznawczym. W przedstawieniu Grabowskiego dostaje się także kobietom, które pozbywają się własnej kobiecości, i Paryżowi za snobizm i sztuczność. Autor „Trans-Atlantyku” jest także przeciw religii katolickiej.
Najmocniej jednak w najnowszej premierze na scenie kameralnej radomskiego Teatru Powszechnego wybrzmiewa kwestia Polski i polskości. Gombrowicz wykpiwał romantyczną tradycję, przekonanie narodu polskiego o swojej wyjątkowości, mesjanizmie, nienawidził narodowego zadęcia i patosu, demaskował polską megalomanię (choć sam megalomańsko kreował się na wybitnego pisarza godnego jak nikt inny najwyższych nagród). Te niezwykle istotne i wciąż niezwykle aktualne w kraju nad Wisłą zagadnienia dobitnie docierają do widzów dzięki siódemce wytrawnych aktorów: Izabeli Brejtkop, Natalii Samojlik, Zuzannie Repelowicz, Mateuszowi Paluchowi, Łukaszowi Węgrzynowskiemu, Michałowi Węgrzyńskiemu i Tomaszowi Wóltańskiemu, którzy świetnie operują ironią, dystansem i precyzyjnym ruchem scenicznym, będącym – podobnie jak opracowanie muzyczne – również dziełem Grabowskiego.
Reżyser po raz kolejny udowodnił, że jak mało kto czuje rytm prozy Gombrowicza i potrafi nawet z niełatwego i niedramatycznego eseju uczynić żywy dialog, a przy tym wydobyć z niego ponadczasowy humor, ironię i groteskę, wzbogacone w tym spektaklu wieloma nietuzinkowymi rozwiązaniami scenicznymi. Współgrają z nimi oszczędna scenografia i trafne, utrzymane w gombrowiczowskiej estetyce kostiumy Zuzanny Markiewicz. Także surowe, momentami ostre światło reżyserowane przez Tomasza Świątkowskiego pozwala się skupić na tym, co w przedstawieniu najważniejsze, czyli na padających ze sceny słowach o ludzkiej wolności, buncie i oporze wobec narzucanych form.
„Przeciw…” to zdecydowanie realizacja dla widzów, którzy poszukują w teatrze głębszego sensu, wysiłku intelektualnego, a nie tylko tradycyjnego dramatycznego dziania się. Ze względu na publicystyczny rodowód wykorzystanych przez scenarzystę tekstów (ze szczególnym uwzględnieniem eseju „Przeciw poetom”) spektakl przypomina intelektualną prelekcję, co może nużyć zwolenników typowo rozrywkowego teatru. Nadmienić warto jednak, że nie brakuje w nim błyskotliwych, stricte humorystycznych reżyserskich pomysłów, świetnie wykorzystanych przez radomskich aktorów.
Międzynarodowy Festiwal Gombrowiczowski