Jedną z najważniejszych inwestycji kulturalnych stolicy pozostaje budowa nowej siedziby TR Warszawa na Placu Centralnym. Według pierwszych wyliczeń miasta po otwarciu gmachu i włączeniu do struktury teatru Pawilonu Tańca i Innych Sztuk Performatywnych roczny budżet instytucji może wynosić ok. 40 mln zł.
To jednak tylko część zmian. Miasto chce połączyć TR Warszawa z Pawilonem Tańca, choć ostatecznego modelu funkcjonowania obu zespołów jeszcze nie wypracowano. Kontrowersje wywołuje także nazwa „Scena Centralna”. Jak dowiedział się Teatr dla Wszystkich, to pomysł prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Dla zespołu TR kwestia nazwy oznacza rozmowę o zachowaniu marki i historii teatru budowanej przez dziesięciolecia.
Podczas środowej konferencji poznaliśmy również szczegółowe dane finansowe dotyczące przeprojektowania budynku. Zmiany konstrukcyjne i nowa fasada mają ostatecznie przynieść ok. 70 mln zł oszczędności.
O najbardziej widocznej zmianie – rezygnacji z ciemnej elewacji i zastąpieniu jej lekką konstrukcją z aluminium – pisaliśmy już rano w Teatrze dla Wszystkich. Teraz miasto odsłoniło znacznie więcej szczegółów dotyczących przyszłości całej instytucji.
W konferencji uczestniczyli wspomnianan już – Agnieszka Wyrwał, Magdalena Sroka, dyrektorka koordynatorka ds. kultury i równości m.st. Warszawy, Artur Jóźwik, dyrektor Biura Kultury m.st. Warszawy, Anna Rochowska, dyrektorka TR Warszawa, oraz przedstawiciele zespołu teatru, w tym aktorka Magdalena Kuta.
Około 40 mln zł rocznie
Jedna z najważniejszych informacji padła w odpowiedzi na pytanie Teatru dla Wszystkich o pieniądze. Obecna dotacja Pawilonu Tańca wynosi 5,5 mln zł. Miasto planuje, aby od 1 stycznia 2028 r. Pawilon stał się częścią TR. Zapytałam więc, jaki budżet będzie miała docelowo powiększona instytucja.
Artur Jóźwik przyznał, że są to pierwsze kalkulacje. Dotyczą jednak okresu, kiedy nowy gmach będzie już funkcjonował.
– Oczywiście robimy pierwsze przymiarki, natomiast tak naprawdę mówimy o budżecie docelowym w roku 2029–2030. Według na razie bardzo wstępnych przymiarek, które uwzględniają oczywiście zwiększenie osób zatrudnionych, będzie to ok. 40 mln zł rocznie – powiedział dyrektor Biura Kultury.
Jóźwik przyznał, że może to być instytucja z największą dotacją podmiotową w Warszawie.
– Skoro będziemy mieli jednak największą scenę w centrum miasta, skoro będzie to najprawdopodobniej również instytucja z największą dotacją podmiotową, ona musi być odpowiednio jasno komunikowana dla mieszkańców Warszawy i wszyscy muszą mieć pewność, dlaczego takie środki finansowe wydawane są na tę instytucję kultury – mówił.
TR Warszawa i Pawilon Tańca. Zgody jeszcze nie ma
Najwięcej pytań dotyczy jednak przyszłego kształtu instytucji.
Pawilon Tańca i Innych Sztuk Performatywnych działa obecnie jako oddział Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Miasto przeznacza na niego 5,5 mln zł. Artur Jóźwik mówił podczas konferencji, że wyniki pierwszego okresu działalności Pawilonu przekroczyły oczekiwania organizatora: zarówno liczba publiczności, jak i liczba prezentowanych spektakli okazały się większe od zakładanych.
Obecna przestrzeń ma jednak ograniczenia. Brakuje miejsca na duże produkcje taneczne, a możliwości prowadzenia działalności edukacyjnej i warsztatowej są ograniczone.
Dlatego miasto proponuje, żeby 1 stycznia 2028 r. Pawilon Tańca stał się częścią TR.
– Zakładamy, że od 1 stycznia 2028 r. Pawilon Tańca stanie się częścią TR Warszawa, po to, żeby już wspólnie oba zespoły mogły przygotowywać ofertę programową na rok 2028, 2029 i 2030 – mówił Jóźwik.
Sam Pawilon nad Wisłą ma pozostać. Nadal odbywałyby się tam mniejsze prezentacje, działania edukacyjne i warsztaty. Wielkie produkcje taneczne trafiłyby na Plac Centralny. Miasto rozważa także stworzenie w przyszłości zespołu tanecznego.
Tyle plan organizatora.
Stanowiska zainteresowanych środowisk nie są jednak równie jednoznaczne.
Po pytaniu Teatru dla Wszystkich o reakcję zespołu TR Magdalena Kuta odwołała się do informacji opublikowanej wcześniej przez „Gazetę Wyborczą” (red. Witold Mrozek), według której zespół Pawilonu Tańca negatywnie odniósł się do przedstawionej koncepcji. Sama Kuta skoncentrowała się na sytuacji TR i jego tożsamości.
– Mamy swoją historię. Na tę nazwę bardzo długo pracowaliśmy, mocno, żeby ta nazwa stała się na świecie rozpoznawalną marką – mówiła.
Według Magdaleny Kuty TR jest marką wystarczająco pojemną, by mieściły się w niej także inne sztuki performatywne. Aktorka dopuszcza też możliwość znalezienia dodatkowego określenia, które sygnalizowałoby rozszerzenie programu.
„Scena Centralna”. Pomysł Rafała Trzaskowskiego
I tu dochodzimy do najbardziej kontrowersyjnego elementu całej koncepcji.
Trzeba pamiętać, że TR Warszawa ma własną historię, która zaczęła się długo przed rozpoczęciem budowy przy Placu Centralnym. Teatr Rozmaitości powstał w 1949 r. Szczególne znaczenie zyskał pod koniec lat 90., kiedy kierownictwo artystyczne objął Grzegorz Jarzyna. Jego „Bzik tropikalny”, „Magnetyzm serca”, „Uroczystość” czy później „Między nami dobrze jest”, a także przedstawienia Krzysztofa Warlikowskiego budowały pozycję sceny w Polsce i za granicą.
W Rozmaitościach i późniejszym TR pracowali artyści, którzy współtworzyli przemiany polskiego teatru ostatnich dekad. Teatr stał się miejscem spotkania reżyserów, aktorów, dramaturgów, twórców muzyki i sztuk wizualnych. Z czasem TR stał się marką funkcjonującą również w międzynarodowym obiegu teatralnym.
Sam Jarzyna, odchodząc w 2023 r. po 25 latach kierowania artystycznego teatrem, przypominał, że właśnie ten zespół wypracował pozycję TR i doprowadził do realizacji wieloletniego marzenia o nowym gmachu na Placu Centralnym.
Dlatego zastąpienie nazwy TR Warszawa określeniem „Scena Centralna” oznaczałoby coś więcej niż zmianę szyldu. Otwiera pytanie o ciągłość instytucji i zachowanie dorobku ludzi, którzy przez dziesięciolecia pracowali na jej rozpoznawalność.
Takie wątpliwości pojawiły się zresztą podczas samej konferencji.
Przedstawicielka zespołu zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt nazwy:
– Dosyć dziwne byłoby przyjęcie tej nazwy przez teatr, który znajduje się w samym centrum Warszawy, bo jeśli jeden teatr uzyskuje nazwę Sceny Centralnej, możecie państwo sobie pomyśleć, jakimi obrzeżami i marginesami stają się inne instytucje kultury wokół.
To celna uwaga także z perspektywy całej teatralnej mapy Warszawy. „Centralna” nie jest przecież określeniem neutralnym. W mieście działa kilkadziesiąt scen z własną historią i z własną publicznością.
Sroka: nie mamy gotowych rozwiązań
Magdalena Sroka przyznała podczas konferencji, że rozmowa dotycząca przyszłej struktury dopiero się zaczyna.
– My nie mamy gotowych rozwiązań i jako organizator nie narzucamy twardych rozwiązań – mówiła dyrektorka koordynatorka ds. kultury i równości.
Miasto daje sobie ponad rok na znalezienie modelu.
– Mamy ponad rok na to, żeby dojść do jakichś konkluzji, żeby tę dyskusję wprowadzić też w obieg publiczny – tłumaczyła.
Sroka odniosła się również bezpośrednio do „Sceny Centralnej”:
– My proponowaliśmy Scenę Centralną dla tego budynku, dlatego że dla nas szalenie ważne jest bardzo jasne, jednoznaczne i rozpoznawalne komunikowanie się z mieszkańcami Warszawy, żeby wiedzieli, co to jest, po co to jest i czemu ma służyć.
I zastrzegła:
– To nie są w żaden sposób przesądzone i rozstrzygnięte, narzucone przez organizatora rozwiązania. To jest dialog, który prowadzimy ze środowiskiem twórczym i zobaczymy w perspektywie tego ponad roku, dokąd nas ten dialog zaprowadzi.
Miasto przesądziło więc kierunek zmian organizacyjnych, ale wiele szczegółów pozostaje otwartych. Trzeba ustalić relacje obu zespołów, program, model zarządzania, sposób zachowania ich tożsamości i wreszcie nazwę instytucji.
Taniec walczył o własne miejsce
Sytuacja Pawilonu Tańca ma dodatkowy kontekst.
Warszawskie środowisko tańca i choreografii przez lata zabiegało o własną przestrzeń. Pawilon powstał po konsultacjach prowadzonych od września 2023 do marca 2024 r. Do rozmowy zaproszono artystki, artystów, organizacje i instytucje działające w tym obszarze.
W tle tych prac znajdował się także postulat powołania w przyszłości autonomicznej instytucji tańca.
Obecna propozycja miasta zmienia tę perspektywę. Zamiast samodzielnej instytucji od 2028 r. Pawilon ma wejść w strukturę TR Warszawa.
Dlatego pytania dotyczą nie tylko tego, gdzie będzie można oglądać taniec. Dotyczą również podmiotowości środowiska, które przez lata zabiegało o własną instytucjonalną reprezentację.
Największa scena w centrum Warszawy
Nowy budynek ma dać możliwości, których TR dotychczas nie posiadał.
Główna przestrzeń będzie sceną typu studyjnego, bez stałego podziału na scenę i widownię. W zależności od konfiguracji będzie mogła pomieścić od około 300 do 960 osób. Powstanie scena obrotowa oraz mniejsza sala na 150 miejsc.
Przy wydarzeniach bez miejsc siedzących pojemność głównej przestrzeni może wzrosnąć nawet do 1500 osób.
Miasto myśli więc o programie szerzej niż o repertuarze teatralnym. Mają tu trafiać spektakle taneczne, duże międzynarodowe produkcje oraz wydarzenia muzyczne.
Anna Rochowska podkreślała, że TR już przygotowuje się do takiego sposobu funkcjonowania.
– Rzeczywiście jesteśmy instytucją w zmianie, bardzo mocno pracujemy w tej chwili nad programem w nowej siedzibie, nad tym programem, który jest interdyscyplinarny – mówiła dyrektorka TR.
Nowa siedziba ma żyć również poza godzinami spektakli. Od północy zaplanowano restaurację lub bistro, od strony Placu Centralnego otwartą przestrzeń społeczną, z której będzie można korzystać bez kupowania biletu czy zamawiania czegokolwiek w kawiarni.
70 mln oszczędności
Drugim dużym tematem konferencji były pieniądze przeznaczone na inwestycję.
Zmiana projektu przynosi bardzo konkretne oszczędności. Z przedstawionych w trakcie konferencji danych wynika, że na obecnie wykonywanych robotach konstrukcyjnych udało się wygenerować 41 mln zł oszczędności w stosunku do oferty z 2023 r.
Kolejne pieniądze ma przynieść zmiana fasady.
Zamiast pierwotnej ciężkiej konstrukcji zastosowane zostanie aluminium, w miarę możliwości pochodzące z recyklingu. Szacowana oszczędność na pracach związanych z fasadą wynosi ok. 53 mln zł.
Koszt wszystkich prac projektowych, technicznych i prawnych związanych z przeprojektowaniem budynku ma natomiast nie przekroczyć 20 mln zł.
– Jak to wszystko zsumujemy, to jesteśmy na plus 70 mln zł, ale to nie koniec – usłyszeliśmy podczas konferencji.
Miasto liczy na dalsze oszczędności w kolejnym etapie inwestycji.
Niższe mają być też późniejsze koszty eksploatacji gmachu. Dokładnych kwot jeszcze nie sposób podać, ale według informacji przekazanych podczas konferencji różnica ma być znacząca.
Otwarcie w 2029 r.
Budowę podzielono na etapy. Część podziemna ma zostać zakończona do końca 2026 r. Konstrukcja naziemna powinna być gotowa w czerwcu 2027 r. Następnie miasto chce wyłonić wykonawcę pozostałych prac, które mają potrwać ok. 24 miesięcy.
Jeżeli harmonogram zostanie dotrzymany, nowa siedziba powinna być gotowa w połowie 2029 r.
W budynku powstanie również miejsce doraźnego schronienia dla blisko 600 osób – element, którego pierwotny projekt nie przewidywał.
Warszawa przygotowuje więc instytucję o skali, jakiej dotychczas na teatralnej mapie miasta nie było. Roczny budżet może sięgnąć około 40 mln zł, nowy gmach pozwoli przyjąć przy niektórych wydarzeniach nawet 1500 osób, a program ma obejmować teatr, taniec, muzykę i duże międzynarodowe prezentacje.
Pozostaje jednak pytanie o cenę tej transformacji, której nie da się zapisać w budżetowej tabeli.
Miasto ma już termin – 1 stycznia 2028 r. Ma wstępnie policzony budżet – ok. 40 mln zł rocznie. Ma także nowy gmach, którego budowa powinna się zakończyć w 2029 r.
Nie ma jeszcze uzgodnionej formuły współpracy zespołów. Nie ma ostatecznej nazwy. I właśnie od odpowiedzi na te pytania będzie zależało, czy w nowym budynku na Placu Centralnym swoją historię będzie kontynuował TR, czy powstanie tam zupełnie nowa instytucja.
TR Warszawa