Coś nadchodzi, aż brakuje tchu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Coś nadchodzi, aż brakuje tchu

O spektaklu „WoW” w choreografii Marty Wołowiec na Polskiej Platformie Tańca Wrocław 2026 pisze Adam Kamiński.

Opublikowano: 2026-09-22
fot. Tobiasz Papuczys
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

Przedstawienie powstało w ramach projektu Przestrzenie Sztuki – Taniec we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. 

Na premierze w 2023 r. zobaczyliśmy  duet: Martę Wołowiec i Tomasza Pomersbacha.  W pokazie na Polskiej Platformie Tańca we Wrocławiu dołączyła do obsady Karolina Pewińska. Artystka od 2023 r. jest w zespole Wrocławskiego Teatru Pantomimy. To laureatka Nagrody  Arlekin 2024 w kategorii debiut, za rolę Hanny w spektaklu ,,Niepokój przychodzi o zmierzchu” w reżyserii Małgorzaty Wdowik. Tomasz Pomersbach to zaś pochodzący z Wrocławia tancerz, certyfikowany praktyk Metody Ilana Leva. Wystąpił m.in. w siedmiu produkcjach  zespołu Pink Mama Theatre.  

Marta Wołowiec tym razem pojawia się na scenie jako wokalistka, śpiewa utwór ,,Choreomania” z repertuaru Florence + the Machine. Piosenka opowiada o ucieczce przed lękiem i niepokojem. Florence Welch zaczęła pisać utwór w 2019 r., jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19. Tekst idealnie oddaje późniejsze uczucia izolacji, presji i paniki.

Punktem odniesienia spektaklu ,,WoW”  staje się choreomania,  historyczny fenomen zbiorowego, kompulsywnego tańca, który w różnych momentach średniowiecznej i wczesnonowożytnej Europy dotykał całych grup ludzi. Do najbardziej znanego przypadku doszło w Strasburgu w 1518 r. Według zachowanych relacji taneczny szał rozpoczęła kobieta znana jako Frau Troffea. W kolejnych dniach dołączali następni. Ludzie tańczyli godzinami, a niekiedy przez wiele dni. Ówczesne próby wyjaśnienia zjawiska mieszały religię, medycynę, przesądy i strach. Współczesne interpretacje wskazują m.in. na mechanizmy zbiorowego stresu i zaburzeń psychogennych, choć przyczyny dawnych epidemii tańca nie zostały jednoznacznie wyjaśnione.

W „WoW” nie chodzi jednak o rekonstrukcję tamtego wydarzenia. Średniowieczna plaga tańca staje się raczej figurą współczesnego świata, w którym również żyjemy w stanie nieustannego pobudzenia.

Mamy inne komunikaty i inne języki strachu, ale podobne doświadczenie permanentnego napięcia. Wystarczy włączyć telewizor, telefon albo komputer. Informacje o wojnie, kolejnych zagrożeniach, katastrofach, kryzysach, przemocy i niepewności politycznej docierają do nas niemal bez przerwy. Kryzys nie jest już wyłącznie wydarzeniem, które dzieje się gdzieś daleko. Staje się rytmem codzienności.

Współczesny człowiek może  przypominać uczestnika dawnej choreomanii nie dlatego, że tańczy w identyczny sposób, ale dlatego, że podobnie jak on zostaje wciągnięty w rytm, którego sam nie ustanowił.

Taniec zwykle kojarzymy z wolnością. Jest przecież jednym z najbardziej pierwotnych sposobów wyrażania radości. Tańczymy, kiedy jesteśmy szczęśliwi, zakochani, kiedy świętujemy. Taniec pozwala na chwilę przestać kontrolować ciało i oddać je rytmowi.

Ale przedstawienie Marty Wołowiec podsuwa pytanie, które komplikuje ten idylliczny obraz: czy można tańczyć z przyjemności w czasach, które nieustannie przypominają nam, że powinniśmy się bać? Czy przyjemność może być formą ucieczki, ale również formą opresji? 

„WoW” można rozumieć nie tylko jako wyzwolenie, lecz również jako praktykę podporządkowania ciała określonemu rytmowi. Rytmowi muzyki, grupy, oczekiwań, społecznych norm, własnych pragnień, ale także rytmowi świata, który nie pozwala się zatrzymać.

Średniowieczny człowiek mógł się obawiać zarazy, której źródła nie rozumiał. Współczesny człowiek otrzymuje natomiast kilkadziesiąt komunikatów dziennie informujących go o potencjalnych zagrożeniach. Wiemy więcej, jednak ta wiedza niekoniecznie daje nam poczucie bezpieczeństwa. Przeciwnie, nadmiar informacji może produkować stan ciągłej gotowości.

Rytm wyznaczają również media, algorytmy, komunikaty, alarmy i nieustanny przepływ informacji.

Jeśli człowiek jest nieustannie pobudzany przez zewnętrzne bodźce, to nawet jego odpoczynek może zostać podporządkowany logice pobudzenia. Nawet przyjemność może być kolejnym sposobem regulowania napięcia.

Pytanie „czy przyjemność tańca może być opresyjna?”, nie jest pytaniem o sam taniec. Jest pytaniem o współczesnego człowieka. O jego potrzebę rozrywki w świecie katastrof. O jego pragnienie odpoczynku w świecie permanentnej mobilizacji. Czy taniec pozwala nam uciec od rzeczywistości, czy właśnie dzięki niemu możemy ją wytrzymać?                       

Wszyscy staramy się odnaleźć w świecie, którego rytm coraz trudniej kontrolować.

Polska Platforma Tańca

Kategorie:


Cytat Dnia

„Zdawało mi się, że Monika Krzywkowska, wytrawna dama polskiego teatru, będzie zbyt błyszcząca jak na Sonię, będącą przecież szarą myszką”

Piotr Zaremba o „Afterplay”, reż. Bogdan Michalik; „Sieci”, 21.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL