Nie żyje Stanisław Szelc. Żegnamy artystę Kalamburu i Elity

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Nie żyje Stanisław Szelc. Żegnamy artystę Kalamburu i Elity

W wieku 83 lat zmarł Stanisław Szelc – aktor, satyryk, autor tekstów i radiowiec, jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów kabaretu Elita.

Opublikowano: 2026-09-21
Fot. Teatr Kalambur

W wieku 83 lat zmarł Stanisław Szelc – aktor, satyryk, autor tekstów i radiowiec, jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów kabaretu Elita. Zaczynał w Teatrze Kalambur, przez dziesięciolecia współtworzył radiowe „Studio 202”. Jego biografia jest częścią historii wrocławskiego teatru studenckiego i polskiej satyry, która dzięki radiu trafiała do domów kolejnych pokoleń słuchaczy.

O śmierci Stanisława Szelca poinformowało 21 września Radio Wrocław. Rozgłośnia, z którą artysta związał znaczną część zawodowego życia, przypomniała jego udział w „Studiu 202” i zapowiedziała na godzinę 19.00 specjalną audycję wspomnieniową. 

Stanisława Szelca pożegnali również Kalamburowcy. „Wieloletni aktor, reżyser, kierownik literacki legendarnego Teatru Kalambur, członek kabaretu «Elita», satyryk, autor tekstów, animator, gawędziarz” — przypomnieli w pożegnaniu. „Żegnaj Staszku!” — napisali, przekazując rodzinie wyrazy głębokiego współczucia.

Stanisław Szelc urodził się 2 stycznia 1943 roku w Prochładnoje w Kazachstanie. Jego artystycznym domem stał się Wrocław. W latach 1961–1976 pracował w Teatrze Kalambur jako aktor, reżyser i kierownik literacki. Studiował polonistykę, a uprawnienia aktorskie zdobył, zdając egzamin eksternistyczny u Aleksandra Bardiniego. Teatralne doświadczenie poprzedziło więc rozpoznawalność, którą przyniosły mu kabaret i radio. 

O swoich początkach opowiadał z autoironią. W autobiograficznym tekście zamieszczonym na stronie Elity wspominał, że Bogusław Litwiniec zatrudnił go najpierw jako gospodarza budowanego przy ulicy Kuźniczej teatru. Później powierzono mu piec centralnego ogrzewania, aż wreszcie dostał szansę występu. Żartował, że koledzy awansowali go na scenę, aby uwolnić się od jego pracy w kotłowni. Za tą anegdotą stało przywiązanie do Kalamburu — miejsca spotkań artystów, pisarzy i krytyków, w którym kształtował się jako twórca. 

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych związał się ze „Studiem 202”. Zaprosił go Andrzej Waligórski. Szelc dołączył do środowiska, które tworzyli Ewa Szumańska, Jerzy Dębski, Jan Kaczmarek, Leszek Niedzielski, Włodzimierz Plaskota i Jerzy Skoczylas. Po latach wspominał, że „przyjęli mnie jak swego i nigdy nie dali mi do zrozumienia co tak naprawdę o mnie myślą”. W tym zdaniu słychać charakterystyczny dla niego sposób opowiadania o sobie: wdzięczność natychmiast przełamaną żartem. 

Pracę radiową przerwał stan wojenny. W autobiograficznym wspomnieniu Szelc pisał o zwolnieniu z rozgłośni i uwięzieniu zimą 1981/1982. Później wrócił do Radia Wrocław. 

Słuchacze znali go jako partnera Ewy Szumańskiej w „Z pamiętnika młodej lekarki” oraz Zagłobę w „Rycerzach”. Był też autorem radiowego cyklu „Chłop i baba”, który doczekał się wersji telewizyjnej. W serialu grał Stanisława Pętosia i współtworzył scenariusze. Pojawiał się w „Świecie według Kiepskich”, „Badziewiakach” i „Licencji na wychowanie”, a także w filmach „Pod Mocnym Aniołem” oraz „Kler”. 

Elita, z którą z czasem tak mocno utożsamiano Szelca, powstała w 1969 roku. Jej założycielami byli Jan Kaczmarek, Tadeusz Drozda, Jerzy Skoczylas i Roman Gerczak. Szelc należał do późniejszego składu. W historii zespołu szczególne miejsce zajęli również Leszek Niedzielski, kompozytor Włodzimierz Plaskota i Andrzej Waligórski. To spotkanie autorów, wykonawców i muzyków pozwoliło rozwijać kabaret oparty na skeczu, piosence i literackim żarcie. 

Wspomnienia członków zespołu pokazują, jak ważna dla fenomenu Elity była codzienna praktyka radiowa. „Studio 202” istniało od 1956 roku; nazwę wzięło od pokoju w gmachu wrocławskiej rozgłośni. Kabaret i audycja miały zatem odrębne początki, a z biegiem lat połączyli je ludzie i repertuar. Skoczylas ujął tę zależność w rozmowie z Wroclife: „Kabaret Elita jest estradową wersją Studia 202, a Studio 202 jest radiową wersją Kabaretu Elita”. Teksty przechodziły z anteny na scenę, a radiowe terminy wymuszały regularne pisanie. 

Z tych relacji wyłania się także drugi warunek popularności zespołu: osobista więź ze słuchaczem. Skoczylas, wspominając Waligórskiego w radiowej Dwójce, wskazywał na przemianę radia w medium autorskie. Przed mikrofonem coraz częściej zasiadał człowiek, który sam napisał tekst i wykonywał go własnym głosem. Osobowość autora stawała się częścią utworu. W przypadku Elity znaczenie miały rozpoznawalne głosy, sposób prowadzenia dialogu i wspólny język, który publiczność poznawała przez kolejne audycje. 

Trwałość tego dorobku pomaga zrozumieć również jego różnorodność. Obok parodii literackiej, jaką byli „Rycerze”, powstawały piosenki Jana Kaczmarka: „Kurna chata”, „Czego się boisz głupia”, „Ballada o mleczarzu” czy „Do serca przytul psa”. Satyra sąsiadowała tu z liryką, obserwacją codzienności i opowieścią o ludzkich słabościach. Można w tym widzieć jedną z przyczyn, dla których twórczość Elity przetrwała zmiany politycznej rzeczywistości. Jej repertuar dawał publiczności także wzruszenie, rozpoznanie własnych doświadczeń i przyjemność słuchania dobrze napisanej piosenki. 

Szelc został odznaczony w 2009 roku Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Otrzymał także Srebrną Odznakę Honorową Wrocławia w 2019 roku oraz Złotą w 2023 roku. 

Pozostawił teksty, role i nagrania, do których można wracać. Jego droga przypomina, jak wiele polska satyra zawdzięczała pracy zespołów, w których spotykały się różne osobowości, temperamenty i talenty. Stanisław Szelc współtworzył taki zespół przez dziesięciolecia. Opowiadając o jego początkach, potrafił jednym żartem przywołać zarówno własną niepewność, jak i wdzięczność wobec ludzi, którzy przyjęli go do swojego grona.

 

Redakcja „Teatru dla Wszystkich” składa rodzinie, bliskim, przyjaciołom i współpracownikom Stanisława Szelca wyrazy głębokiego współczucia.

Kategorie:


Cytat Dnia

„I tyle. Więcej w »Krótkim spektaklu…« nie ma nic. Jest to wydmuszka, cienka jak skorupka kurzego jajka i pękająca pod byle naciśnięciem”

Jacek Mroczek o „Krótkim spektaklu o matce i córce”, reż. Helena Urbańska; teatrvaria.blogspot.com, 18.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL