Akcja spektaklu Michała Walczaka toczy się częściowo po ciemnej stronie Księżyca – odpowiedzialnej za ludzkie sny i wszelką magię – a częściowo w Szkole Podstawowej nr 5324 na Targówku.
Tutejsi uczniowie, pod opieką Pani Dyrektor Marzenki (Agnieszka Makowska), na co dzień mierzą się z problemami współczesnej szkoły: wszechobecnymi ekranami, ze sztuczną inteligencją, z nowymi technologiami czy niezdrowym jedzeniem. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Pan Baton ze szkolnego sklepiku (Maciej Gąsiorek) łączy siły z Królową Sieci Darknetą (Anna Mierzwa na wideo), by wspólnie zawładnąć szkołą i umysłami dzieci.
Na szczęście w szkole uczy się Cyberprzemo (Piotr Napierała), który odnajduje drogę na ciemną stronę Księżyca. Tam spotyka słynnego czarnoksiężnika – Pana Twardowskiego (Wojciech Rotowski). Po powrocie na Ziemię wykorzystuje zdobytą tam wiedzę, by ratować szkołę. Okazuje się bowiem, że najsilniejszą mocą nie jest żadna technologia ani magiczna sztuczka, lecz prawdziwa przyjaźń.
Fabuła jest momentami skomplikowana i sporo się dzieje. Młodzi widzowie nie wydają się jednak tym szczególnie przejmować – przedstawienie oglądają z dużym zaangażowaniem. Pomaga w tym warstwa wizualna. Kostiumy i scenografia Marcina Rabskiego oraz lalki Konrada Czarkowskiego mocno działają na wyobraźnię, choć część rozwiązań odbiega od estetyki steampunkowej, która na początku spektaklu bardzo ciekawie buduje jego klimat.
Reżyseria wyraźnie stawia na różnorodność i intensywność bodźców, co w teatrze dla dzieci ma swoje uzasadnienie. Ciekawe jest to, że spektakl, który przestrzega przed nadmiarem technologii, sam korzysta z niej bardzo świadomie. Ostatecznie okazuje się jednak, że ekran może być atrakcyjny, ale nie zastąpi tego, co dzieje się tu i teraz, pomiędzy aktorem a widzem.
Aktorzy – co w teatrze dla młodego widza ma zasadnicze znaczenie – są wyraźnie zaangażowani w swoją sceniczną misję i pełni energii. Choć momentami można odnieść wrażenie, że nie czują się całkowicie pewnie w warstwie tekstowej, nawiązują bliski kontakt z publicznością. Reakcje dzieci pokazują zresztą, że ta komunikacja działa.
Na wyjątkową uwagę zasługują efekty iluzjonistyczne stworzone przez Wojciecha Rotowskiego, wcielającego się w Pana Twardowskiego i będącego jednocześnie prezesem Polskiego Stowarzyszenia Iluzji. Wywołują one w widzach – małych i dużych – szczególny rodzaj małego zachwytu nad magią, którą można znaleźć w teatrze, a której z pewnością nie ma w cyberświecie.
Teatr Rampa