Wschody i zawody
O „Poganach” w reż. Weroniki Werushy Kowalskiej w Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie pisze Agnieszka Loranc.
fot. Igor Lach
O „Poganach” w reż. Weroniki Werushy Kowalskiej w Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie pisze Agnieszka Loranc.
fot. Igor Lach
„Jest kraina /…/ mieszkają w niej ludzie”. Tak mniej więcej rozpoczyna się świat „Pogan”, czyli dyplomowego spektaklu studentów IV roku Wydziału Aktorskiego, specjalności wokalno-aktorskiej na krakowskiej AST. To jednak nie opowieść o miejscu, lecz raczej o okolicznościach.
Nie ma tu także wyraźnej linearności, bo gdyby w geometrii zamknąć „Pogan”, byłby to okrąg, po którym zapętlają się porządki. Weronika Werusha Kowalska wraz z Patrycją Babicką wydobywają z tego świata trzy podstawowe składowe: rytuał, pieśń i wspólnotę.
Dramaturgia „Pogan” nie układa się w przyczynowo-skutkowy ciąg zdarzeń, lecz w następstwo doświadczeń. Niemal zawsze w centrum sceny znajduje się bęben, który z czasem staje się sercem spektaklu. Wyznacza rytm, ale przede wszystkim jego fizjologię – puls przyspiesza, zwalnia, powraca. Podobną funkcję pełnią kolejne żywioły, wyznaczające punkty konstrukcyjne przedstawienia. Ziemia pojawia się jako pył – coś, z czego powstajemy i w co się obracamy. Woda przynosi obmycie, ale również zmianę. Ogień zostaje związany z wymianą – „to, co dajesz, to, co bierzesz”. Powietrze prowadzi natomiast w stronę oddechu, ciszy i porywistości.
Choreografie Wojciecha Dolatowskiego opowiadają te wszystkie historie innym językiem. Ruch jest osadzony w pierwotności – nieskomplikowanych i czytelnych gestach, które wprost odnoszą się do natury i jej siły. Ręce są przedłużeniem słonecznych promieni, rozgałęzieniami i wszystkim tym, co przyciąga światło dla życia. Dolatowski w ciele zamyka także lęk, rozpacz i niemoc. Aktorzy nie magazynują żadnej z tych energii, ich ciała stają się równoległym językiem rytuału.
Pieśń
W „Poganach” przeróżne sploty ludzkich losów próbuje oswajać pieśń. Tekst Kowalskiej i Babickiej to rodzaj scenicznego laboratorium, do którego wpuszczają słowiańskiego ducha. Nie po to, by rekonstruować – sprawdzają, jak zabrzmi w ustach współczesnych wykonawców.
Pięcioosobowy zespół aktorski – Zuzanna Piotrowska, Aleksandra Płatek, Weronika Stankiewicz, Filip Owczarek i Jan Wróbel – to solidna podstawa sukcesu. Aktorzy śpiewają razem, poruszają się w pełnej harmonii i przekazują sobie energię, a wykorzystanie ludowych instrumentów w formie „duszy” każdej postaci, wzmacnia wrażenie uczestnictwa w czymś magicznym. Precyzyjny, biały śpiew Zuzanny Piotrowskiej przenosi w sam rdzeń pieśni. Aleksandra Płatek przeciwstawia delikatność krzykowi, którym potrafi wynieść widza na bezkresy.
Weronika Stankiewicz wydobywa ze swojej postaci gorzkie poczucie odrzucenia – tym bardziej przejmujące, gdy jej bohaterka nosi imię Ludmiła (miła ludziom, kochana przez ludzi). Filip Owczarek z lekkością prowadzi swój storytelling, balansując między komediową frywolnością a skrywanym w jego postaci bólem. Jan Wróbel, poza rolą Szamana wybijającego na bębnie puls przedstawienia, potrafi nadać swoim frazom szczególną, prostą i wyrazistą moc.
W tym miejscu trudno nie wrócić do „Do DNA” w reż. Ewy Kaim. Nie chodzi wyłącznie o muzyczność, pieśń ludową czy drewniane elementy scenografii. „Do DNA” miało swoją premierę w 2016 r. i również szukało w pieśni ludowej źródła dla opowiadania o doświadczeniach granicznych. Rodowód Pogan jest wpisany także w biografię samej reżyserki – Weronika Werusha Kowalska była jedną z aktorek tamtego dyplomu. Dziesięć lat później wraca do podobnego źródła już nie jako wykonawczyni, lecz jako reżyserka. „Poganie” nie są prostym powtórzeniem „Do DNA”, ale kolejnym etapem tej artystycznej genealogii. Kowalska sprawdza, co można zrobić z tym, co zostało z pieśni wydobyte, i w jakie konteksty można na nowo wpisać współczesnego człowieka.
Wspólnota w „Poganach” jest wypadkową zarówno rytuału, jak i pieśni. Twórcy podkreślają, że ta porządkowała dawniej wspólnotowe doświadczenia o charakterze rytualnym – towarzyszyła pracy, żniwom, weselom, czuwaniom i pogrzebom. Ale w spektaklu nie wynika wyłącznie z tego, że aktorzy występują razem. Buduje się przede wszystkim poprzez wymianę energii – przekazywanie sobie głosu, rytmu i ruchu. Zespół potrafi działać jak jeden organizm, ale nie zaciera przy tym indywidualności swoich członków. Osobne historie nabierają znaczenia właśnie dlatego, że są wypowiedziane wobec innych i zostają przez innych wysłuchane.
„Poganie” są najbardziej przekonujący nie wtedy, gdy próbują objaśniać dawny świat, ale gdy pozwalają mu spotkać się ze współczesnym doświadczeniem. Najciekawiej widać to w opowieściach, które choć współczesne, wciąż odnoszą się do doświadczenia rytualnego. Filip Owczarek występuje z perspektywy ratownika medycznego. Opowiada najpierw o pierwszym odebranym porodzie, o ludziach odmawiających leczenia, a później o rodzinnych doświadczeniach. To właśnie jego historie wprowadzają do spektaklu doświadczenia najbardziej graniczne: narodziny i śmierć.
Na wspólny dyplomowy rachunek pracuje jednak cała ekipa realizatorska. O ile gra światłem Moniki Stolarskiej i niemal statyczne formy scenograficzne Julii Nowak, jak słoneczna brama, budują świat osnuty tajemnicą i mistycyzmem, o tyle kostiumom zabrakło głębi i konsekwencji. Nie przekonały mnie również projekcje Piotra Bontrona. Choć czytelnie korespondują z motywami natury – dobrym przykładem są powiększające się okręgi wizualizujące rytm oddechu – momentami okazują się zbyt przytłaczające wobec skromnej przestrzeni sceny i konkurują z aktorami, ich głosem i ruchem.
Ostatecznie „Poganie” pozostawiają po sobie wrażenie obcowania z czymś pierwotnym, choć przefiltrowanym przez współczesną wrażliwość. Nie wszystko musi tu zostać dopowiedziane ani nazwane. Wystarczy rytm, głos, ciało i opowieść, by na chwilę zawiesić codzienny porządek i przypomnieć sobie o doświadczeniach, które mimo upływu czasu pozostają niezmienne.
„Miniony sezon teatralny stał ponoć pod znakiem szekspirowskiego »Hamleta«. Czy zostanie po nim coś więcej niż pamięć o swego rodzaju konkursie na realizację tego tytułu?”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.