Ciemna strona pamięci

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Ciemna strona pamięci

O spektaklu „Było niegorąco” w reżyserii Aleksandry Bielewicz w Muzeum Powstania Warszawskiego pisze Monika Gruszfeld.

Opublikowano: 2026-08-04
fot. Bartek Warzecha
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

W spektaklu przede wszystkim rozmawia z sobą dwoje ludzi. Anna i Miron spotykają się we współczesnej Warszawie. Dwie obce osoby rozpoczynają rozmowę złożoną z urywków, niepełnych wspomnień, obrazów zamglonych i zafałszowanych, chociaż aż nadto prawdziwych dla tych ust, z których kiedyś wyszły.

Nie ma tu linearnej opowieści, bo wspomnienie nie jest archiwalnym dokumentem. Przychodzi nagle, czasem bez związku, wywołane dźwiękiem, ruchem albo jednym słowem. Powraca jak ślad zapisany w ciele. Bohaterowie raz są współczesnymi ludźmi spotykającymi się przypadkiem, innym razem zdają się Anną Świrszczyńską i Mironem Białoszewskim, a ich rozmowa zaczyna brzmieć jak dialog dwojga poetów, którzy próbowali wypowiedzieć niewypowiadalne.

Rzeczywistość Powstania, przekazywana ich głosami, zostaje skontrastowana z tłem współczesnych wydarzeń – wiekopomną misją Artemis II. Statek Integrity, czyli „Uczciwość”, okrąża Księżyc, a jego załoga zagląda w twarz jego ciemnej stronie, niewidocznej z Ziemi. Kosmiczna wyprawa jest tutaj jednocześnie znakiem postępu technologicznego i pytaniem o możliwość zobaczenia czegoś, co do tej pory pozostawało dla nas niedostępne.

Przedstawienie odwraca jednak kierunek tego spojrzenia. Pyta nie tylko o to, co widzą ludzkie oczy patrzące w przestrzeń, lecz także: co widzą oczy patrzące na nas? Czy niedostępna strona kosmosu – przestrzeń pusta, czysta i nieskalana przez ludzi – również ma oczy, które widzą nas teraz? A wreszcie: czy te oczy widziały Powstanie?

W spektaklu na wydarzenia patrzy właśnie Obcy – grany przez Agnieszkę Podsiadlik obserwator z Księżyca. Patrzy na wszystko tak, jakby dobrze wiedział, co się tutaj wydarzyło. Jego obecność uruchamia niepokojące poczucie, że bohaterowie nigdy nie są sami. Ktoś słucha. Ktoś patrzy. Być może właśnie dlatego trzeba uważać na to, co robimy ze swoją historią.

Zderzenie dwóch porządków – podziemnych, brudnych urywków z Powstania oraz dalekiej przestrzeni kosmicznej, pełnej nadziei, pompy i propagandy sukcesu – tworzy ogromną, pustą przestrzeń pomiędzy. I to właśnie ten dystans okazuje się czasami potrzebny do zrozumienia wydarzeń. Potrzebna jest zmiana perspektywy.

Zamiast patrzeć na Powstanie wyłącznie oczami warszawiaka, można je zobaczyć oczami człowieka. Człowieka, który razem z wieloma innymi ludźmi podróżuje wielkim statkiem zwanym Ziemią. Z tego miejsca trochę wyraźniej widać, że bycie człowiekiem jest skarbem danym jedynie nam – i że nie wolno nam tego nie zauważać. Nie wolno nam wciąż popełniać tych samych błędów.

Ta szeroka perspektywa nie odbiera Powstaniu jego konkretności. Pozwala dostrzec, że głód, strach, samotność i śmierć pojedynczego człowieka pozostają ważne nawet wtedy, gdy patrzy się na nie z odległości setek tysięcy kilometrów. Kosmos nie pomniejsza tragedii. Ujawnia raczej absurd przemocy dokonywanej przez mieszkańców jednej niewielkiej planety przeciwko sobie nawzajem.

Reżyserka kolejny raz sięga po muzyczne i ruchowe środki wyrazu. Dodają one dramaturgii, a jednocześnie pozwalają w oszczędny sposób budować poetyckie metafory. Muzyka Szymona Sutora oraz choreografia Marii Bijak tworzą drugi język przedstawienia – działający tam, gdzie słowo okazuje się niewystarczające. Ruch pozwala opowiadać o pamięci zapisanej w ciele, natomiast muzyka ciągnie nas w kosmiczną przestrzeń. Szczególnym elementem przedstawienia jest operowy śpiew Michała Sławeckiego. Nasuwa myśl, że jedynie czyste piękno opery może dotykać najtrudniejszych ludzkich doświadczeń, że jedynie ono pozwala im wybrzmieć.

„Było niegorąco” proponuje spojrzenie na Powstanie z oddalenia. Przypomina, że nawet kiedy żyjemy w czasach, w których wydaje nam się, że nikt nie patrzy na nas z góry, być może właśnie ktoś patrzy. Może patrzą przyszłe pokolenia. Może nieznana cywilizacja. A może patrzymy na siebie sami – z przyszłości, do której dopiero zmierzamy.

Stoimy przed kolejnymi przełomami i milowymi krokami. Kiedy następnym razem będziemy zaglądać w twarz ciemnej stronie Księżyca, pozwólmy całej załodze statku Integrity bezpiecznie wrócić do domu.

Monika Gruszfeld

Muzeum Powstania Warszawskiego

Kategorie:

Cytat Dnia

„Wszystko bowiem bez przerwy się tu komplikuje, mieniąc się tysiącem możliwości, z których żadna nie wydaje się prawdziwa”

Tomasz Domagała o „Hamlecie”, reż. Jacek Jabrzyk; Festiwal Szekspirowski.pl, 1.08.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL