widz_trębicki(nie)poleca: „Androidy”

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

widz_trębicki(nie)poleca: „Androidy”

O “Androidach” w choreografii Roberta Bondary w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie pisze Robert Trębicki.

Opublikowano: 2026-05-11
fot. Ewa Krasucka
Ocena recenzenta/tki: (10/10) – arcydzieło

Balet zawsze pozostawał dla mnie sztuką nieco tajemniczą. Nie potrafię fachowo rozłożyć na czynniki pierwsze techniki tańca, wskazać najtrudniejszych figur czy nazwać wszystkich choreograficznych rozwiązań. Ale właśnie może dlatego „Androidy” uderzyły mnie z tak ogromną siłą — bo niezależnie od wiedzy czy przygotowania, trudno pozostać wobec tego spektaklu obojętnym. Zobaczyłem historię zatańczoną z absolutnie imponującą precyzją i wyobraźnią.

Bondara buduje widowisko oparte zarówno na fenomenalnych scenach zbiorowych, jak i znakomitych duetach, triach czy kwartetach. Szczególnie w partiach zespołowych choreografia osiąga momentami poziom niemal hipnotyczny. Tancerze poruszają się niczym elementy wielkiej cybernetycznej machiny — zsynchronizowani do granic ludzkich możliwości. Chwilami miałem wrażenie, jakbym oglądał poklatkowy film animowany albo rozszczepiony obraz rodem z estetyki teledysków lat osiemdziesiątych. To rodzaj ruchowej iluzji, która wywołuje autentyczne niedowierzanie.

Najważniejsze jest jednak to, że za formalnym kunsztem nie giną emocje. Nie sposób wyróżnić kogokolwiek z zespołu, ponieważ zarówno soliści, jak i drugi plan tworzą organizm działający z niezwykłą intensywnością i sceniczną świadomością. „Androidy” pokazują, ile wysiłku, potu i fizycznego poświęcenia kryje się za pięknem ruchu, które widz odbiera później jako coś lekkiego i naturalnego. Bondara — jako choreograf i reżyser — stworzył spektakl, który dosłownie wbija w fotel. Nie tylko rozmachem, ale przede wszystkim umiejętnością prowadzenia teatralnej narracji wyłącznie poprzez ciało, rytm i obraz. A scena baletowego lotu pistoletowej kuli? Kapitalna. To dowód ogromnego poczucia humoru i dystansu wobec własnej estetyki.

Równie imponująca pozostaje warstwa wizualna spektaklu. Diana Marszałek, Martyna Kander, Maciej Igielski i Kamil Polak stworzyli świat konsekwentny estetycznie, zanurzony w mroku neo-noir, cyberpunku i dystopijnego science fiction. Czerwone kokony, z których „rodzą się” androidy, odległe światła przypominające kosmiczne statki czy brutalne sceny walki budują rzeczywistość balansującą pomiędzy futurystycznym horrorem a estetyką postapokaliptycznej baśni. Ogromne wrażenie robią również kostiumy i sceniczne detale: robotyczne zwierzęta, balowe błękitno-granatowe suknie kontrastujące z czerwonymi, podświetlanymi strojami przywodzącymi na myśl strażników z “Squid Game”, fluorescencyjne zielone kostiumy z mozartowską Paminą i Papagenem czy stalowe instalacje wyglądające niczym wyjęte z mrocznych wizji Zdzisława Beksińskiego. Wszystko to układa się w sugestywną wizję świata po katastrofie — rzeczywistości zimnej, zdehumanizowanej, ale jednocześnie fascynującej wizualnie.

Ogromne wrażenie robi sposób wykorzystania światła i projekcji. Komputerowe komunikaty wyświetlane nad sceną, chłodne błękity przełamane agresywną czerwienią czy geometryczne konstrukcje przypominające cyfrowe więzienia nie są jedynie efektownym dodatkiem. One współtworzą dramaturgię tego spektaklu. To teatr totalny, w którym każdy element scenicznej układanki pozostaje znaczący.

A jednak największym bohaterem „Androidów” okazuje się muzyka Przemysława Zycha. To jedna z najbardziej sugestywnych i wyobrażeniowo gęstych partytur napisanych dla polskiego baletu w ostatnich latach. Zych tworzy muzyczny świat pełen kontrastów i napięć, swobodnie poruszający się pomiędzy monumentalną symfoniką a sonorystycznym niepokojem. Można w niej usłyszeć monumentalne pejzaże Griega i dramatyczną ekspresję Musorgskiego, puls wielkiego miasta przywołujący Gershwina i Bernsteina, ale również punkowy brud Sex Pistols oraz thrashmetalową furię Slayer — tym bardziej sugestywną, że jedna z postaci do złudzenia przypomina mnicha z okładki “Diabolus in Musica”. Gdzie indziej pojawia się lekko „przesterowany” “Czarodziejski flet”, wybrzmiewają echa Tubular Bells i atmosfera “Egzorcysty”, by po chwili zabrzmiało subtelne echo motywu z “Bliskich spotkań trzeciego stopnia”. Nie są to jednak cytaty ani muzyczne zapożyczenia, lecz bardzo osobisty język kompozytora — pełen półtonów, ćwierćtonów, napięć i brzmień balansujących pomiędzy niepokojem a zachwytem. Zych fenomenalnie wykorzystuje instrumenty perkusyjne oraz blachę, prowadząc nieustanny dialog ze smyczkami pod czujną batutą Marty Kluczyńskiej, która potrafi sprowadzić orkiestrę do niemal niesłyszalnego pianissimo, by za chwilę eksplodować dźwiękową potęgą. Do tego dochodzi znakomicie wykorzystany głos Viktorii Shamanskiej, traktowany bardziej jak kolejny instrument niż klasyczna partia wokalna. To muzyka, która nie stanowi ilustracyjnego tła dla choreografii, lecz staje się pełnoprawnym bohaterem spektaklu — autonomicznym, hipnotyzującym światem emocji.

„Androidy” pochłaniają widza bez reszty. Choć jest to świat mroczny, naznaczony samotnością, technologicznym chłodem i lękiem przed utratą człowieczeństwa, trudno po wyjściu z teatru o nim zapomnieć. To jeden z tych spektakli, do których chce się wracać — nie dla samego zachwytu formą, lecz dla emocji i pytań, które pozostają w widzu długo po finale.

Teatr Wielki – Opera Narodowa

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jestem od strojenia min. A ostatnio okazało się, że całkiem nieźle wychodzi mi również prowadzenie teatru. Robienie polityki nigdy mnie nie interesowało”

Andrzej Seweryn w rozmowie z Januszem Wróblewskim; „Polityka”, 22.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL