Święta, święta i po świętach. Aby odetchnąć od rodzinnej atmosfery, wybrałem się do Klubu Komediowego – tym razem na improwizowany spektakl „Za Lany Poniedziałek”. Formuła przedstawienia opiera się na wysłuchaniu świątecznych historii kilku chętnych widzów, potraktowaniu ich jako inspiracji, a następnie przetworzeniu w sceniczne miniatury – bardziej teatralne, bardziej dramatyczne, a przede wszystkim dowcipne, niekiedy wręcz zadziorne.
Na scenie pojawiają się dobrze znane z życia sytuacje: wujkowie „dobra rada”, którzy zawsze wiedzą lepiej, dzieci skarżące się dziadkom, młode małżeństwa bombardowane pytaniami o potomstwo czy rytuały związane z przygotowywaniem świątecznych potraw, których „nie wolno ruszyć przed czasem”. Aktorzy z tych pozornie banalnych doświadczeń budują zgrabne, dynamiczne historie, doprawione humorem – raz absurdalnym, raz ostrzejszym, a czasem podszytym nutą goryczy.
Śmiechu nie brakuje, a dobra zabawa idzie w parze z podziwem dla warsztatu wykonawców. Karolina Norkiewicz, Bartek Młynarski, Paweł Banaszczyk i Marcin Pawlina odsłaniają przed widzem kulisy sztuki improwizacji. Widać ich uważność, czujność na słowo partnera i umiejętność błyskawicznego reagowania. Każda propozycja sceniczna jest natychmiast podejmowana i rozwijana, co prowadzi do budowania spójnych, często zaskakujących fabuł oraz celnych point.
Na szczególne uznanie zasługuje relacja między aktorami – niemal bezbłędna, oparta na zaufaniu i refleksie. Ich sceniczna inteligencja oraz zdolność do natychmiastowego generowania pomysłów sprawiają, że spektakl żyje własnym rytmem, a zmiany kierunku akcji czy niespodziewane zakończenia wydają się naturalne i niewymuszone.
Jak to w improwizacji – tego spektaklu nie da się powtórzyć, trudno więc mówić o jednej intrydze czy dominującym motywie. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem założyć, że kolejne odsłony będą równie udane, zwłaszcza pod czujnym i serdecznym prowadzeniem Karoliny Norkiewicz, która potrafi wydobyć z widzów najbardziej osobiste, a zarazem scenicznie nośne historie.
Choć na kolejne świąteczne inspiracje trzeba będzie poczekać kilka miesięcy, warto już teraz zajrzeć do repertuaru Klubu Komediowego. Spektakli improwizowanych jest tam wiele – i najlepiej przekonać się na własnej skórze, czy ta forma teatru bawi i angażuje. Mnie przekonała – z pewnością wrócę.
Klub Komediowy