Slide
previous arrow
next arrow
widz_trębicki(nie)poleca: „Dziedzictwo” - Teatr dla Wszystkich

widz_trębicki(nie)poleca: „Dziedzictwo”

Na afiszu

widz_trębicki(nie)poleca: „Dziedzictwo”

O spektaklu „Dziedzictwo” wg prozy Singera w reż. Roberta Talarczyka w Teatrze Żydowskim w Warszawie pisze Robert Trębicki.

Opublikowano: 2026-02-02
fot. Przemysław Jendroska/Teatr Żydowski
Ocena recenzenta: (6/10) – niezły

„Dziedzictwo” to spektakl, który wciąga od pierwszych scen swoją opowieścią o żydowskim kupcu i gospodarzu Kalmanie Jakobi, jego wartościach i rodzinie. Decyzje ojca, mające wprowadzać domowy porządek i spokój, okazują się tragiczne dla niektórych córek: jedna z nich, podporządkowana jego woli, popada w obłęd i cierpienie, podczas gdy inna buntuje się i ucieka, starając się zachować własną wolność i godność.

Narracja jest wartka, a aktorstwo pozwala widzowi odnaleźć się w bogatym, wieloobsadowym świecie postaci — niektórzy aktorzy wcielają się w podwójne lub potrójne role, a reżyser Robert Talarczyk prowadzi tę rozbudowaną obsadę pewną ręką. Szczególnie zapada w pamięć kreacja Adrianny Kieś (córka Miriam), która przechodzi wyraźną metamorfozę: od dziewczęcej radości i pierwszego zauroczenia, po rozczarowanie i kobiecą nienawiść. Jerzy Walczak, w roli Kalmana Jakobi, łączy w sobie chłód, surowość i pogodzenie z losem z subtelną czułością wobec najmłodszej córki — Cipełe (Lena Wiciak).

Równie mocna jest Małgorzata Trybalska w roli Klary, drugiej żony Kalmana, której obecność wprowadza w rodzinie nieoczekiwane napięcia: postać jest pełna temperamentu, bawi się towarzystwem mężczyzn i prowokuje konflikty, jednocześnie ukazując złożoność kobiecej wolności i jej pragnień. Z kolei Małgorzata Majewska wciela się w postać Heleny / Kobiety, rolę drugoplanową, ale symboliczną — reprezentuje spojrzenie z dystansu na rodzinne zmagania, wzmacniając dramaturgiczne napięcie: jej obecność uwydatnia społeczne i emocjonalne konflikty, stanowiąc subtelny kontrapunkt wobec działań głównych bohaterów.

Na uwagę zasługują również sceny taneczne, często przybierające formę niemal pantomimiczną, w choreografii Jakuba Lewandowskiego. W warunkach ograniczonej przestrzeni scenicznej i licznej obsady wymaga to dużej wyobraźni, by uniknąć chaosu scenicznego i zachować klarowność akcji.

Na szczególne uznanie zasługuje też warstwa muzyczna spektaklu, autorstwa Hadriana Tabęckiego, która od pierwszych taktów pełni rolę niemal równoległej narracji. Kompozytor zręcznie operuje kontrastami: spokojne, powtarzane jak mantra pasaże fortepianowe wprowadzają rytm kontemplacji i stabilności, podczas gdy nerwowe, napięte frazy skrzypiec towarzyszą momentom dramatycznym, potęgując emocjonalne napięcie. Tabęcki sprawnie przetwarza klasyczne motywy, jak Drugi Walc Szostakowicza użyty podczas balu czy Błękitną Rapsodię Gershwina przy scenach wyjazdu do Ameryki, nadając im nowe konteksty dramaturgiczne. Efekt jest imponujący: różnorodne tonacje i style zostają połączone w spójną, sugestywną całość, która nie tylko ilustruje akcję, lecz samodzielnie buduje atmosferę i pogłębia emocjonalny odbiór przedstawienia.

Scenografia Dagmary Walkowicz-Poleśny oraz wizualizacje Natana Berkowicza dopełniają opowieść, wciągając widza w sugestywny, momentami oniryczny świat, w którym postaci dźwigają ciężar własnego losu — prawdziwa teatralna magia.

Finałowa scena z Gołdą Tencer okazała się dla mnie trudna do pełnego zrozumienia, a dodatkowo jej fizyczna bliskość wobec widowni potęgowała poczucie intymności, które momentami stawało się przytłaczające. Pojawienie się Tencer na scenie wydało mi się jakby fragmentaryczne i tylko symboliczne, przez co nie do końca udało mi się uchwycić sens tej sekwencji. Inni recenzenci podkreślają, że scena pełni funkcję rytuału pamięci, przenosząc spektakl na płaszczyznę zbiorowego doświadczenia i refleksji nad dziedzictwem kulturowym, zamiast domykać akcję w sposób realistyczny. Doceniam jej symboliczną wymowę, ale jako widz, który śledził z uwagą głównie narrację i dramaturgię, poczułem pewien dyskomfort i niedopowiedzenie, wymagające być może ode mnie większej interpretacyjnej uwagi.

Mimo tej enigmatycznej i nie do końca zrozumiałej puenty, „Dziedzictwo” pozostaje dziełem dojrzałym, wciągającym i bogatym wizualnie, muzycznie i aktorsko. Nawet jeśli finał wymaga od widza większej interpretacyjnej uwagi, spektakl udowadnia, że teatr może opowiadać o skomplikowanej historii rodzinnej i kulturowej z emocjonalną siłą i artystycznym rozmachem, tworząc świat pełen symboli, rytuałów i niezapomnianych kreacji aktorskich.

Teatr Żydowski

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] »Zamknij oczy Nel« to niestety dramatyczny przykład nadmiernej sympatii do pisanych przez siebie słów, stanowiącej jedną z form grafomanii. Podstawowym symptomem tej bolesnej dolegliwości jest nieumiejętność zaprzestania wylewania z siebie zupełnie niepotrzebnych zdań lub skreślania tego, co się wylało, a nie ma większej wartości i sensu. Piotr Domalewski jako pisarz sceniczny niestety uległ tej chorobie”

Dariusz Kosiński o „Zamknij oczy Nel”, reż. Piotr Domalewski; „Teatr”, 26.01.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL