Spektakl „Dziedzictwo” w reżyserii Roberta Talarczyka, przygotowany na podstawie powieści „Dwór” i „Spuścizna” Icchoka Baszewisa Singera w adaptacji Remigiusza Grzeli i samego reżysera, stanowi przykład teatru literackiego, w którym wielowarstwowa narracja prozatorska zostaje przełożona na język sceny z wyraźnym naciskiem na rytm, gest i symbol. Inscenizacja, powstała z okazji 75-lecia Teatru Żydowskiego, ukazuje zarówno konsekwencję reżyserską, jak i formalną odwagę zespołu w próbie uchwycenia skali wielopokoleniowej sagi w nieco ponad dwóch godzinach spektaklu.
Adaptacja powieści opiera się na selekcji wątków, przy jednoczesnym zachowaniu ich emocjonalnej i historycznej gęstości. Nie wszystkie motywy zostają w pełni rozwinięte — szczególnie zauważalny jest brak jednoznacznej sceny śmierci Kalmana — co może wymagać od widza aktywnego łączenia epizodów i samodzielnego dopowiadania niedopowiedzeń. Strategia ta pozostaje jednak podporządkowana koncepcji „teatru pamięci”: postaci pojawiają się i znikają, czas traci linearność, a widz obserwuje nie tylko losy bohaterów, lecz także sposób, w jaki teatr rekonstruuje przeszłość, nadając jej wymiar uniwersalny. Kolejne pokolenia rodu Jakobich funkcjonują na scenie jak echo — ich obecność staje się metaforą trwania narodu i ciągłości jego pamięci kulturowej.
Scenografia Dagmary Walkowicz-Goleśny operuje masywnymi, geometrycznymi bryłami kamiennych elementów, które budują przestrzeń jednocześnie intymną i monumentalną. Symbolika architektury scenicznej podkreśla trwałość tradycji oraz historyczne korzenie narodu żydowskiego. W tym kontekście każda scena staje się mikrokosmosem większej opowieści — miejscem, w którym przeszłość i teraźniejszość nakładają się na siebie.
Rytm spektaklu wyznacza choreografia Jakuba Lewandowskiego, w której znaczącą rolę odgrywa powtarzający się motyw postaci poruszających się ze zgiętymi plecami i opuszczoną głową. Gest ten nie jest wyłącznie estetycznym wyborem — stanowi symboliczną reprezentację kondycji narodu żydowskiego, naznaczonego doświadczeniem prześladowań, wygnania, przymusowej asymilacji i nieustannej walki o przetrwanie w obcych światach. Zgięte plecy i opuszczona głowa można odczytać jako znak pokory wobec losu, fizyczne ucieleśnienie ciężaru historii i pamięci zbiorowej, a zarazem rytualne powiązanie z przodkami i tradycją. Motyw ten nadaje spektaklowi wymiar egzystencjalny — widz obserwuje nie tylko jednostkowe losy bohaterów, lecz także symboliczną trajektorię narodu, którego przeszłość nieustannie wywiera presję na teraźniejszość.
Adaptacja Grzeli i Talarczyka przekształca wielowątkową prozę Singera w strukturę sceniczną, w której tempo narracji podporządkowane jest rytmowi obrazów, gestów i światła. Oświetlenie Katarzyny Łuszczyk podkreśla kierunki ruchu, wyodrębnia segmenty przestrzeni i nadaje scenom niemal malarski charakter. Powtarzalność gestów oraz rytmiczne pojawianie się bohaterów tworzą efekt kontinuum, w którym każdy epizod funkcjonuje jednocześnie jako wydarzenie indywidualne i fragment historii zbiorowej. Widz doświadcza w ten sposób zarówno spójności narracyjnej, jak i poczucia trwania narodu w czasie — co odpowiada literackiej wizji Singera, przełożonej jednak na język sceny.