Są teatry, które mijają jak modne sezony, i są takie, które trwają. Które nie tylko bawią i wzruszają, ale stają się częścią miejskiego krajobrazu, pamięci i tożsamości. Toruński Baj Pomorski należy bez wątpienia do tej drugiej kategorii. Gdy świętuje się 80-lecie, zwykle wspomina się wielkich twórców, historyczne premiery, przełomowe momenty. Ale Baj Pomorski świętuje inaczej – przez pryzmat lalek. I jest w tym coś bardzo pięknego i symbolicznego.
Bo lalki w teatrze są jak aktorzy, którzy nigdy nie odchodzą na emeryturę. Zawsze gotowe, by po latach przypomnieć swoje role, gesty, kostiumy. By opowiedzieć jeszcze raz tę samą historię – albo nową, jeśli ktoś zapyta je o coś innego. W projekcie „80 obiektów na 80-lecie”, który z okazji jubileuszu realizuje Baj Pomorski, właśnie te ciche gwiazdy sceny stają się bohaterkami. Osiemdziesiąt wyjątkowych lalek – od tych z Pastorałki przez te z Ludowej szopki polskiej, aż po złotą rybkę z dobrze znanej baśni – trafia pod opiekę skanerów, obiektywów i badaczy. Po to, by otrzymać drugie życie. Tym razem cyfrowe.
W świecie, w którym wszystko się digitalizuje, można by wzruszyć ramionami: ot, kolejna galeria 360 stopni. A jednak nie – w przypadku lalek Baja Pomorskiego chodzi o coś więcej. O zachowanie pamięci o rękach, które je tworzyły, o artystach, którzy ożywiali je swoim oddechem i głosem. O dekoratorach, którzy dzień w dzień szyli im kostiumy, oraz o małych i dużych widzach, którzy trzymali za nie kciuki, kiedy ich losy na scenie nie układały się najlepiej.
Czy można sobie wyobrazić lepszy sposób uczczenia 80-lecia niż oddanie głosu samym lalkom? Zwłaszcza że w tym projekcie to właśnie one opowiadają swoje kulisy życia scenicznnego. Anegdoty, zaskakujące fakty, historie ze spektakli – wszystko to aktorzy Baja nagrywają, by lalki zyskały nie tylko cyfrową formę, ale i własne opowieści. Dziecięcy teatr, który zawsze umiał mówić mądrze do dorosłych, po raz kolejny udowadnia, że pamięć nie musi być ciężarem. Może być zabawą.
Jubileuszowy projekt ma też swoją naukową stronę. Studentki i badacze z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika pracują nad opisami, katalogowaniem i interpretacją tych małych teatralnych bohaterów. To dzięki nim kolejne pokolenia będą mogły nie tylko zobaczyć lalkę w obrocie 360 stopni, ale także dowiedzieć się, czym była w historii teatru, jakie znaczenie miała w estetyce spektaklu, a nawet – jakie nosiła na sobie ślady zużycia świadczące o tym, jak intensywnie pracowała na scenie.
Przez osiemdziesiąt lat Baj Pomorski zmieniał się i modernizował, ale pozostał wierny temu, co najważniejsze – dziecięcej potrzebie zachwytu. W czasach, gdy wiele instytucji kultury walczy o uwagę, toruński teatr potrafi połączyć tradycję z nowoczesnością w sposób, który nie wydaje się ani wymuszony, ani deklaratywny. Wykorzystuje technologię po to, by ocalić rękodzieło. Używa internetu, by dać nowe życie temu, co powstawało w ciszy teatralnych pracowni.
17 grudnia, gdy zaprezentowane zostaną wszystkie cyfrowe obiekty, widzowie zobaczą nie tylko lalki. Zobaczą historię teatru. Historię ludzi, którzy w niego wierzyli. Historię miasta, dla którego Baj Pomorski był potrzebny osiemdziesiąt lat temu — tak samo jak jest potrzebny teraz.
Nie każda instytucja może pochwalić się takim jubileuszem. Nie każda pamięta o swoim dziedzictwie tak uważnie. I nie każda potrafi zamienić archiwum w żywą opowieść. Baj Pomorski potrafi. Może dlatego, że w tym teatrze od zawsze rządzi wyobraźnia – a wyobraźnia, jak wiadomo, nie starzeje się nigdy.
https://bajpomorski.pl/